Słowik rozwinął interes za kratami. Szczegóły największej od lat afery w Służbie Więziennictwa

Trzy piękne adwokatki dla gangsterów miały skorumpować blisko dwudziestu funkcjonariuszy Służby Więziennej. Dzięki temu Słowik i jego partnerzy mogli handlować w warszawskim areszcie, czym tylko chcieli.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Wiadomości
Mariusz Gierszewski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

577

Trzy piękne adwokatki dla gangsterów miały skorumpować blisko dwudziestu funkcjonariuszy Służby Więziennej. Dzięki temu Słowik i jego partnerzy mogli handlować w warszawskim areszcie, czym tylko chcieli.

Jak ustaliła prokuratura, Areszt Śledczy Warszawa - Białołęka został opleciony przestępczą siecią. Skorumpowani oddziałowi, funkcjonariusze nadzorujący widzenia czy doprowadzający aresztowanych otrzymywali od przestępców regularne comiesięczne pensje w wysokości 1000 złotych. W zamian za to w areszcie kwitł regularny handel narkotykami, marihuaną i mefedronem.

Słowik jednym z "bohaterów" największej od lat afery w Służbie Więziennej

Do osadzonych trafiały także telefony komórkowe, sterydy, strzykawki i igły do iniekcji sterydów, karty mikro SD, perfumy i alkohol. Według śledczych z Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie zorganizowaną grupą przestępczą w areszcie kierowali: Andrzej Z., ps. Słowik, nieżyjący już Zbigniew C., ps. Daks czy osławieni gangsterzy mokotowscy Sebastian L., ps. Lepa i Artur N., ps. Artur. Na wolności działała kilkuosobowa grupa, która kupowała dla nich narkotyki i towary.

Kluczową rolę odgrywały jednak trzy adwokatki: Olga J., Monika Ch. i Anna C. Piękne, młode, pracujące w zawodzie adwokackim od kilku lat. Były kurierkami i inkasentami gangu. Miały skorumpować strażników, wnosić na teren aresztu narkotyki i inne towary, a później odbierać za nie pieniądze.

Przestępcy i adwokatki działali metodycznie. Według śledczych od skorumpowanych funkcjonariuszy otrzymywali informacje o planowanych kontrolach cel i dane innych funkcjonariuszy SW. Te dane potrzebne były do ich szantażowania i zastraszania.Interes kwitł od co najmniej czerwca 2017 roku. Gangsterzy płacili za zamówiony przemyt gotówką na widzeniach adwokackich czy widzeniach rodzinnych. Rodziny osadzonych dokonywały też wpłat na rachunki bankowe prowadzone przez jedną z adwokatek. Dystrybucją towarów na terenie aresztu zajmowali się funkcjonariusze SW współpracujący z osadzonymi, którzy pełnili różne funkcje: korytarzowych, fryzjerów, łaziennych.

Prokuratorzy wpadli na trop grupy przestępczej dzięki zeznaniom skruszonego gangstera, który poszedł na współpracę w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary. Opisał on strukturę grupy przestępczej. Jego zeznania potwierdzono zeznaniami innych osadzonych oraz historią rachunków bankowych. Zestawiono między innymi informacje o osobach dokonujących wpłat na rachunki z danymi bliskich odwiedzających poszczególnych osadzonych w areszcie. W ręce śledczych wpadły także grypsy opisujące handel narkotykami i nielegalnie posiadana przez gangsterów plomba aresztu śledczego.

Co ciekawe adwokatki wpadały z "przemytem" już wcześniej. W grudniu 2019 roku na terenie aresztu na warszawskiej Białołęce u adwokat Moniki Ch. znaleziono 3,5 grama marihuany. Adwokat Anna C. chciała w kwietniu 2020 roku wnieść na widzenie adwokackie suplementy diety i karty micro SD z zeskanowanymi dokumentami z akt jednego z postępowań Prokuratury Okręgowej. W obu przypadkach wszczęto odrębne śledztwa.

Zatrzymane adwokatki i funkcjonariusze Służby Więziennej decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi - Północ trafiły na trzy miesiące do aresztu. W większości zebrany przez śledczych materiał dowodowy jest bardzo mocny, ale w kilku przypadkach dotyczących funkcjonariuszy postawione zarzuty wydają się przedwczesne.

O zatrzymaniach strażników więziennych i prawniczek jako pierwszy poinformował TVN24. Prokuratura odmawia komentarza. Nieoficjalnie wiadomo, że ma dojść do kolejnych zatrzymań.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)

Komentarze

ZX

prawnicy juz tak maja. Wszyscy jakich znam to sa zaklamani z podwojna moralnoscia, oszukuja a robia sie czesto na poboznych katolikow. Prawnicy to podludzie.
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Oksybutynina
  • Pierwszy raz

Dom, później dwór i dom kumpla. Grudzień 2013, za oknem pada sobie śnieg, jest sobota. Nastrój dobry, chęć przetestowania czegoś nowego dodawała mi tyko zachwytu i coraz większej ciekawości efektów.

Trip raport był pisany na bieżąco. W domu znalazłem lek o nazwie "Driptane" zawierający oksybutyninę 5mg w tabletce.

Szybka googlownica, okazało się że substancja nie jest zbyt popularna wiec trzeba ją sprawdzić. Postanowiłem, że przetestuję ją następnego dnia.

12.49: Zarzucenie 3 tabletek Driptane (3x5mg), popite herbatą, zaraz po tym zjadłem obiad.

13.14: Odczuwam lekko zmieniony wzrok, obraz nieco się rozmazuje. Patrząc na zieloną ścianę mam wrażenie, jakby falowała.

  • 4-ACO-DMT
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Lekkie zmęczenie fizyczne jak i emocjonalne. Przez trzy dni gościliśmy u siebie ojca Kosmo i jego partnerkę. A, że goście to byli zabawowi to i lały się oporowe ilości browarów, a Akodin z Thiokodinem sypały się garściami. Mój organizm przyjął to nadzwyczaj dobrze, a nawet tego wyczekiwał, hehe. Nie mam swobodnego dostępu do ww. substancji. I bogu dzięki. Jedynymi efektami ubocznymi nadmiernego, bądź co bądź, eksploatowania organizmu, była lekka zgaga i niewyspanie, z powodu dzwięków wydawanych przez mojego teścia, kiedy śpi. Przypominają pracujacy kombajn. Decyzja o wrzuceniu tryptaminy była spontaniczna. Reasumując: stan fizyczny: 7 na 10, psychiczny: 9 na 10. Czułam kompletny luz i świadomość, że nic nie ciąży mi nad głową i pierwszy raz od jakiegoś czasu wszystko układa się po mojemu, nawet bez mojej ingerencji.

  Opisywany trip miał miejsce wczoraj, czyli trzeciego maja. Cały dzień (właściwie to tydzień) obfitował w dosyć intensywne przeżycia. Do tego w ostatnim miesiącu pobijam rekordy w częstotliwości jedzenia DXM w dawkach antydepresyjnych. A jak wielu z Was zdaje sobie sprawę, poprzeczkę zawiesiłam sobie wysoko. Ostatnim psychodelikiem jaki przyjmowałam było 2c-t-4 tydzień wcześniej, co w moim przypadku nie powinno mieć wpływu. Poprzednim razem przyjęłam 25 mg 4-aco-dmt i 300 mg DXM.

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie optymistyczne, duża ekscytacja. Palenie zioła nastpiło w domu kumpla, mieliśmy spokój i nadzieję, na dobre przeżycie podróży w świat odmiennych stanów umysłu.

Tego dnia postanowiliśmy nie iść do szkoły z moim przyjacielem o podobnym zdaniu odnośnie do życia- wszystkiego trzeba w życiu spróbować oprócz seksu analnego.

Udaliśmy się do kolegi, który już miał załatwione pół grama. Wiem, mało, ale na pierwszy raz wystarczy ;)

Podnieceni jak przedszkolaki szliśmy ulicą, by w końcu trafić do tego domu, który już zawsze będzie mi się kojarzył tylko z jednym...

  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Retrospekcja

Spontaniczny, nieplanowany trip z dwójką bliskich przyjaciół i współlokatorów (P oraz S) i zarazem towarzyszy poprzedniego tripa, który miał miejsce pół roku wcześniej. Słoneczny dzień, miasto, później plaża a na koniec mieszkanie kumpla (znany może niektórym z poprzednich raportów W). Dobre nastroje, utrzymuje się dobry humor (oraz prawdopodobnie resztki alkoholu) jeszcze z imprezy, która odbyła się poprzedniego wieczoru.

Wstęp: Tradycyjnie już, niniejszy TR jest retrospekcją sięgającą prawie 2,5 roku wstecz. Podobnie jak w przypadku moich poprzednich raportów, staram się spisać jak najwięcej szczegółów, nawet jeżeli będzie się to odbywało kosztem płynności historii. Uczciwie przestrzegłem, przechodzę więc do części właściwej.