Wszystkie sny które byłem sobie w stanie przypomnieć na tyle żeby je opisać:
Wiemy, że na to czekaliście... Owocowy Kartel powraca!
Około pół tony kokainy o wartości szacowanej na 50 mln euro przejęła bułgarska policja podczas dużej operacji antynarkotykowej - podał w niedzielę szef służb operacyjnych MSW Iwajło Iwanow. W ramach operacji zatrzymano jednego z byłych szefów urzędu celnego.
Operację zrealizowano w nocy z piątku na sobotę. Narkotyki były ukryte w kartonach z owocami cytrusowymi. Jak poinformował Iwanow na konferencji prasowej, kartonów było ok. 7 tys., z każdego wydobyto od 80 do 100 gramów narkotyku.
Wartość całej partii policja szacuje na ok. 100 mln lewów (50 mln euro).
Iwanow wyjaśnił, że ten sposób przemytu jest nowy dla bułgarskich służb, lecz kanały przemytu oraz osoby, które się nim zajmowały, były im już znane.
Przez Bułgarię przebiega tzw. bałkański szlak narkotykowy, którym heroina ze Wschodu trafia przez Iran i Turcję do Europy Zachodniej. Kokaina przemycana jest do Bułgarii przeważnie drogą morską, jednak partia przejęta w ostatnich dniach dotarła do tego kraju drogą lądową.
W moim łóżku, po pracy, gotowy na wielkie senne wojaże.
Wszystkie sny które byłem sobie w stanie przypomnieć na tyle żeby je opisać:
Podekscytowany dorwaniem kwasa słabo się przygotowałem, miałem tylko sok i pierdoły nieprzydatne w przeżywaniu tego doświadczenia. Otoczenie wspaniałe, cudowny las.
A więc zacznijmy od tego, że polowałem na kwasa od ponad roku i w końcu go dostałem w swoje łapska. Niestety nie oryginalny kwas, tylko LSD-P1, ale i tak byłem zadowolony. Kilka dni później udałem się do dużego, bukowego lasu. Było lato, 30 stopni w cieniu. Do plecaka zapakowałem 2 litry soku, chyba jabłkowo wiśniowego, jakieś żarcie i zeszyt do rysowania. Z domu wyruszyłem o godzinie dziesiątej, a las był zaraz obok, toteż po chwili marszu byłem już w ustronnym miejscu. Zarzuciłem kartonik na język i czekałem. Po ok.
własny dom, po kilku wartościowych lekturach, chęć poznania siebie, bez przypałów, 1 piwko, neutralne nastawienie jakby przytłumione
Spokojne popołudnie, zarezerwowane na mój "mały" seans ze znaczkiem pod językiem..
Zaznaczam, że LSD zawsze traktowałam zawsze z szacunkiem i niezmiernie cieszyłam się, że tym razem sama go wypróbuję i dziękuję mojemu dostawcy. Do tego ciągle poszukiwałam swojej drogi, byłam pełna rozsterek, niepogodzona z wewnętrznym JA, otoczeniem i tęskniąca za prawdą, ważne pytania wręczm mnie przygniatały. Nastawiłam się twórczo.
Zdarzyło się sporo razy iż kochałem się po spożyciu różnych substancji psychodelicznych.
Były to bardzo ciekawe i pozytywne doświadczenia.
Spontanicznie piszę- więc wyrywkowo opiszę co mi się przypomni...
....
Na pięknej polanie w Beskidzie Niskim spożywamy z przyjaciółką meksykańskie psylocyby (fioletowe, duże, zjedliśmy po półtora grzybka i było bardzo mocno).
Spędzamy kilka cudownych godzin w przyrodzie, rozkoszując się przeżyciami w przyrodzie i na świeżym powietrzu, po czym postanawiamy przenieść się do domu.