Sejm na gazie. „Tu naprawdę można popaść w alkoholizm”

Zdarza się, że pod wpływem alkoholu uczestniczą w sejmowych posiedzeniach, a nawet udzielają wywiadu w mediach. O problemie alkoholizmu wśród polityków się nie mówi, ale to nie znaczy, że go nie ma.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wprost
Joanna Miziołek

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

177

Zaszywają się w pokoju hotelu poselskiego, wyłączają telefon i znikają dla świata na dzień, dwa, czasem kilka. Zdarza się, że pod wpływem alkoholu uczestniczą w sejmowych posiedzeniach, a nawet udzielają wywiadu w mediach. O problemie alkoholizmu wśród polityków się nie mówi, ale to nie znaczy, że go nie ma.

Tomasz Cimoszewicz, poseł Platformy Obywatelskiej, cztery rata temu został parlamentarzystą pierwszy raz. W rozmowie z „Wprost” przyznaje, że ku swojemu zaskoczeniu spotkał w Sejmie polityków, którzy wykonywali swoje obowiązki po wypiciu alkoholu. – Ci posłowie nie tylko oszukują siebie, ale i wyborców, bo jestem pewien, że nie ma takiego posła alkoholika czy posłanki alkoholiczki, którzy przyznaliby się swoim wyborcom w trakcie kampanii, że mieli problem z piciem – mówi Cimoszewicz.

„Wykonywanie tego zawodu sprzyja rozwojowi uzależnienia”

Jednym z nielicznych wyjątków jest Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia z PiS. On już kilka lat temu postanowił o swojej chorobie powiedzieć otwarcie. – Najtrudniejszy jest wstyd, infamia w życiu publicznym, strach, że zaczną cię traktować jak kogoś chorego – mówi polityk. – W polskich warunkach kulturowych abstynencja nie jest mile widziana. Trzeba mieć sporo odwagi, żeby odmówić picia w towarzystwie. Ja o swojej chorobie mówię od dawna wprost – tłumaczy. Jak wielu alkoholików jest wśród polityków? Zdaniem Piechy to taki sam odsetek jak w społeczeństwie, bo alkoholizm to najbardziej demokratyczna choroba świata. Dotyka nie tylko ludzi z marginesu, lecz także prezydentów, ministrów i posłów. Jest tylko jedna różnica. – Wykonywanie tego zawodu sprzyja rozwojowi uzależnienia. Towarzyszy mu spory poziom stresu, w dodatku politycy to często ludzie ambitni. Żeby rozładować napięcie, część z nas sięga po kieliszek – mówi polityk.

Koledzy ciągle zapraszają do siebie na wino czy na whisky”

W rozmowie z tygodnikiem „Wprost” posłowie mówią, że po tym, jak kierownictwo Sejmu zamknęło mediom dostęp do hotelu poselskiego, duża część zakrapianych imprez przeniosła się właśnie tam. – Hotel poselski to najbardziej chora rzecz, jaka istnieje. Dorośli ludzie nie powinni mieszkać jak w akademiku. Atmosfera w środku sprzyja piciu, szczególnie w przypadku posłów spoza Warszawy. Tu naprawdę można popaść w alkoholizm. Pije się codziennie, mając pewność, że na drugi dzień żona nie obudzi i nie zrobi wymówek – mówi polityk Platformy Obywatelskiej. I dodaje: – Koledzy ciągle zapraszają do siebie na wino czy na whisky. Piciu alkoholu sprzyjają też nocne posiedzenia Sejmu. A tych w tej mijającej kadencji było wyjątkowo dużo. – Tradycją stało się dolewanie wódeczki do coca-coli. Na koniec głosowań okazuje się, że na sali jest wyjątkowo dużo butelek po napojach gazowanych – mówi nasz rozmówca.

Cały artykuł opublikowany jest w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Kofeina
  • Pierwszy raz
  • Pseudoefedryna

Stan psychiczny: raczej zły, chęć uszczęśliwienia się Nastrój raczej neutralny, odprężenie Nastawienie pozytywne, poczucie : "I tak nic nie poczuję", W domu, wśród rodziny, głodny

Postaram się dokładnie odtworzyć moje myśli i to, co  robiłem.

Otóż pewnego sobotniego ranka obudziłem się w domku rodzinnym w Górach. Wyjechaliśmy na weekend, miałem masę wolnego czasu. W domu znalazłem opakowanie Claritine Active. Przeczytałem, że zawiera 120mg pseudoefedryny siarczanu. Stwierdziłem, że 2 tabletki to będzie odpowiednia dawka i zabrałem się do eksperymentalnej ekstrakcji. Przebiegała następująco:

  • Tramadol

by JassMine

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Retrospekcja

Od A do Z, prawie w każdej okoliczności zdarza mi się zapalić, jak to nałogowemu.

Paliłem ją zawsze, kiedy czułem się samotny. Na początku dawała taki miły masaż ciała, głowa stawała się jakby napęczniałym balonem przyjemności, ciało rozchodziło się w takiej ekstatycznej fali spokoju, stawało delikatne i miłe. Każde zapalenie wiązało się z szybciej bijącym sercem ( z podjary) jeszcze przed wzięciem pierwszego bucha. Potem kopcenie lufki i ściąganie mini chmurek... tak to było na początku. Jedna czy dwie lufki potrafiły mnie już tak zapierdolić, że miałem ostre i w chuj kolorowe wizje po zamknięciu oczu.

  • Metkatynon
  • Przeżycie mistyczne

Za pozwoleniem autora wrzucam po delikatnej korekcie opis ostatnich wydarzeń:

Postaram się tu opisać w kolejności zdarzenia, o których po wytrzeźwieniu wiem, że to już była psychoza. Wcześniej były halucynacje itd. ale tylko po injekcji stima.

randomness