Narcos po polsku. „Tam pieniądze stały na paletach”

Magdalena Kralka na handlu narkotykami zarobiła miliony.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Najwyższy Czas!

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

1610

Ta historia wydarzyła się naprawdę. W Krakowie, w samym centrum małopolski, powstał gang narkotykowy, który handlował nielegalnymi substancjami na ogromną skalę. Na jej czele stała obecnie 30-letnia kobieta, Magdalena Kralka, która jest obecnie poszukiwana przez Interpol.

Magdalena Kralka, 30-latka z Krakowa, poszukiwana jest przez Interpol listem gończym. Podejrzana jest o kierowanie międzynarodową grupą przestępczą, która zajmowała się handlem narkotykami. Oczywiście warto zaznaczyć, że kobieta stała się przestępcą tylko dlatego, iż ktoś wcześniej uznał, że nie można sprzedawać jakichś substancji.

Kobieta miała przejąć biznes po swoim partnerze, Mariuszu Z. który został zatrzymany, a był związany ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. W 2017 roku został aresztowany, jednak zarzuty które usłyszał nie dotyczyły handlu narkotykami, ale działalności pseudokibicowskiej.

Specjalny materiał na temat Magdaleny Kralki przygotował TVN24. Kobieta ciągle się ukrywa co jest możliwe prawdopodobnie dzięki pieniądzom, które zgromadziła na kontach dzięki działalności przestępczej.

– Jeden z ludzi, który zna tych braci i był w domu u Magdy, opowiadał mi, że tam pieniądze stały na paletach. Oni już nie wiedzieli, co z tymi pieniędzmi zrobić – opowiada dziennikarz Szymon Jadczak. – (Magda) ma ogromne środki, właściwie nieograniczone. Mając takie pieniądze można się ukrywać.

Kobieta ścigana jest na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i poszukiwana przez Interpol. Kobieta ma 30 lat, około 172 centrum wzrostu i jest dość szczupła. Ma długie proste włosy koloru blond oraz zielone oczy.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

śmieszek (niezweryfikowany)

Faktycznie musiała mieć nieograniczone fundusze, skoro ukrywała się w dalekiej Słowacji.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne


W sobote z rana udałem się z ekipą z [cenzura] na grzybki, mój łup stanowilo około 17 zibenków normalnej wielkości.



Wieczorem przecisnąłem je przez wyciskarkę do czosnku i ugotowałem z grzybową kostką rosolową. Wypiłem niespiesznie.



Bania byla średnia, znów sie zapętlałem na pytaniach o sens życia, nie było to przyjemne, ale doła też nie miałem. Co myslicie o jedzeniu

takiej ilości grzybków?


  • 25B-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Substancja przyjęta w pogodny dzień ok. godziny 13. Do doświadczenia psychodelicznego starałem się przygotować jak najlepiej.

WSTĘP: 

Do tego eksperymentu psychodelicznego starałem się solidnie przygotować. Czas gdy moja percepcja będzie zmieniona chciałem wykorzystać jak najlepiej.

Cele, które zamierzałem zrealizować to:

  • Bad trip
  • MDMA (Ecstasy)

Sylwester, czas by bawić się do upadłego! Każdy coś ćpie, wóda się leje, opuszczamy domówkę i jedziemy do klubu ok 1:30.

Samej nocy bawiłem się nieźle, ot jazda na dragach i alkoholu do cięzkiego techno w kurewsko mrocznym zatłoczonym klubie. Dość duży nieogar panował całą noc. Wróciliśmy z dziewczyną do domu w opłakanym stanie - tragiczny, nie dający spać zjazd. Prysznic, poleżeliśmy pare godzin, pogadaliśmy, posprzątaliśmy syf w domu, poszliśmy na spacer w pierwszym śniegu, zjedliśmy rosół i ciasto. Zaczynałem czuć się lepiej, postanowiłem przypalić sobie z bonga dla rozluźnienia.

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

Set: Z grupką bliskich znajomych pojechaliśmy do innego miasta na zaproszenie naszego kolegi - wiadomo było tyle że impreza będzie gruba więc poziom ekscytacji też był gruby, nastawieni byliśmy na klasyczną imprezę z wódką i tańczeniem (chociaż w głębi ducha coś przeczuwałem). Setting : późny sierpień, bardzo ciepło, prywatna impreza w lesie na totalnym odludziu. Kulturka i ludzie mimo że w większości mi nieznani to "sami swoi".

 

Koło godziny 21 zajechaliśmy na miejsce imprezy. Powitał nas niesamowity widok – noc, lampki choinkowe lekko rozświetlają densflor, leżaczki, stanowisko dj z poważnymi kolumnami i bardzo dużo osób (może z 70)

 

Zaczęło się dość drętwo, mam fobie społeczne i boję się grup nieznajomych mi ludzi zatem nie od razu się dobrze bawiłem – po trzech piwkach jednak się atmosfera wyluzowała, tak samo jak wyluzowały się języki, była muzyczka, było milutko.

Tu wspomnę że muzyka gra ogromną rolę w moim życiu i jestem na nią bardzo wrażliwy.