TripRaport napisany 12 kwietnia 2007, 19:04 na starym NG na forum Hajpa, przeniesony w zasadzie bez zmian. Dziś pewnie napisałbym go trochę inaczej, ale jako dokument archiwalny niechaj takim pozostanie.
Enjoy:)
***
Na procesie w sprawie dopalaczy zeznająca jako świadek 39-letnia koordynatorka projektów unijnych opowiedziała o problemach swojego partnera, który uzależniony jest od dopalaczy. Dlatego w pewnym momencie nie wytrzymała: zabrała mu dopalacze i zaniosła na policję. Podkreśliła też, że dopalacze są bardzo szkodliwe dla człowieka, ponieważ niszczą go fizycznie i psychicznie.
Kobieta zeznawała w piątek w Sądzie Okręgowym w Łodzi na procesie 24-letniego Artura W. i 23-letniego Dominika C., którym prokuratura zarzuciła handel dopalaczami w sklepiku przy ul. Próchnika w centrum Łodzi. Przed wejściem trzeba było dzwonić dzwonkiem przy drzwiach wejściowych i nie wszyscy byli wpuszczani. Wcześniej oskarżeni nie przyznali się do winy i odmówili składania zeznań.
Przypomnijmy, że niedawno kary za dopalacze zostały znacznie zaostrzone, co oznacza, że za ich posiadanie – podobnie jak w przypadku narkotyków - grozi do trzech lat, a za handlowanie nawet do 12 lat więzienia.
To właśnie zapowiedź tych zmian sprawiła, że handlarze zaczęli masowo pozbywać się trefnego towaru. Niekiedy był on tak fatalnej jakości, że w Łodzi i Bełchatowie doszło do pamiętnej czarnej serii zgonów.
Z zeznań 39-latki wynikało, że jej partner po zażyciu dopalaczy popadał w stan zapaści i otępienia. Kobieta podkreśliła, że ma całkowitą pewność, że opakowanie z dopalaczami, które odebrała partnerowi, pochodziło ze sklepiku przy ul. Próchnika. Zwróciła uwagę, że amatorzy dopalaczy boją się lub wstydzą zeznawać w tej sprawie w sądzie. Jej słowa tak skwitował sędzia Krzysztof Szynk:
- Pani partner też będzie musiał przybyć do sądu i zeznawać. Nie chcemy doprowadzić do sytuacji, że policja go przyprowadzi.
W piątek zeznawał także jako świadek 30-latek, który przyznał, że kiedyś zażywał dopalacze, ale to już przeszłość i dzisiaj tego nie czyni. Z jego relacji wynikało, że do kryptosklepiku przy ul. Próchnika, w którym trzy razy zaopatrzył się w dopalacze, trzeba było dzwonić dzwonkiem, gdyż zwykle był zamknięty. Następnie trzeba było minąć pokój i dopiero za drzwiami w drugim pomieszczeniu dochodziło do transakcji. Według świadka, dawał 20 zł, za co dostawał porcję suszu roślinnego do palenia.
Według śledczych, oskarżeni sprzedawali – jako tzw. produkty kolekcjonerskie - szkodliwe i niebezpieczne dopalacze typu Idex, Irex, Mietex, Pawełek czy Talisman. Prokuratura podkreśla, że w ten sposób sprowadzili na wiele osób niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. O tym jak groźne były to specyfiki najlepiej świadczy fakt, że spośród 15 nabywców dopalaczy, do których dotarli śledczy, aż sześciu trafiło do szpitala z objawami zatrucia. Doszło nawet do tego, że jednej z tych osób, Rafałowi J., groziła utrata życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Wspomniany lokal przy ul. Próchnika policjanci wzięli pod lupę. Obserwowali wchodzących i wychodzących. Wśród takich osób była m.in. Katarzyna W., która przyznała w śledztwie, że sześć razy w tym miejscu kupowała dopalacze. Stróże prawa dotarli także do innych klientów, którzy nie ukrywali, że zaopatrywali się tam w dopalacze płacąc od 20 do 25 zł za opakowanie. Policjanci wchodzili też do lokalu. W jednym przypadku zabezpieczyli dopalacze u Artura W., a w drugim u Dominika C. Niejako ukoronowaniem ich działań było zatrzymanie bmw, którym jechali obaj oskarżeni. W aucie znaleziono 118 torebek foliowych z zielonym suszem.
własny pokój, czwartek w nocy, ciekawość pobudzona legendami
TripRaport napisany 12 kwietnia 2007, 19:04 na starym NG na forum Hajpa, przeniesony w zasadzie bez zmian. Dziś pewnie napisałbym go trochę inaczej, ale jako dokument archiwalny niechaj takim pozostanie.
Enjoy:)
***
Mnóstwo praktycznie nieznajomych ludzi wokół mnie, chęć przeżycia czegoś pozytywnego.
Około 4 rano wypiłem na sen słabą herbatę z Mulungu. Wstałem o 12 i zjadłem trochę wołowiny i ryżu co może spowolnić i/lub osłabić działanie.
T=13:55
T+0min
Sampla 250mg dzielę na dwie równe kreski, jedną z nich na pół, odmierzoną porcję wrzucam do szklanki, zalewam wodą, piję i popijam przygotowanym wcześniej napojem. Smak gorzko-kwaśny inny niż 2C-B. Mam nadzieję, że Mulungu nie wpłynie za bardzo na trip - w internecie nie ma zbyt wielu informacji na temat interakcji z psychodelikami.
T+27min
Podjarany, niecierpliwy, gotowy na wszystko, chęć ostrego bad tripa, chęć wyzwania, pozytywne myślenie. Wolna chata, 3 ziomków i trupy po mieście i wsi
Wybaczcie za błędy ale pęknięty ekran i wariująca atoutokorekta. Dzisiaj opowiem wam jak wpadłem na zajebisty pomysł by zażyć Benzydaminę "cipkacz" od małego chciałem mieć haluny, ale nie pozytywne a negatywne, bo ciekawiej, lubię strach, niepokój , lęk i wyzwanie. Ludzie na forach brali po 3/4 saszetki niektórzy 5 a znalazł się wariat co zjadł 6...... Pomyślałem że nie mogę być gorszy i też 6 walne. Lubię się rzucan na głęboką wodę. O 16:59 wszystko wypiłem. Smak o japierdole. Słone gówno, gorszej rzeczy w ustach nie miałem popiłem litrem wody ale mało dawało.
Komentarze