Pukając do kleju bram - part 3 - czyli ciemna strona mocy.
Od września, kiedy przeprowadzono ostatnią akcje sprzedaż narkotyków została zlikwidowana. Mieszkańcy jednak wciąż się boją.
Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Koziej 5 w Kielcach, gdzie odbywał się handel dopalaczami nie chcą dłużej tam mieszkać. Wystąpili do miasta o wykupienie budynku. Ratusz nie mówi nie, bo działka jest bardzo atrakcyjnie położona.
Kilka dni temu do naszej redakcji zgłosiła się kobieta zamieszkująca jedno z mieszkań w kamienicy przy ulicy Koziej 5. Kielczanka apeluje do władz miasta o pomoc, ponieważ jak twierdzi – w tych lokalach nie da się normalnie żyć.
- Mieszkam tam ja oraz jeszcze jedna rodzina. Mieszkania są opalane węglem, a że pozostałe lokale są puste i wychłodzone trudno tam wytrzymać z zimna. Budynek jest w fatalnym stanie, jest obskurnie i brudno, nikt o niego nie dba – dodaje. - Gdyby miasto wykupiło od nas mieszkania i stało się jedynym właścicielem kamienicy, udałoby się ją w końcu sprzedać, a my zaczęlibyśmy normalne życie.
Obie rodziny przeżyły też gehennę, ponieważ w tej kamienicy odbywał się handel dopalaczami. Sklep był kilka razy zamykany przez policję, a Polskę obiegły zdjęcia antyterrorystów i strażaków, szturmujących zabezpieczenia sklepu i wyprowadzających sprzedawców. Od września, kiedy przeprowadzono ostatnią akcje sprzedaż narkotyków została zlikwidowana. Mieszkańcy jednak wciąż się boją.
- Nie chcemy już tak żyć. Zbliża się kolejna zima i życzymy sobie, aby ktoś jak najszybciej rozwiązał tę sytuację – podkreśla kobieta.
Mieszkańcy nie zasypywali gruszek w popiele i próbowali sami znaleźć inwestora, który odkupiłby od nich mieszkania i przejął kamienicę.
- Dwóch inwestorów było zainteresowanych przejęciem kamienicy. W zamian mieli zapewnić mieszkańcom inne lokale. Zapowiadali wyburzenie kamienicy i postawienie nowego budynku, ale nie wywiązali się z tych ustaleń – mówi rada Agata Wojda, która stara się pomóc rodzinom. - Tym ludziom trzeba pomóc, oni przeżyli gehennę, gdy działał tu sklep z dopalaczami. A działka w tym miejscu byłaby dla miasta dobrą lokatą kapitału. Jednemu właścicielowi będzie łatwej ją sprzedać niż w obecnej sytuacji własnościowej.
- W kamienicy jest 11 mieszkań, 6 jest wykupionych przez osoby prywatne a 5 należy do miasta- mówi Filip Pietrzyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji w ratuszu. – Nasze lokale są puste. Rodziny zostały wykwaterowane już dawno z powodu złego stanu technicznego. W całej kamienicy zamieszkałe są tylko dwa mieszkania. Rzeczywiście ci ludzie są w bardzo trudnej sytuacji. Budynek jest w fatalnym stanie technicznym, nie da się go ogrzać przy dwóch zamieszkałych lokalach. Propozycja mieszkańców wydaje się atrakcyjna. Po wyburzeniu kamienicy działkę można sprzedać za atrakcyjna cenę, bo leży w dobrym miejscu.
Nie ma przeszkód do wyburzenia kamienicy.
- Budynek był w gminnej ewidencji zabytków, ale na wniosek mieszkańców został z niej wykreślony za zgodą konserwatora zabytków – tłumaczy Artur Hajdorowicz, dyrektor Wydziału Rozwoju i Rewitalizacja Miasta w ratuszu.
Cena działki w tym miejscu przekracza 1200 złotych za metr kwadratowy.
Zgodę na zakup nieruchomości musi wyrazi prezydent Kielc, na pewno w tym roku do transakcji nie dojedzie, więc mieszkańcy jeszcze tę zimę spędzą tutaj.
Acodin zażywałem w życiu kilkanaście razy i nigdy nie przekroczyłem ilości 35 tabletek (1 opakowanie = 30 tabletek). Nigdy nie zjadałem także mniej niż 25 tabletek. Za każdym razem bania wchodziła w bardzo różnych odstępach czasu, od 40 minut do nawet 3 godzin. Także ich moc bywała różna, pomimo identycznej ilości zjadanych tabletek. Do dziś nie wiem od czego to zależy. Kilka pierwszych razów spędziłem na badaniu efektów podczas życiowych czynności. Śmiesznie się po tym chodziło, inaczej się mówiło, a wszystko było zadziwiające albo dziwne, odrealnione.
Miałem nigdy nie spróbować metkatu, ale nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji w moim życiu - spróbowałem metkatu. Pierwszy raz był niezły. Naprawdę ciekawy. Jako, że zapomniałem o kupnie strzykawek, to wypiłem błotko i śmiało do przodu (gratulacje za tytuł debila roku oczekują na posypanie). Po chwilowym ataku paniki, że zaraz będzie dzwonione po karetkę, wjechał nagły chill i ciekawa stymulacja. Pamiętam, że czułem się po prostu DOBRZE. Trochę wyjebany, trochę pobudzony, czułem ciepło w stopach i przyjemność chodzenia w samych skarpetkach po podłodze. Nagle zachciało mi się ROBIĆ.
Autor: Newbe
Set & Settings: W pokoju, cisza, spokój, muzyka (shpongle) i brat śpiący w tym samym pokoju.
Doświadczenie: DPT, LSD, łysiczki, ruta stepowa, bromo-dragonfly, salvia divinorum, haszysz, marihuana, yopo, ecstasy, BZP, DXM, benzydamina, amfetamina, poppers, efedryna, kofeina, nikotyna, alko.