Wczoraj nawiazalem pierwszy kontakt z lady SD (salvia divinorum) od poltora roku bylem cichym sluchaczem na listach dotyczacych tej rosliny i az do wczoraj nie wchodzilem w `niebezpieczne zwiazki` z pania SDi.
"Otworzył je i powiedział, żebym mu dał pieniądze na dragi, bo jest na głodzie. Powiedziałem, że nie dam. Wtedy wpadł w furię."
W Sądzie Okręgowym w Koninie rozpoczął się proces 24-letniego Mateusza B., który odpowiada za usiłowanie dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia na pracowniku firmy kurierskiej.
Dramatyczne sceny rozegrały się w połowie marca tego roku przy ul. Kosmonautów w Koninie. Patryk K. jak zwykle rozwoził przesyłki do klientów. Kiedy zaparkował nieopodal przychodni, zauważył dziwnie zachowującego się młodego mężczyznę.
- Zatrzymywał auta jadące ulicą jednokierunkową. Kiedy siedząc w samochodzie sprawdzałem adresy, zobaczyłem że szarpie za moje drzwi. Otworzył je i powiedział, żebym mu dał pieniądze na „dragi”, bo jest na głodzie. Powiedziałem, że nie dam. Wtedy wpadł w furie. Powiedział, że mnie pociacha. Skoczył do busa na podest. Próbowałem odjechać. Wtedy zaczął zadawać ciosy. Uratowało mnie to, że się odchyliłem – mówił w sądzie Patryk K.
Jak wynika z aktu oskarżenia, napastnik zaatakował swoją ofiarę nożem.
- Mateusz B. groził bezpośrednim użyciem przemocy, zażądał wydania pieniędzy i szarpał pokrzywdzonego za odzież, a następnie przy użyciu noża zadał dwa ciosy w okolicy lewego barku, powodując obrażenia w postaci dwóch ran kłutych – mówi prokurator Beata Kląskała.
Oskarżony do winy się przyznaje, choć wyklucza użycie noża.
- Jestem pewien, że miałem pilnik, nie nóż. Znalazłem go na ulicy – wyjaśnia Mateusz B. - Zażyłem tego dnia narkotyki, alkohol i mnie kurde poniosło. Chciałem zabrać pieniądze. Celu określonego nie było, ale pierwsza myśl to były narkotyki – dodaje.
Mateusz B. podkreślił w sądzie, że od około roku, może 2 lat jest uzależniony od dopalaczy. Pokrzywdzonemu feralnego dnia pomógł przypadkowy przechodzień. Mężczyzna krzyknął do napastnika „co ty robisz?!”, a widok nadjeżdżającego radiowozu wystraszył 24-latka. Niedługo potem trafił on do aresztu. Przed sądem odpowiada za usiłowanie dokonania rozboju. Kolejna rozprawa planowana jest pod koniec listopada.
Wczoraj nawiazalem pierwszy kontakt z lady SD (salvia divinorum) od poltora roku bylem cichym sluchaczem na listach dotyczacych tej rosliny i az do wczoraj nie wchodzilem w `niebezpieczne zwiazki` z pania SDi.
Własny pokój, kac DXM, nieprzeparta potrzeba spokoju.
Witam.
To nie jest Trip-Raport a próba opisu problemów występujących po ciągu DXM. Nie znalazłem w necie nic podobnego więc postanowiłem to tu opisać. Ku przestrodze.
Z DXM mam do czynienia z małymi przerwami od końca grudnia 2015r czyli dość krótko (około 3 miesięcy). Początkowo wcinałem dawki w granicach 300 mg dziennie. Większe mi szkodziły - źle się po nich czułem.
Byłem w kiepskim stanie psychicznym, dziewczyna mnie zostawiła, miałem ciąg parę dni alkoholu i tabletek psychotropowych, brakowało sił, ale to była impreza na którą byłem strasznie napalony, ja w ogóle nie chodzę na imprezy, także było to dla mnie bardzo ekscytujace wydarzenie i trochę się denerwowałem i czułem lek, że coś pójdzie nie po mojej myśli. To był mój dzień i na mówiłem dwóch kolesi, żeby tam ze mną poszli. O nich też się martwilem, bo wszystko dokładnie zaplanowałem, a oni mieli w dupie, to co ja chcę.
Na początek chciał bym poinformować, że tekst napisany przeze mnie, to żartobliwie napisana opowieść z mojego życia. Nie twierdzę, że jakie kolwiek substancje psychoaktywne są fajne. Pisząc ten epizod z mojego życia starałem się, możliwie realistycznie przedstawic jak myśli osoba uzależniona.