Konopie, prawo i sprawiedliwość

Monopol zagranicznej korporacji, więzienie za samoleczenie, ceny wyższe niż na czarnym rynku. Tak wygląda „legalizacja” medycznej marihuany w Polsce.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Krytyka Polityczna
Jerzy Afanasjew

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - serdecznie pozdrawiamy źródło i autora!

Odsłony

475

Monopol zagranicznej korporacji, więzienie za samoleczenie, ceny wyższe niż na czarnym rynku. Tak wygląda „legalizacja” medycznej marihuany w Polsce.

Na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata skazał sąd w Jeleniej Górze Jakuba Gajewskiego, lidera ruchu „Wolne Konopie”. W 2015 roku razem z również skazanym Dariuszem Dołeckim oraz jego żoną Ewą zostali zatrzymani na granicy z 1,2 litra oleju z konopi indyjskich. Specyfik wieźli dla umierającej na raka trzustki matki Dołeckiego. Zmarła na dzień przed wypuszczeniem jej syna z aresztu, 31 sierpnia 2015 roku.

PŁAĆ I PŁACZ

Surowy wyrok za bezinteresowną pomoc najbliższym zapadł dosłownie dzień przed dopuszczeniem przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych pierwszego „surowca farmaceutycznego” na bazie konopi. W rok po tak zwanej „legalizacji” medycznej marihuany licencję na jej import i sprzedaż w Polsce uzyskała na razie jedynie kanadyjska korporacja Spectrum Cannabis. Koszt specyfiku szacowany jest na zawrotne 64 złote za gram – ponad 2 razy więcej niż dzisiejsza cena na czarnym rynku. W hurcie w USA gram marihuany kosztuje obecnie niewiele ponad dolara.

Tak najwyraźniej wygląda dostęp do legalnej marihuany w wykonaniu PiS. Substancja, której główną zaletą jest niski koszt produkcji (bo nie oszukujmy się, trawka to nie żaden cudowny lek) będzie dostępna tylko dla najbogatszych. Olej, z którym zostali zatrzymani konopni aktywiści, kosztowałby w aptece miałby nawet 384 tysiące złotych. To jakieś 384 tysiące więcej niż cena dwóch plastikowych doniczek. Dlaczego więc polska medyczna marihuana nie jest nawet polska, tylko importowana?

UPRAWY NA CENZUROWANYM

Poznański Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich już od lat sygnalizuje, że jest gotowy rozpocząć krajowe uprawy konopi indyjskich. Ich odmiany konopi siewnych (przemysłowych), np. Beniko, znane są na całym świecie. Na posiedzeniu komisji zdrowia w 2016 r. były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO) apelował w tej kwestii: „Liroy, nie możemy się zgodzić na to, żeby uprawiać marihuanę na parapecie. Liroy mówi: macie rację, to idziemy poprzez instytuty naukowe. (…) Ta ustawa jest niepotrzebna, szkodliwa, co więcej, w mojej ocenie uruchomi podziemie”.

Dlaczego nie ma zgody politycznej na domowe uprawy? „Lepszy krok w dobrą stronę niż nic” – tłumaczył stanowisko klubu poselskiego Prawa i Sprawiedliwości Poseł Grzegorz Raczak (PiS). Natomiast poseł Arłukowicz dopytywał przedstawicieli Obywatelskiego Komitetu Koalicji Medycznej Marihuany: „Pacjent umiera po tygodniu od przepisania mu medycznej marihuany, a ktoś zostaje z pozwoleniem na uprawę na 120 dni. Kto sprawdza, czy zlikwidowano tę uprawę i czy ona nie wędruje na rynek wtórny?” Problem, jak się okazuje, jest nie tyle absurdalny, co już dawno rozwiązany. Temat zamknęła na tym samym posiedzeniu Ewa Kopacz (PO): „takie uregulowanie prawne jest zapisane w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty.”

POLSKA NAUKA WIE LEPIEJ

No dobrze, to może mamy chociaż refundację? A skądże! Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uznała, że dowody naukowe nie uzasadniają refundacji w takich wskazaniach, jak np. padaczka lekooporna, spastyczność, stwardnienie rozsiane, przewlekły ból czy nudności i wymioty związane z chemioterapią. To jednak dokładnie te schorzenia, których leczenie konopiami amerykańskie Narodowe Akademie Nauki, Inżynierii i Medycyny w meta-analizie ponad dziesięciu tysięcy badań klinicznych uznały za poparte definitywnymi lub znaczącymi dowodami.

Zanim jednak oświecenie dotrze pod nasze strzechy, musimy wyjść z mrocznych wieków karania za posiadanie. Z receptą czy bez, zamykanie użytkowników w więzieniach nie jest skuteczną metodą walki z uzależnieniami. Jest za to doskonałym narzędziem podnoszenia policyjnych statystyk. Obecnie 90 procent zakończonych postępowań narkotykowych dotyczy niewielkich ilości posiadanych na własny użytek (KGP, 2017). Władze chwalą się, że rośnie liczba umorzeń, ale ukrywają, że aresztowań przybywa jeszcze szybciej. W 2017 roku za przysłowiowego skręta zatrzymano jak dotąd najwięcej, bo ponad 30 tysięcy osób.

Oceń treść:

Average: 8.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • clonazepam
  • Pierwszy raz

Nie mogłem się wyspać tego dnia, odebranie paczki od vendora i wzięcie 1 mg clona w domu przy muzyce.

Short Time Story:
Czekałem na paczkę do paczkomatu od vendora. Od razu, gdy paczka przyszła, poszedłem po nią. Po odebraniu, rozpakowałem ją, a leki schowałem do kieszeni. Zajęło to wszystko około godziny. Też zachaczyłem o sklep, żeby kupić Monsterka. Jak wróciłem na chatę, byłem podbudzony i trochę senny, nadal z powodu nie wyspania się tego dnia, ale do rzeczy. Od razu po powrocie wziąłem tabletkę 2 mg Clona i podzieliłem ją na pół. Dokładna nazwa to Rivotril Clonazepamum 2mg, a ja wziąłem 1 mg.

15:02: Biorę Clona 1 mg

  • Dekstrometorfan
  • Inne
  • Przeżycie mistyczne

Lekki strach, duża ciekawość, duże oczekiwania, duża wiara w siebie i fazę, spokojne otoczenie,

Godzina 9:30- Łykam 11 kapsułek, w których zamknąłem mieszankę imbiru i pieprzu czarnego. Obie te przyprawy mają za zadanie wzmocnić moje doznania. Kumpel (nazwijmy go Kleofas) łyka 10, ponieważ waży troszkę mniej. A przez "troszkę" rozumiem jakieś 10 kilo :) Moja waga to w chwili obecnej 88 kilogramów.

Całość popijamy sokiem z grejpfruta (ułatwia wchłanianie leków) zmieszanym z AAKG (kolejny wzmacniacz faz). Dodajemy do tego po 12 ml syropu Atussin.

  • LSD-25
  • Marihuana
  • Miks

Nastawienie pozytywne. Lekka euforia, która mieszała się z obawą, bo biorę dzisiaj sam pierwszy raz. Ostatnimi czasy oglądałem filmy Lokator, Psycho, miałem to w podświadomości pewnie. Zastanawiałem się, czy mogę wziąć, czy nie mam czegoś na głowie, co może się ujawnić, jakiś problem. Uznałem że biorę.

 

  Mój trip odbył się na stancji, to miała być moja ostatnia jazda przed wakacjiami. Nie udało mi się namówić lokatora z pokoju na wspólną degustacje. Tak więc zostałem sam na opustoszałej stancj. Po ostatnim egzaminie w oczekiwaniu na wyniki trzy dni niemiłosiernie się nudziłem, oglądałem filmy i buszowałem w internecie. Wtedy to wpadłem na pomysł, że  będzie to ten dzień. Pełen entuzjazmu zarzucam kwasa, jeden karton.  Jest godzina 18. Jestem podekscytowany i czekam, aż  spojrze na obrazy i posłucham muzyki w innym stanie percepcji.

  • 4-ACO-DMT

Wiek: 20 lat, ~65kg masy.

Substancja: ~25mg 4-ACO-DMT doustnie.

Doświadczenie: etanol, nikotyna, kofeina, konopie, syntetyczne kanabinoidy, XTC, mefedron, LSD, 2C-E, 4-HO-DIPT, 4-ACO-DMT (20mg).

S&S: Ładny wrześniowy dzionek, słonko świeci.



Drugi trip z 4-ACO-DMT. Tym razem 25mg, znaczna różnica w stosunku do 20mg. Efekty bardzo silne, godne polecenia.