marie claire nr 6/2002 - str 83-85 - kronika życia narkomanki
Międzynarodowe lotnisko w Los Angeles (LAX) obwieściło, że będzie zezwalać pasażerom na przewóz niewielkich ilości legalnej marihuany w bagażu podręcznym.
Międzynarodowe lotnisko w Los Angeles (LAX) obwieściło, że będzie zezwalać pasażerom na przewóz niewielkich ilości legalnej marihuany w bagażu podręcznym.
Zanim jednak postanowisz spakować co nieco do walizki, koniecznie przestudiuj wszystkie za i przeciw. Marihuana jest legalna w kilku stanach USA, ale ze względu na skomplikowane prawo, zezwolenie jednego stanu na przewóz narkotyku wcale nie wiąże się z możliwością posiadania go w innym stanie lub kraju.
Wniosek o legalizację marihuany w Kalifornii został przegłosowany w 2016 roku. Prawo weszło w życie 1 stycznia 2018 roku i umożliwia ono posiadanie 28,5 grama marihuany przez osobę powyżej 21 roku życia. Dlatego lotnisko w Los Angeles również umożliwia przewóz takiej ilości w bagażu podręcznym. Trzeba jedynie pamiętać, że nie wszędzie w Stanach jest to legalne. To, że można wejść na pokład z marihuaną, wcale nie równa się temu, że można z nią legalnie wysiąść w innym stanie czy kraju.
Bez problemu można polecieć np. z Kalifornii do Vermont. Ale już pojawienie się z marihuaną w Teksasie wiązałoby się z zatrzymaniem przez służby i bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami. Dodatkowo, na pokładzie samolotów obowiązuje prawo federalne, które zakazuje posiadania jakiejkolwiek ilości narkotyków, nawet otrzymanych na receptę. I choć policja w Los Angeles raczej nie wniesie sprawy do sądu, ryzyko jest po stronie pasażera.
Podobne ryzyko obowiązuje na trasach międzynarodowych. O ile lot z Kalifornii do Holandii byłby bezproblemowy, to już tylko niektóre kraje w ogóle dopuszczają marihuanę (ale jedynie na receptę). Są to Czechy, Włochy, Hiszpania, Słowenia, Chorwacja i Macedonia. W pozostałych państwach narkotyk jest nielegalny.
całonocna ceremonia z szamanem- około 25 osób w jednej sali
Jakiś tydzień temu byłem właśnie w ważnym okresie przejściowym i medytowałem sobie na trawce "co dalej"...
Zadzwonił kolega- "za 3 dni szaman z Chille robi ceremonię"...
Pomyślałem : "to może być OK" i szybko sprawdziłem w internecie kto to taki...
Wygladało sympatycznie, więc zgłosiłem swój udział.
Poczułem energię i pojechałem wcześniej na miejsce ceremonii by pomóc w przygotowaniach.
Miejsce : Moje mieszkanie. Mieszkam sam, więc niczym się nie martwiliśmy. Nastawienie: Byłem bardzo podekscytowany, że w końcu spróbuję. Czekałem na to prawie 2 tygodnie.
Produkty : Coca Cola, Myszka Mickey
Ja : 20 lat, ok 170cm, 60 kg, raczej szybki metabolizm.
Miejsce : Moje mieszkanie. Mieszkam sam, więc niczym się nie martwiliśmy.
Nastawienie: Byłem bardzo podekscytowany, że w końcu spróbuję. Czekałem na to prawie 2 tygodnie.
Doświadczenie : prawie codziennie jaram zioło. Raz wziąłem amfetaminę.
Testowałem sam, we własnym pokoju w bezstresowy wolny dzień. Testowane zaraz po odebraniu tego z poczty. Nastawienie to chęć sprawdzenia jak to działa.
Timetable
[13:25 => T=0min]Przyjęte donosowo ~50mg Hydroksytropakokainy.
[T+2min]W gardle czuć spływ, potem już tylko czuć podrażnienie gardła, żadnych nieprzyjemności ani bólu w nosie, nos lekko znieczulony.
[T+4min] Zaczyna się peak. Podniesiony nastrój, przyjemna stymulacja, działanie naprawdę podobne do koki.
[T+5min] Ból brzucha, lekkie znieczulenie w gardle, lekki ściskający tępy ból w miejscu spływu, znieczulone gardło jak po MXE lub koko.