10.07.2008
Grace McKenzie, pacjentce uprawnionej do korzystania z medycznej marihuany i posiadającej stosowną licencję, pracownik Greyhounda skonfiskował lek, który przewoziła i o którym za własnej inicjatywy go poinformowała.
Grace McKenzie, pacjentce uprawnionej do korzystania z medycznej marihuany i posiadającej stosowną licencję, pracownik Greyhounda skonfiskował lek, który przewoziła i o którym za własnej inicjatywy go poinformowała.
„Rozmawiałam z pracownikiem ochrony, który powiedział mi, że nie wolno mi tego mieć przy sobie, ponieważ nie mam karty medycznej” - relacjonuje McKenzie. Swoją medyczną marihuanę przewoziła w oryginalnym opakowaniu, na którym umieszczona była informacja o niej jako pacjentce, przy sobie miała również dowód tożsamości ze zdjęciem.
To wszystko, czego w świetle prawa potrzebują pacjenci w Kanadzie, by przenosić medyczną marihuanę, która jest tam legalna od roku 2000. Obecnie rząd tego kraju przygotowuje pełną legalizację zioła także do użytku rekreacyjnego, a dotyczące tego prawo ma wejść w życie w lipcu 2018.
McKenzie, cierpiąca z powodu lęku, depresji i przewlekłego bólu pleców, uważała, że postępuje własciwie, podchodząc do pracownika ochrony przed zajęciem swojego miejsca.
"Powiedziałam im, że nie potrzebuję karty medycznej, ponieważ licencjonowany producent, z którego usług korzystam, nie wydaje takich kart. Kiedy otrzymałam zezwolenie, powiedziano mi, że oryginalne opakowanie jest moją licencją i że dopóki marihuana znajduje się w tym pojemniku z moją receptą na boku, a ja posługuję się zgodnym z nią dokumentem tożsamości, przejazdy z tym są najzupełniej OK.".
Okazało się, że jednak nie są OK. Pryncypialny pracownik Greyhound zabrał McKenzie jej lekarstwo. Konfiskata ta była nielegalna i całą pewnością nieuzasadniona.
McKenzie powiedziała, że zadzwoniła na policję, która nie potrafiła jej jednak pomóc w tej sytuacji. W swoim oświadczeniu firma Greyhound oznajmiła, że badają, dlaczego marihuana McKenzie została jej odebrana:
"Jeśli klient ma odpowiednią dokumentację, wydaną przez Health Canada, jak najbardziej może podróżować z marihuaną medyczną. Obecnie przyglądamy się temu, co się wydarzyło i staramy się ustalić, dlaczego marihuana medyczna klientki została skonfiskowana".
McKenzie poinformowała, że próbuje odzyskać od Greyhounda swoje leki. W międzyczasie zabiega o szersze uświadomienie firm świadczących usługi użytkownikom medycznej marihuany w kwestii przysługujących im praw.
"Naprawdę zależy mi, by byli zaznajomieni z obowiązującym prawem, aby ludzie posiadający licencję mogli swobodnie podróżować" - powiedziała. "Nie jesteśmy nielegalnymi przemytnikami ani nikim w tym rodzaju. Chcemy tylko móc podróżować z naszymi lekarstwami i powinniśmy mieć prawo to robić".
Sam w domu. Nastawienie na silne doświadczenie psychodeliczne.
Około 3 w nocy spożyłem 450mg DXM. Pół godziny wcześniej zjadłem także 3 ząbki czosnku i 7,2 gram lecytyny. Faza była lekka, brak OEV i lekkie CEVy. Prawdziwa faza zaczęła się dopiero później.
O 7 rano tego samego dnia wziąłem kolejne 300mg DXM, poprzedziłem to zjedzeniem 3 ząbków czosnku i 3,6 gram lecytyny. Odczekałem dwie godziny i spożyłem 40mg 2C-E. Była godzina 9 rano i to uznaje za początek tripa.
Set & Setting - Styczeń 2010, wieczór około 18:00, u kolegi w pokoju z gronem znajomych. Dzień wcześniej widziałam efekty u innych, ja sama musiałam się przespać z myślą zapalania owego daru natury.
p.s. - opis ten powstał w ciągu pierwszej godziny po wróceniu do naszego świata, teraz dopiero ma szanse ujrzeć światło dzienne. Pozdrawiam!
Wiek - 22 lata.
Doświadczenie - MJ, Haszysz, Amfetamina, Kokaina, Alkohol, Salvia Divinorum, Mefedron, MDMA, Proszki, Leki.
dobre nastawienie przychiczne, chęć przeżycia przygody na kwasie i sprzyjająca ku temu okazja z powodu wolnej chaty przyjaciela
Jakoś kilka tygodni temu zakupiłem cztery blotery LSD: po jednej dla mnie, dwóch przyjaciół i jednej przyjaciółki. Jeden z kumpli akurat wtedy miał na całą noc wolną chawirkę, więc szybko nadarzyła się okazja, żeby ten kwas przetestować. Początkowo kupujemy czteropak i idziemy do domu, gdzie połykamy blotery, które koło 20 wszystkim już się dobrze rozpuściły. Oglądamy Brickleberry i trochę się denerwujemy, bo upływa sporo czasu, a efektów nadal nie widać. Mija 40 minut i odczuwam potworny bodyload.