Wypicie dwóch piw skuteczniejsze niż paracetamol?

Sięgnięcie po piwo w celu wyleczenia kaca może być wyborem lepszym, niż myślisz. Nowe badania wskazują, że wypicie dwóch piw jest tu bardziej skuteczne, niż przyjmowanie dostępnych bez recepty leków przeciwbólowych.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

interestingengineering.com
Jessica Miley

Komentarz [H]yperreala: 
W kwestii ostatniego akapitu weźmy poprawkę na to, że dla Brytyjczyków koncepcja konsumpcji zimnego śledzia może być zdecydowanie bardziej osobliwa, niż dla nas ;)

Odsłony

326

Sięgnięcie po piwo w celu wyleczenia kaca może być wyborem lepszym, niż myślisz. Nowe badania wskazują, że wypicie dwóch piw jest tu bardziej skuteczne, niż przyjmowanie dostępnych bez recepty leków przeciwbólowych. Naukowcy z Uniwersytetu w Greenwich wykazali, że picie piwa może zmniejszać dyskomfort związany z odczuwaniem bólu nawet o 25%. Osiągnięciu poziomu alkoholu we krwi w okolicach 0,08 towarzyszy podwyższenie granicy odczuwania bólu. Badacze twierdzą, że skutkuje to „umiarkowanym do znaczącego (moderate to large) obniżeniem oceny intensywności bólu”

Autorzy badania wyjaśniają dalej, iż "rezultaty sugerują, że alkohol jest skutecznym lekiem przeciwbólowym, który zapewnia istotne klinicznie zmniejszenie intensywności bólu, co może wyjaśniać zjawisko nadużywania alkoholu przez osoby borykające się z uporczywym bólem pomimo potencjalnych długoterminowych konsekwencji dla zdrowia". Metaanaliza, opublikowana w Journal of Pain, dotyczyła 18 badań, w których udział wzięło ponad 400 osób.

Badania dowodzą, że alkohol może zmniejszać ból, ale nadal nie znaczy to, że jest dla Ciebie dobry

Chociaż alkohol może zmniejszyć odczuwany przez Ciebie ból, badanie w żaden sposób nie sugeruje, że oznacza to, że jest dla Ciebie dobry, w związku z czym powinieneś zastąpić środki przeciwbólowe takie jak paracetamol lagerem. Rosanna O'Connor, dyrektor ds. Alkoholu i Narkotyków w Public Health England, powiedziała: "Nadmierne picie spowoduje w dłuższej perspektywie o wiele więcej problemów. Lepiej udać się do swojego lekarza rodzinnego”.

'Metoda na sierść'

Leczenie kaca metodą „na psią sierść” sięga czasów, gdy uważano, że najlepszym sposobem na pokąsanie przez psa jest przyklejenie jego sierści do rany. Ta sama logika ma zastosowanie do kaca i opiera się o założenie, że to, co sprawia, że czujesz się źle, może Cię także paradoksalnie wyleczyć.

O ile picie alkoholu na kaca może wydawać się dobrym pomysłem, jest to tylko jedno z wielu dziwnych i zdumiewających lekarstw na przytłaczający syndrom dnia następnego. W starożytnym Rzymie popularnym lekarstwem było zjedzenie kanarka usmażonego w głębokim oleju. Cóż, pozostaje założyć, że nie znano jeszcze wówczas frytek. Starożytni Grecy zapewniali z kolei, że idealnym remedium będą owcze płuca z dwoma sowimi jajami. Jest to prawdopodobnie starożytny odpowiednik jajek na bekonie.

Kuracje z całego świata

Chociaż te starożytne metody mogą przyprawiać o gęsią skórkę, współczesne metody z całego świata nie wydają się dużo bardziej atrakcyjne. Większość budzących największy respekt i zarazem najprawdopodobniej najefektywniejszych wydaje się obejmować konsumpcję różnego rodzaju marynowanych artykułów spożywczych, cechujących się szczególnie wyrazistym smakiem. Japończycy sięgają po marynowane morele lub śliwkę znaną jako umeboshi. Owoc jest najpierw suszony, a następnie marynowany do punktu, gdy staje się zarazem bardzo słodki i bardzo kwaśnego. Niewykluczone, że działanie opiera się tu na dostarczeniu doznań wystarczająco silnych, by odwrócić uwagę od pulsującej bólem głowy. Niemcy idą krok dalej i kiedy zdarzy im się popuścić cugli, po przebudzeniu udają się do lodówki po rolmopsa, czyli zimnego marynowanego śledzia. Jeśli TO nie będzie w stanie zmienić Waszej perspektywy, trudno zgadnąć, co mogłoby tego dokonać...

Oceń treść:

Average: 8 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Po pięcioletnim maratonie regularnej hiperwentylacji gandzi (najczęściej warszawskiej, niestety) do płuc wydawało mi się, że już zawsze będzie się świecił mały zielony neonik przed moimi oczyma. Nadszedł jednak czas, kiedy brak rutyny także stał się rytuną, ale tą jedyną, którą przyjęłam z entuzjazmem. Później jakoś tak wyszło, że nie było kiedy, albo za co, w każdym razie opaliłam już chyba cały zestaw fifek, jakie zalegały chałupie, zasiane niczym zalążki myśli. A potem nie wiedziałam dlaczego tak cholernie mi się dłużą te dwa miesiące przerwy, skoro nie jestem uzależniona...

  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Aco braliśmy w 3 osoby, ja z bratem 30 tabletek, kumpel 20; zażyliśmy w aucie - jedziemy w 4 osoby samochodem do kumpla(on tylko mj, tak że bez strachu o wypadek), zapijając piwkiem, nie jestem w stanie wskazać godziny(gdyż trip miał miejsce dość dawno), będę natomiast doliczał minuty do czasu zapodania. Po 20 min. jesteśmy na miejscu, chillout, muzyka(głównie minimal).

40 minut od wzięcia zaczyna się swędzenie głowy - znak, iż faza jest coraz bliżej. W tym momencie kumpel podaje mi nabite bongo - na moje (nie)szczęście aco chwyta dokładnie w momencie, gdy dym znajduje się w płucach. Faza bardzo intensywna, powiedziałbym porównywalna z 600-675 mg dxm w szczytowym momencie. Bratu zaczęła się parę minut później, od tego momentu było jakby inaczej niż zwykle...

  • 25I-NBOMe
  • Tripraport

Nastawienie psychiczne na działanie LSD, czyli jak najbardziej pozytywne pomimo lekkiego 'niewypału', który odpłacił mi się za to wspaniałym tripem.

 

  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, dom za miastem. Ekipa dobrych znajomych i dwa pitbulle. Wszyscy lekko zmęczeni, ale i zrelaksowani. Jest 02.01.2020, za nami trzy dni iście hippisowskiego imprezowania, w towarzystwie psytrancowej muzyki, amfetaminy i pregabaliny, doprawionych nieznacznie wiadomym ziółkiem wątpliwej legalności.

Bohaterowie historii: ja, dwa pitbulle i trójka dobrych znajomych - Krzysiek (posiadacz ww. pitbulli, doświadczony w ćpaniu, pozostał trzeźwy), Maniek (wspólnie zaliczyliśmy tripa na kwasie, on oprócz tego też jakieś okazyjne psychodeliki), Anka (dziewczyna Krzyśka, równie doświadczona co on, fanka DXM).

Imiona oczywiście zmienione.