Bezcenna medyczna marihuana. Nikt nie wie, ile zapłacimy za susz w aptece

Wciąż nie wiadomo, ile może kosztować w aptekach medyczna marihuana. Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, resort nie analizował kosztów związanych z odpłatnością za leki recepturowe na bazie konopi. Problem z oszacowaniem ceny mają nawet sami autorzy projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Prawna
Maciej Suchorabski

Odsłony

158

Wciąż nie wiadomo, ile może kosztować w aptekach medyczna marihuana. Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, resort nie analizował kosztów związanych z odpłatnością za leki recepturowe na bazie konopi. Problem z oszacowaniem ceny mają nawet sami autorzy projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

W piątek 7 lipca 2017 Sejm przyjął poprawki Senatu do projektu ustawy dopuszczającej sprzedaż w aptekach medycznej marihuany. Naniesiona przez senatorów zmiana wyklucza lekarzy weterynarii spośród osób, które będą mogły przepisywać lekarstwo pacjentom. Jak wskazywał senator Jacek Włosowicz, poprawka ma na celu „zapobiec nadużyciom i rozwojowi czarnego rynku dla leków zawierających popularną wśród amatorów lekkich narkotyków marihuanę”. O tym, czy ustawa dopuszczająca medyczną marihuanę wejdzie w życie zadecyduje prezydent – projekt czeka już tylko na jego podpis.

Jak wynika z przyjętej nowelizacji ustawy, leki recepturowe na bazie marihuany nie będą objęte refundacją. Jeśli więc przepisy wejdą w życie, pacjenci pokryją pełną cenę leku z własnej kieszeni. A ten na pewno nie będzie tani, gdyż uprawa konopi innych niż włókniste na terenie Polski wciąż pozostanie zakazana. Oznacza to, że jesteśmy skazani na import surowca z zagranicy, co przełoży się oczywiście na ostateczną cenę leku. Zapytaliśmy ministerstwo zdrowia, czy prowadziło szacunki dotyczące tego, ile kosztować będzie w aptece gram suszu. W przekazanej nam odpowiedzi czytamy, że nie analizowano kosztów związanych z odpłatnością za leki recepturowe, gdyż projekt zmiany przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii jest projektem polskim. Wskazano natomiast ogólnikowo, że cena takiego leku będzie prawdopodobnie składową tzw. taxy laborum, cen poszczególnych składników użytych do jego wykonania (koszt surowca farmaceutycznego) oraz opakowania.

Z naszych informacji wynika natomiast, że resort prowadzi rozmowy z producentami zajmującymi się uprawą konopi, które dotyczyć mają także cen zakupu suszu. Są to firmy działające między innymi na terenie Holandii oraz we Włoszech. Najbardziej zaawansowane negocjacje toczyć mają się jednak z producentami z Izraela.

O próbę wyceny grama suszu marihuany zapytaliśmy Macieja Maciejewskiego, asystenta posła Piotra Liroya-Marca, czyli głównego pomysłodawcy przyjętej właśnie przez Sejm nowelizacji. Ten jednak na razie nie podejmuje się spekulowania co do ostatecznej ceny preparatów w aptekach.

- Żeby dokonać szacunku, nawet mocno zaokrąglonego, trzeba wiedzieć mniej więcej jakie ilości surowca będą zakontraktowane oraz kto ostatecznie zostanie dostawcą. Jeśli będzie to np. Holandia, która ma bardzo małe uprawy, cena preparatów na pewno będzie wyższa – wyjaśnia Maciejewski.

Sceptycznie do cen leków na bazie konopi indyjskich, które mogą obowiązywać w polskich aptekach podchodzi natomiast Jerzy Afanasjew ze Społecznej Inicjatywy Narkopolityki.

- Na pewno surowiec będzie za drogi. O ile faktycznie kilka gramów suszu dla większości potrzebujących osób będzie wystarczające, tak jeśli pacjent używa kremów – zapotrzebowanie wzrasta do kilogramów miesięcznie. Dla tego ważne są domowe uprawy i refundacja – tłumaczy.

Dodaje również, że import leku, który nie gwarantuje wysokiej skuteczności, ale jest bezpieczny i tani, przeczy podstawowej zalecie jaką są niskie koszty jego produkcji. Szacuje się bowiem, że uzyskanie 1 grama suszu marihuany w warunkach domowych nie wynosi więcej niż 3 zł. Z kolei Urugwaj, który 4 lata temu postanowił w pełni zalegalizować produkcję i konsumpcję marihuany, jeszcze w lipcu rozpocznie sprzedaż suszu w aptekach. Ustalona przez państwo cena za gram wynosić będzie ok. 4,5 zł.

Pewien pogląd na wysokość cen medycznej marihuany w polskich aptekach może dać nam historia Jakuba Gajewskiego z inicjatywy Wolne Konopie. Na podstawie wyników badań lekarskich, które przeszedł w Berlinie, uzyskał on paszport użytkownika medycznej marihuany. Po wywiadzie lekarskim ustalona została mu dobowa dawka 1 gram w rozbiciu na trzy aplikacje na dobę. Formą spożywania ma być inhalacja poprzez parownik (tzw. waporyzator). Za wizytę u lekarza oraz zapas suszu na 10 dni zapłacił blisko 2 tys. zł. Wynika z tego, że uzyskanie 1 gr marihuany w Niemczech, gdzie nie prowadzi się państwowych upraw, to wydatek rzędu 200 zł.

Warto zaznaczyć jednak, że medyczna marihuana to nie tylko susz. Projektowane przepisy zakładają, że ziele konopi innych niż włókniste oraz wyciągi, nalewki farmaceutyczne, a także wszystkie inne wyciągi z konopi innych niż włókniste oraz żywica konopi innych niż włókniste mogą stanowić surowiec farmaceutyczny do wytwarzania leków recepturowych. Leki powstające na bazie niniejszego surowca będą mogły być przypisywane bez ograniczeń w postaci listy chorób, w których można je zastosować. Oznacza to, że decyzja o podjęciu tej formy leczenia będzie zależna od opiekującego się pacjentem lekarza.

Obecnie w Polsce dopuszczony do obrotu jest jeden produkt leczniczy zawierający w swoim składzie kannabinoidy – jest to lek o nazwie Sativex, stosowany w leczeniu stwardnienia rozsianego. Cena za jedno opakowanie przekracza jednak 2,5 tys. zł. Produkt nie jest refundowany przez NFZ. Inne produkty lecznicze na bazie ziela konopi indyjskich, które zostały zarejestrowane, a są niedostępne w Polsce, mogą być sprowadzone z zagranicy w ramach tzw. importu docelowego.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • DMT
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Jako, że nie mogę brać niektórych substancji ze względu na SSRI, mój chłopak siedział 3 godziny szukając substancji, które na mnie zadziałają i nie zaszkodzą mi. Dlatego byłam bardzo pozytywnie nastawiona, że mnie to poruszy.

Miałam nie opisywać mojej podróży z DMT. Stwierdziłam, że mi się nie chce. Ale czuję, że muszę się gdzieś podzielić energią, podróżą, wirowaniem poza światem.

  • Kodeina

O sobie: 180 cm wzrostu, 80 kg wagi, 19 wiosen radzenia sobie z tym

światem(idzie nawet dobrze), hobby: psychodeliczne ucieczki od

rzeczywistości poprzez muzyke, ksiązki i substancje "pomocnicze".

Substancja: Tabletki czystej substancji "Codeine" do których mam

nieograniczony dostęp jako że pracuje w laboratorium medycznym poza

granicami naszego kraju.

  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Diazepam
  • Etanol (alkohol)
  • Klonazepam
  • Marihuana

150dxm, 50mg benzydaminy, 375msg 25c-NBOMe, 2mg clo, 10mg diazepamu, THC, alkohol.

10:00 - Połykam 1mg clonazepamu popijając energy-drinkiem

16:00 - 10mg diazepamu leci do mojego żołądka popity pluszem activ

19:00 - Połykam 500mg benzydaminy zawiniętej w chusteczkę. Czuje się wyluzowany, bezproblemowo, efekt działania benzodiazepin. Fajnie pisze mi się z ludźmi na gg, ircu, facebooku. W tle gra telewizor i dobranocka "tomek i przyjaciele"

  • 3-MMC
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne. Po towar do rodzinnego miasta - łącznie 2h drogi. Trochę się jednak cykam i źle mi z myślą, że złamałem kolejną granice jaką sobie ustawiłem - nie tykać RC. Feta to miał być mój ten "najgorszy" drug z mojej listy używek. I miałem zostać przy "tradycyjnych" i aptecznych okazjonalnie.

Często zarzucając fetę wieczorem, bo clearhead świetnie mi się sprawdza w pracy naszła mnie ochota na białe. Właściwie moją drugą połówkę. On jest strasznie podatny na uzależnienia więc muszę trzymać rękę na pulsie. No, ale jak już mu zmotam to jak tu nie skorzystać? Ale moje obydwa źródła przez dwa dni puste. Po przetrzepaniu forum i biciu się z myślami porzuciłem moje postanowienie o nie tykaniu substytutów tradycyjnych dragów i bum - mam RC. Czyli sięgamy coraz głębiej. Nie dobrze.