T-15 minut (+ 30 minut od zarzycia poprzedniego Tabsa)
[Na wstępie pragne dodać że koleszcy z którymi wtedy byłem (chodzi o G,D.) Byli na tym samym co ja]
Niby nic nowego, ale skala i wchodzące w grę sumy całkiem interesujące...
Wizyty inspektorów sanepidu nie są straszne właścicielom sklepów z dopalaczami. I tak nie zapłacą wysokich kar, nakładanych przez instytucję...
Pracownicy Powiatowych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych w woj. łódzkim mówią wprost - to walka z wiatrakami. Kontrole w sklepach z dopalaczami zazwyczaj kończą się wysokimi karami finansowymi dla ich właścicieli i zamknięciem punktu. Skutek? Handlarze przenoszą się do innego lokalu, a karę całkowicie lekceważą.
- W 2016 r. nałożyliśmy 12 kar na kwotę 490 tys. zł. Nie udało się jednak ściągnąć ani złotówki. Spółki, które handlują dopalaczami, nie mają majątku, a tylko same puste konta bankowe. Komornik jest bezsilny. Wyjątek był w tym roku, bo udało się zająć 77 tys. zł. Ktoś musiał zapomnieć o jakimś koncie. To jednak tylko niewielki procent z 940 tys. zł kar, które już wystawiliśmy w 2017 r. - mówi Piotr Szczepaniak z pabianickiego sanepidu, który zajmuje się walką z szkodliwymi substancjami. - Na miejscu jednych sklepów powstają nowe, a zarekwirowane produkty zastępują kolejne. Wcześniej mieliśmy serię „odświeżaczy do toalet”, teraz mamy pseudomodelarskie produkty, takie jak sztuczny śnieg i mech - dodaje Piotr Szczepaniak.
Podobny problem jest niemal we wszystkich miastach, w których działały stacjonarne sklepy z dopalaczami, czyli środkami zastępującymi narkotyki. Np. w pow. brzezińskim w ubiegłym roku działał jeden sklep. Zamknięto go, a właściciela ukarano kwotą 20 tys. zł. Przedsiębiorca nie przejął się nią jednak i nic nie zapłacił.
Identyczna historia miała miejsce w Zgierzu. Tamtejszy powiatowy sanepid ukarał właściciela sklepu kwotą 50 tys. zł. Ale co z tego? Zgierski komornik też nie zajął żadnej kwoty od handlarza. W tym roku w obu miastach nie wydano jeszcze decyzji o kolejnych karach. Można ich za to się spodziewać w Bełchatowie i Wieluniu. Wieluński sanepid w ciągu kilku najbliższych dni zdecyduje, jaką karę wymierzy młodemu mężczyźnie, który wprowadził niewielką - jak twierdzi stacja - ilość dopalaczy do obiegu. Może to być od 20 tys. do miliona złotych.
Nikt w sanepidach nie ma wątpliwości, że ich działania są niewystarczające. Piotr Szczepaniak z pabianickiej stacji podkreśla, że pracownicy stacji robią co w ich mocy, ale problem dopalaczy może rozwiązać tylko zmiana przepisów. Postępowanie administracyjne, które przeprowadza sanepid trwa czasem nawet kilkanaście miesięcy (od kontroli, poprzez zbadanie substancji aż po wydanie decyzji). W tym czasie na miejscu zamkniętych sklepów powstają nowe.
Inaczej do problemu podeszli urzędnicy z łódzkiego magistratu. Tu kary też były nieskuteczne. Np. od stycznia 2014 r. do lipca 2015 r. właścicieli łódzkich sklepów z dopalaczami ukarano łącznie kwotą ok. 3 mln zł, ale łódzcy handlarze się tym nie przejęli. Dlatego Urząd Miasta Łodzi zaczął zniechęcać właścicieli lokali do wynajmowania ich firmom sprzedającym dopalacze. Magistrat wytoczył sprawy sądowe kamieniczkom, w których nieruchomościach handlowano dopalaczami. Magistrat twierdził, że okoliczne budynki (należące do miasta) tracą przez sklepy z dopalaczami na wartości. Urzędnicy przestraszyli właścicieli lokali żądaniem wysokich odszkodowań. Dla świętego spokoju właściciele rozwiązali umowy najmu z dilerami, zanim sprawy trafiły na wokandę.
Władze Łodzi stworzyły projekt ustawy, która ma postawić znak równości między dopalaczami i narkotykami. Byłyby one wtedy ścigane przez policję, a nie przez sanepid. Karalne byłoby też ich posiadanie.
Więc ogólnie dzień był słoneczny, moje nastawienie do świata zewnętrznego też było dobre. Zaczynając, przyszedłem do kolegi nazwijmy go G. (był tam jeszcze jeden - tego nazwiemy D.) Usiadłem w jego salonie, zarzuciłem spongeboba (dla mocniejszego efektu pogryzłem go [ jako iż smak był nie zbyt zachęcający zapiłem to piwem]) po odczekaniu 30 minut zażyłem kolejną pigułe ( w ten sam sposób jak poprzednią, z tym że ta to był własnie owy "smile")
T-15 minut (+ 30 minut od zarzycia poprzedniego Tabsa)
[Na wstępie pragne dodać że koleszcy z którymi wtedy byłem (chodzi o G,D.) Byli na tym samym co ja]
Siemanko!
Chcę podzielić się z Wami swoją przygodą z białą damą i opisać szczegółowo spowodowane przez nią uszczerbki na zdrowiu fizycznym i, przede wszystkim, psychicznym. Z dwóch powodów: uświadomienie innym, którzy mają podobny problem, że nie tylko oni się z nim borykają, uzyskanie w komentarzach porad, jak maksymalnie zmniejszyć go bądź wyeliminować. Chcę też przybliżyć świat osoby uzależnionej i to, z czym się boryka na codzień.
Pogodny dzień. Miałem ochotę pozwiedzać trochę lasu.
O godzinie 14:00 zarzuciłem dwa kartony z AL-LADem. Spakowałem do plecaka potrzebne materiały i wyruszyłem w podróż której celem była ambona (taka wieżyczka postawiona przez leśniczego czy tam myśliwego) z widokiem na wielką łąkę otoczoną lasem. Jedna z dróg prowadziła przez las, tę też obrałem. Wyszedłem z domu jakoś o 14:20 i wyruszyłem do lasu.
Sam w domu, pozytywny dzisiejsza zdobycza - baclofenem.
Wracam z dobrym nastrojem z pracy, co akurat nie czesto sie zdarza.
Celem dzisiejszego dnia bedzie rozluznienie bardzo spietych miesni, oraz z braku zajecia postanowilem sie podzielic wrazeniami w czasie terazniejszym.
Niestety od dluzszego czasu mam taki problem ze ciagle mam napiete miesnie, i musze cos z tym zrobic. Dodam ze nie mam tolerancji na zadnych z substancji.
Kiedys duzo czytalem i jak probuje nowa substancje czytam raporty - wiec postanowilem sam cos zmajstrowac :)
To zaczynajmy :)