Walka z dopalaczami w Pabianicach. Miasto pozwie handlarzy?

Metoda zastraszenia właścicieli nieruchomości, w których dochodziło do sprzedaży środków odurzających, okazała się skuteczna w Łodzi. Czy sprawdzi się także w Pabianicach?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Express Ilustrowany
Lila Sayed

Odsłony

166

Władze miasta skierowały do właściciela budynku przy ul. Zielonej, w którym mieści się sklep z dopalaczami, pismo o zaniechanie immisji. To kolejny sposób na walkę z handlem dopalaczami w Pabianicach. Metoda zastraszenia właścicieli nieruchomości, w których dochodziło do sprzedaży środków odurzających, okazała się skuteczna w Łodzi. Czy sprawdzi się także w Pabianicach? Jak zapowiada Aneta Klimek, jeśli adresat pisma nie zastosuje się do niego, sprawa zostanie skierowana do sądu.

Immisja to szkodliwe działanie właściciela danej nieruchomości na sąsiedztwo i przez to obniżanie wartości sąsiednich budynków, posesji. O tym, że handel, który odbywa się przy ul. Zielonej, negatywnie wpływa na otoczenie, wiedzą przede wszystkim okoliczni mieszkańcy. Na podejrzanych klientów skarżą się także taksówkarze i właściciele pobliskich punktów handlowo-usługowych. Szczególnie, że kupujących nie płoszy zaparkowany przy wejściu do „tajnego” sklepu radiowóz policji. Pewnym krokiem naciskają dzwonek i wchodzą do środka. Chwilę później wychodzą z zakupami...

Czwartek, godz. 16, ul. Zielona w Pabianicach. Przy posesji nr 5 stoi radiowóz policji. Na tyłach sąsiadującego budynku namawia się dwóch młodych mężczyzn. Dyskretnie wyglądają zza ściany i patrzą w kierunku strzeżonego przez policję budynku. Po kilku sekundach jeden nabiera odwagi. Przechodzi pewnym krokiem obok radiowozu, podchodzi do drzwi, naciska dzwonek i wchodzi do środka. Tak wygląda handel dopalaczami w centrum Pabianic. W „tajnym” sklepie (na budynku nie ma szyldu), od rana do wieczora jest spory ruch (zwłaszcza w weekendy). Sympatycy towaru, który tam się sprzedaje, testują go w pobliskim Parku Jordanowskim, zakłócając spokój i bezpieczeństwo rodzin spacerujących w miejskim zieleńcu z dziećmi.

Władze miasta - wzorem Łodzi - postanowiły walczyć z handlarzami tymi substancjami na drodze sądowej. Na razie skierowały pismo do właściciela budynku przy ul. Zielonej 5, o zaprzestanie immisji (działania na swoim gruncie, którego skutki odczuwalne są na gruncie sąsiedzkim).

- Jeśli adresat nie zastosuje się, sprawa trafi do sądu. Będziemy domagać się sądowego nakazu zaniechania immisji - informuje Aneta Klimek, rzecznik pabianickiego magistratu.

O ile władze Łodzi w sądzie mogły domagać się odszkodowania za obniżenie wartości sąsiadujących ze sklepem nieruchomości, to prezydent Pabianic tego zrobić nie może. Wszystkie sąsiadujące ze sklepem posesje są prywatne. Jedynie Park Jordanowski należy do miasta, ale ten oddzielony jest od ul. Zielonej 5 jednym budynkiem.

Walka z dopalaczami w Pabianicach trwa od kilku lat. Są w nią bardzo zaangażowani strażnicy miejscy, którzy organizowali zaskakujące pokazy przed pabianickimi punktami sprzedaży tych substancji. Od lutego funkcjonariusze uruchomili wspólne patrole z policją przed sklepami z dopalaczami. Patrole od rana do wieczora pilnowały sklepów przy ul. Brackiej, przy ul. Orlej oraz przy ul. Zielonej. Po kilku tygodniach sklepy zamknięto. W kwietniu funkcjonariusze zauważyli, że przy ul. Zielonej sprzedaż znów się odbywa.

Czy właściciel budynku zastosuje się do pisma?

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Miks
  • Pseudoefedryna

Późny wieczór przy komputerze, psychodeliczny nastrój i oczekiwanie na pobudzenie.

Nie zachęcam do powtarzania mojego czynu. Wręcz przeciwnie, odradzam, to może się naprawdę źle skończyć.

 

 

 

O godzinie 18 przyjąłem DXM z Pseudoefedryną, o 20 przyjąłem THC.

Pierwsze efekty nadeszły szybko, tuż po spaleniu (tj. o godzinie 20:15) poczułem lekkie pobudzenie i chęć do słuchania muzyki. Czas mijał strasznie wolno, wydawało mi się że mijają godziny i niedługo będzie rano, lecz w rzeczywistości była 20:30.

 

Godzina 20:45.

  • Lophophora williamsii (meskalina)






Podsumowanie




Czy trip zmienil mnie? Mysle, ze nie, aczkolwiek przypomnial

mi o sprawach ktore kiedys widzialem, ktore sa wazne, a o ktorych

zapomnialem. Warto jednak o tym wszystkim pamietac. Pozwolil mi

jednak odpowiedziec na rozne pytania, ktore zadawalem sobie do tej

pory, niestety odpowiedzi nie sa wcale przyjemne.




  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Taki jak zwykle: pusto w domu, głęboka noc, zero oczekiwań i dobry nastrój.

Przyszedł czas by się pożegnać z ostatnimi kosmitami w pudełku. Ze dwa lata wcześniej wyhodowałem z kita kilkadziesiąt gramów suszu, w międzyczasie kilkanaście rozdałem i w ten oto sposób doszliśmy w naszej wspólnej podróży do chwili, gdy gramatura pozwalała na jeden konkretny trip, albo dwa na poziomie podstawowym (a muszę tutaj nadmienić, że odrobinę mocy już straciły). Zdecydowałem się na opcję "raz, a dobrze", ze względu na pełne zaufanie do Grzybów, a także chęć nieco donioślejszego uczczenia zdarzenia. Wszak przez ten czas przeszliśmy razem wiele.

 

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

przyjemny wieczór w domku letniskowym pośrodku niczego, w pełni kobiece towarzystwo, trochę niezręczna atmosfera

Chcąc wykorzystać ostatnie ciepłe dni mijającego lata razem ze znajomymi wynajęliśmy domek letniskowy. Dwa piętra, duże patio, dookoła tylko las i jakieś zapomniane jeziorko - idealnie. Przyjechałam na miejsce w sumie nieprzygotowana na żadne ekscesy, zabrałam tylko jakieś mięso na grilla i sałatkę. Porzuciłam nawet chęć wzięcia wina, bo byłam w trakcie odstawiania wszystkich używek (robię sobie taki detox raz na jakiś czas). Na miejscu zebrało się łącznie pięć dziewczyn, kilka z nich miało się pojawić z chłopakami, ale finalnie nie przyjechali (i dobrze).