Jakie narkotyki brał Billy Corgan na koncertach The Smashing Pumpkins?

Jedyne stałe ogniwo kolejnych składów The Smashing Pumpkins zdradziło swoje upodobania w zakresie używek.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

AntyRadio.pl
Jakub Gańko

Odsłony

973

Billy Corgan to z pewnością postać nietuzinkowa. Teoretycznie uniwersum rocka ekscentrykami stoi bardzo mocno, ale w przypadku tego muzyka na uwagę zasługuje już choćby sama polityka wydawnicza jego najbardziej znanego zespołu. W końcu projekt „Teargarden by Kaleidyscope” to w muzycznym świecie rzecz bezprecedensowa.

W skład tej inicjatywy miały początkowo wchodzić wydawane w różnych odstępach czasu single i EP-ki, w końcu jednak złożyły się nań również dwa albumy: „Oceania” z 2012 roku i wydany dwa lata później „Monuments to an Elegy”. Cykl jest wciąż rozwijany od 2009 roku i możemy tylko zgadywać, co nam jeszcze przyniesie. Taki pomysł na wydawanie muzyki nie zrodziłby się w zdrowym umyśle, prawda?

Corgan uparcie jednak twierdzi, że żadne wspomagacze nie pomagały mu w komponowaniu - z narkotykami miał do czynienia wyłącznie na koncertach. Twierdzi, że nie gustuje w marihuanie, temat heroiny omija szerokim łukiem, natomiast przyznał się do innych substancji, pod wpływem których występował... dawno, dawno temu.

Mieliśmy z Pumpkinsami zwyczaj grania pod wpływem halucynogenów, to było bardzo ciekawe. Jeśli pamiętacie nas z okresu krążków „Gish” i „Siamese Dream”, to właśnie wtedy próbowaliśmy grać pod wpływem grzybów i LSD. To było całkiem interesujące.

Lider The Smashing Pumpkins podkreślił jednak, że muzyka zawarta na tych cenionych przez fanów albumach wcale nie powstawała pod wpływem halucynogenów. Jego zdaniem komponowanie na kwasie czy grzybach byłoby bardzo trudne. Cóż, wielu rockmanów pewnie miałoby w tej sprawie odmienne zdanie, ale niech mu już będzie.

Tymczasem jak bumerang powraca temat ewentualnej reaktywacji oryginalnego składu The Smashing Pumpkins - a więc z Jamesem Ihą i D'arcy Wretzky na pokładzie. Perkusista Jimmy Chamberlin od 2015 roku znów koncertuje razem z grupą. Jak przekonuje sam Corgan, jest w kontakcie z pozostałymi muzykami i sprawy wyglądają coraz lepiej.

Jeśli mam być szczery, to jest w nas chęć wspólnego grania, ale jednocześnie... Świat tak bardzo się zmienił, odkąd ostatnio występowaliśmy. Takie powroty są zawsze trochę dziwne, bo ludzie mają co do nich pewne oczekiwania. Jeśli mielibyśmy to zrobić, chcielibyśmy przede wszystkim uszczęśliwić fanów, a nie iść pod prąd wobec tego, co chcieliby usłyszeć. Ale jeśli już, to moje zainteresowanie czymś takim jest ograniczone. Nie zamierzałbym tego robić przez następne 14 lat mojego życia.

Pozostaje mieć nadzieję, że muzycy dogadają się przynajmniej na kilka jednorazowych występów.

Oceń treść:

Average: 6.8 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Kodeina
  • Pozytywne przeżycie
  • Tytoń

klubówka muzyki elektronicznej z najlepszymi przyjaciółmi, oni alkohol, ja swoje ;)

 

Na początku autorka chciałaby przestrzec – jeżeli nigdy nie brałeś opiatów, to  nie zaczynaj. Ten raport nie jest zachętą! To, że ja nauczyłam się sportowo brać opiaty nie znaczy, że ty też będziesz umiał. W najgorszym wypadku doszczętnie zniszczysz sobie życie, jak ja kiedyś...

 

  • 25I-NBOMe
  • Miks

Zdrowie psychiczne i fizyczne w pełni w normie. Pokój z zasłoniętymi zasłonami, jedynym źródłem światła był zestaw lampek choinkowych misternie uwieszonych na ścianie. Muzyka zaczynała się od bardzo spokojnej (celtyckiej, dźwięki natury itp.), poprzez bardziej mistyczną (typu desert dwellers), powoli przechodząc w psytrance/trance, zachaczając o pink floyd, a dalej... nawet nie pamiętam. Było mocno. A, jeszcze jeden szczegół. W całym mieszkaniu znajdowało się 280 kolorowych nadmuchanych balonów.

(T)

O godzinie 16:00 spaliliśmy blanta. Zawierał on około 0,7g zielonego w sobie. Tuż po ostatnim buszku zarzuciłem 2mg nbome-25i. To samo zrobiło jeszcze 2 kumpli. 

 

(T +0:30)

Zielone wkręciło się nam galancie, rozkminiamy mnóstwo dziwnych i niekończących się tematów. Co chwilę słychać wybuch śmiechu, chichoty, ogólnie jest pozytywna faza. W ustach gorzko – cóż, do najsmaczniejszych nbome nie należy.

(T + 1:00)

  • Szałwia Wieszcza

Zanim Salvia ukazala mi swoje wdzieki, musialem sie kilkakrotnie do niej przymierzyc. Wlasciwie okolo 70% jej konsumentow odczulo prawdziwa moc dopiero za drugim razem lub jeszcze pozniej. Pierwszy raz nie byl wiec dla mnie niczym nadzwyczajnym - troche poddenerwowany i podekscytowany niezbyt pewnie wciagalem dym z suszonych lisci, robiac przerwy pomiedzy poszczegolnymi zaciagnieciami i uzywajac zwyklej zapalniczki w zwyklej lufce, co okazalo sie niedostateczne do waporyzacji.

  • 4-HO-MET

A więc zgodnie z wpojoną mi w liceum zasadą która okazuje się niezłym kwasem dobrym zwyczajem jest zacząć od szczegółu po czym przejść do ogółu.

Od kilku dni miałem pewien problem. Nie mogłem się porządnie wypróżnić. Fajnie się zaczyna trip report, nie? Ale to niech sobie tam tkwi w podświadomości bo zabieram Cię drogi czytelniku na wycieczkę! ;) Oczywiście w odpowiednim momencie z tej podświadomości problemik zostanie wyciągnięty ale o tym później.

Jedziemy!