Poniższy rysunek i tekst został stworzony pod wpływem muchomora czerwonego.
Raport na temat pozytywnych skutków legalizacji zyskał aprobatę i poparcie niezależnie od przynależności politycznej posłów.
Raport na temat pozytywnych skutków legalizacji zyskał aprobatę i poparcie niezależnie od przynależności politycznej posłów.
Marihuana jest najczęściej używaną substancją zakazaną w Wielkiej Brytanii. 6,7% osób w wieku 16-59 lat przyznaje się do jej używania w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Wniosek z raportu przygotowanego dla parlamentarzystów nie pozostawia wątpliwości - legalizacja jest korzystna pod bardzo wieloma względami. Przede wszystkim, wskazuje raport, skorzystają finanse państwa. Znikną koszty związane ze ściganiem palaczy, a po drugie - legalna używka obłożona zostanie podatkami. Szacowane roczne oszczędności i przychody z akcyzy to miliard funtów.
Autorzy wskazują, że obecna polityka antynarkotykowa jest skompromitowana we wszystkich trzech obszarach, na których się skupia: nie udaje się ograniczyć popytu, nie udaje się ograniczyć podaży, a groźba kary odstrasza chcących otrzymać pomoc w poradzeniu sobie z uzależnieniem.
Independent informuje, że poparcie dla wniosków raportu wyrazili politycy wszystkich czołowych partii brytyjskiego parlamentu. List wysłany przez Nicka Clegga do British Medical Journal wskazuje, że obecnie prowadzona polityka wybiórczego zakazywania substancji jest "absurdalna". Argumentuje, że wiele groźniejszych substancji jest dopuszczonych do użytku, natomiast marihuana jest objęta całkowitym zakazem pomimo wyraźnych dowodów, że jej zastosowanie medyczne może mieć sens i uzasadnienie.
Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.
Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.
jesienny wieczór ze znajomymi, w domu i w mieście, trzeźwy przewodnik.
Jesień 1996 – to były czasy! Papierek załatwił mi Marcin, mój kumpel z liceum – po prostu wszedł do pierwszej lepszej szulerni przy Piotrkowskiej i wróciwszy po chwili, nie kryjąc się specjalnie, wręczył mi dilerkę z kartonikiem. W akademiku czekał na mnie Witek, znajomy mojej dziewczyny oraz Luke, doświadczony podróżnik, który miał nas (samemu będąc trzeźwym) prowadzić w pierwszą podróż. Podkreślam jeszcze raz – był to jeden kartonik, więc wszystko co stało się potem było efektem działania połowy dawki!