Waga: 50kg (mało jak na mój wiek :| )
Wiek: 18 lat
Burmistrz, ktora osobiście odwiedziła sklep, argumentowała, że sprzedaż tylko halal dyskryminuje część klientów.
Sklep Good Price znajduje się na północno-zachodnich przedmieściach Paryża, nie sprzedaje alkoholu, a mięso w nim pochodzi tylko z uboju zgodnego z muzułmańskimi wytycznymi. Według lokalnych władz takie ograniczanie asortymentu jest niedopuszczalne, ponieważ dyskryminuje część społeczności lokalnej.
Nicole Goueta, burmistrz Colombes, odwiedziła sklep osobiście, aby argumentować na rzecz rozszerzenia asortymentu. Mówiła, że w bezpośredni sposób łamie to zasady republiki. Co więcej - właściciel lokalu, w którym mieści się sklep, zagroził opróżnieniem lokalu z powodu naruszenia przez właściciela sklepu umowy. Według zapisów bowiem miał się tam znajdować sklep ogólnospożywczy, a nie specjalistyczny.
Soulemane Yalcin, będący menedżerem Good Price, wkroczył na drogę prawną aby zapobiec eksmisji z powodu złamania warunków umowy. Jego argumentacja opiera się na oświadczeniach, że sprzedaje towar którego oczekują klienci.
Szef sztabu pani burmistrz, Jérôme Besnard, mówił: "Chcemy aby społeczność była tu wymieszana. Nie chcemy obszarów wyłącznie muzułmańskich, nie chcemy też obszarów zamkniętych dla muzułmanów". Poinformował też, że zapewnienie standardów republiki wymagało rozpoczęcia działań drogą oficjalną.
Spalono 1,2 g mieszanki (stosunek 1:1) Lobelia Inflanta i Ganjii (a
jednak :)). Nastepnie 40 mg SD i 3,2 g wysuszonego i skruszonego Peyotla
(biedaczek zmarl dwa dni temu, zostalolo jeszcze 6 roslin o ktore bardzo
dbam, no i San Pedrosy sztuk 6, wielkie jak.... niewazne jak co wielkie :)).
Spokojny letni weekend poprzedzony lekturą na temat LSD. Chęć odkrycia substancji dla rzekomego duchowego działania (przy jednoczesnym - w miarę możliwości - wewnętrznym stonowaniu się, tj. bez żądzy wielkich obrazów i napalania się). Dwójka znanych towarzyszy, żadnych obaw o możliwe "dziwne biegi wydarzeń".
Wprowadzenie: Niniejszy raport został pomyślany jako druga część psychodelicznego tryptyku. Pomysł polega na tym, że każdy z trójki osób uczestniczących w podróży, napisał na jej podstawie TR opisujący wydarzenia sprzed 2,5 roku. Nie narzucaliśmy sobie żadnej odgórnej formy ani nie dzieliliśmy się tym, kto z nas opisze konkretnie wydarzenia a kto wstrzyma się od ich przytaczania pozostawiając je dla reszty. Na pewno część wątków będzie się więc powtarzała. Zamieszczam linki do pozostałych części tryptyku:
Nastawienie: Bardzo złe, Czas: późne popołudnie (przy pierwszej dawce), Otoczenie - szpital psychiatryczny
Ostatnio wylądowałem w psychiatryku i nadal w nim jestem. Byłem przypięty w pasach przez 5 całych dni. Relanium dostaję 3 razy dziennie, domięśniowo (czyli w dupę XD).
Do tej pory dostałem 22 zastrzyki po 10mg, czyli 220mg w przeciągu właśnie tych niecałych 5 dni (dostaję dwa zastrzyki po 10mg równocześnie). W tym momencie, kiedy to piszę, będzie dawka popołudniowa moich leków (tych leczących) i znowu szpryca w dupsko.
Nie mam pojęcia, przez jaki czas będą mi jeszcze podawać ten diazepam... Czuję się trochę dziwnie, ciężko to opisać, ale się postaram.