Wspólnie hejtowali dopalacze. Zobaczcie nowy klip zespołu Roan [WIDEO]

Bydgoszcz promuje hejty.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Eska Bydgoszcz
Maciej Fedorowicz

Komentarz [H]yperreala: 
Ile daliście radę wytrzymać?

Odsłony

150

Zaprosili młodzież na koncert do Miejskiego Centrum Kultury, by wspólnie powiedzieć „nie” dopalaczom. Zespół Roan zaprezentował też swój nowy teledysk.

Klip do piosenki "Naturalna moc" grupa przygotowała wraz z Bydgoszczą specjalnie w ramach akcji "Hejtujemy dopalacze".

- Jeżeli w waszym życiu przydarzy się coś złego, pamiętajcie, że macie przyjaciół, na których możecie liczyć i zawsze może zapalić się światło – apelował podczas koncertu Zbyszek Man, lider zespołu Roan.

Pomysł był prosty – stworzyć sugestywny i oddziałujący na wyobraźnię film, który uzmysłowi młodym, jak niebezpieczne są dopalacze. Zespół zwrócił się do władz Bydgoszczy i natychmiast uzyskał wsparcie. Tak powstał teledysk, w którym obserwujemy dwójkę młodych ludzi zmagających się z niebezpieczeństwami współczesnego świata. Są też doskonale znane bydgoszczanom miejsca. Wszystko przedstawione w dynamiczny i estetyczny sposób.

- Cieszymy się z tego teledysku. Jest to dodatkowa forma dotarcia do młodzieży, gdyż będzie on prezentowany w internecie i telewizji. Będzie okazja dotarcia do szerszej grupy młodzieży, a teledysk jest na tyle poruszający emocje, że liczymy na to, że dotrze do dużej grupy młodych ludzi – mówi zastępca prezydenta miasta Bydgoszczy Iwona Waszkiewicz

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

Ciepłe czerwcowe popołudnie w parku miejskim. Pierwszy psychodeliczny trip.

 

Trip, który wam dziś wam opiszę, miał miejsce w czerwcu 2014 roku, a więc wieki temu w skali internetu (i ustawodawstwa narkotykowego). W zasadzie nawet nie powinienem mówić „trip” w liczbie pojedynczej, bo to były dwie osobne przygody – czas jednak zatarł większość szczegółów i ciężko dziś powiedzieć co kiedy miało miejsce. To, co wam tu przedstawiam, to rekonstrukcja zdarzeń i odczuć sporządzona na bazie wspomnień, zdjęć i nagrań z dyktafonu.

--------

  • Marihuana

-Od 10 minut kompletnie nie czaje co sie dzieje.


-Bardzo wysoko ponad walką!




  • 3-MeO-PCP
  • Przeżycie mistyczne

Jak pobity pies z syndromem sztokholmskim.

  Ciąg dalszy serii niefortunnych zdarzeń. Wlokąc się jak cień człowieka w bladym świetle poranka, nie widziałam zwisającego nad moją głową sejfu. Wielki Misiokłaczek tylko oczekiwał odpowiedniej chwili, żeby spierdolić mi go na głowę. A wydawało się, że skład i twardość gleby wystarczająco poznałam na własnej skórze w ostatnim odcinku. Nie ma tego złego, coby na gorsze nie wyszło.