Środek: Amfetamina + nieplanowane tabletki
Ilość zarzyć: pierwszy (ale nie ostatni raz :-)
Ilość środku: pół grama (o ćwierć za dużo)
Miejscówka: chata kumpeli
Policjanci zaczęli przeszukania domu. Uwagę ich zwrócił ogromny głośnik, który z tyłu był otwierany na kluczyk.
Zielonogórscy policjanci z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej zlikwidowali kolejną uprawę konopi indyjskich. Tym razem krzewy rosły w specjalnie do tego przygotowanym głośniku. Policjanci z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej w środę, 16 grudnia weszli do jednego z domów w miejscowości pod Zieloną Górą. – Ustaliliśmy, że w pomieszczeniu może znajdować się uprawa konopi – mówi podkom. Jacek Magierski-Kobryń, naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej zielonogórskiej policji.
Policjanci zaczęli przeszukania domu. Uwagę ich zwrócił ogromny głośnik, który z tyłu był otwierany na kluczyk. Okazało się, że w jego środku jest doskonale przygotowana uprawa konopi. Głośnik od środka był wyłożony specjalnym materiałem, a wnętrze było odpowiednio chłodzone, nawilżane oraz oświetlone. Sam głośnik miał maskować uprawę. I maskował, ale tylko przed domownikami, którzy nie mieli pojęcia o jej istnieniu. Policja poszukuje młodego mężczyzny, który prowadził zakazaną uprawę. To kolejna w ciągu ostatnich dni zlikwidowana uprawa konopi przez zielonogórską policję. Niedawno policjanci znaleźli aż 160 krzewów w domu pod Zieloną Górą. Zatrzymane zostały wówczas dwie osoby, ojciec i syn.
Środek: Amfetamina + nieplanowane tabletki
Ilość zarzyć: pierwszy (ale nie ostatni raz :-)
Ilość środku: pół grama (o ćwierć za dużo)
Miejscówka: chata kumpeli
Informacja od serwisu Hyperreal: na całym świecie odnotowano kilkanaście przypadków zgonów po substancjach z grupy *-nbome (czytaj tu). Z uwagi na nierówne nasączanie blotterów, należy mieć się na baczności.
Zażywane na spokojnie oraz w miare normalne samopoczucie.
Warto znaznaczyc na wstępie, iż wiele na temat tego związku słyszałem. Osobiście nie spodziewałem się, że zaskoczy mnie on tak pozytywnie po nieprzyjemnych wspomnieniach z ketonami.
Klasycznie T - 0 ( około godziny 20, mieszkanie kumpla).
Pozytywne nastawienie, był to mój drugi trip na kwasie, pierwszy poza domem. Jedyne czym się stresowałem to reakcją mojego kolegi, który pierwszy raz brał LSD a wcześniej miał styczność tylko z marihuaną i używkami dla szaraków (alkohol, nikotyna, kofeina)
Oboje z kolegą byliśmy długo zafascynowani sposobami zmian percepcji i stanu ducha. Fascynowało to nas ale jednocześnie preferowaliśmy pozostawiać to w sferze fantazji bo przecież "skąd my to ogarniemy?" "nie chcę skończyć jak ćpun" "a co jeśli mam jakąś chorobę psychiczną?". No ale cóż, los bywa zaskakujący i skończyło się na tym, że zdobyłem możliwość ogarnięcia LSD. Mój pierwszy raz z tą substancją był niesamowity, aczkolwiek jak jest opisane w "Doświadczenie" ,był to połowiczny efekt WOW.
Komentarze