Znamy szczegóły strzelaniny w Bydgoszczy. Chodziło o amfetaminę

Biały proszek przewożony przez mężczyznę, do którego policjanci otworzyli wczoraj ogień na ulicach Bydgoszczy, to najprawdopodobniej amfetamina. Przewoził jej aż 4,5 kg. Funkcjonariusze musieli strzelać nie tylko w kierunku jego jaguara, ale również w powietrze, żeby rozgonić gapiów.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet Wiadomości
Mikołaj Podolski

Grafika

Odsłony

748

Jak informowaliśmy w Onecie wczoraj, w godzinach wieczornych doszło do strzelaniny w Bydgoszczy. Dopiero dziś mundurowi mogli podać szczegóły tej akcji. Jak się okazuje, podejrzany był od dawna im znany. Jeśli potwierdzą się zarzuty, które zostaną mu dziś przedstawione, trafi do więzienia na kilka kolejnych lat.

45-letni bydgoszczanin znalazł się w kręgu zainteresowań kryminalnych, ponieważ ze zdobytych przez nich informacji wynikało, że może przewozić narkotyki. W miejsce, gdzie mógł przebywać, wysłano kilka nieoznakowanych radiowozów. Około godz. 19 w okolicach ul. Sowińskiego, niedaleko dworca PKP, policjanci zauważyli jaguara, którym poruszał się poszukiwanych przez nich mężczyzna.

Dalszy przebieg akcji przypominał te z amerykańskich filmów sensacyjnych. Funkcjonariusze dali 45-latkowi sygnał do zatrzymania, ale gdy podchodzili do jego samochodu, ten gwałtownie ruszył. Skręcił na chodnik i jadąc na jednego z policjantów, zepchnął go na ścianę kamienicy. Wtedy inny mundurowy zaczął strzelać w koła jaguara. Przestępca jednak dał radę uciec. Kryminalni włączyli koguty w radiowozach i udali się za nim w kilkukilometrowy pościg ulicami Bydgoszczy aż do ul. Flisackiej. Dopiero tam jaguar zwolnił, gdy jego kierowca zauważył zamknięte rogatki.

– Ale i to go nie zatrzymało. Gwałtownie ruszył, chcąc staranować przejazd – relacjonuje dalszy przebieg wydarzeń Kamila Ogonowska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. – Wtedy do akcji wkroczyli kryminalni z innego radiowozu i samochodem uniemożliwili 45-latkowi dalszą jazdę. Z tej racji, że sytuacja potencjalnie zagrażała postronnym świadkom, którzy zgromadzili się wokół, policjanci krzykiem próbowali ich rozgonić. Ale gdy ci nie reagowali, jeden z funkcjonariuszy oddał trzy strzały w powietrze celem zaalarmowania o niebezpieczeństwie.

Podejrzenia kryminalnych okazały się słuszne. Na podłodze samochodu znaleźli reklamówkę. Były w niej worki z białym proszkiem.

– Wstępne testy wykazały, że to blisko 4,5 kg amfetaminy – mówi Kamila Ogonowska. – Zabezpieczone narkotyki trafiły do Laboratorium Kryminalistycznego komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy, gdzie poddane zostaną specjalistycznym badaniom.

Kierowca jaguara ma bogatą kartotekę i pokaźny katalog różnego rodzaju przestępstw na koncie. Zarzuty za kolejne ma usłyszeć jeszcze dziś.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Hej, może na wstępie napiszę coś o sobie. Mam na imię Adam i od razu dziękuję tobie że poświęcasz swój czas na przeczytanie tego, chciałem tylko zostawić tutaj cząstkę siebie, moich przeżyć i tego co czuję. 

 

  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Tripraport

Dobry humor, wypoczęty , wszystko w jak najlepszym porządeczku, ładny park, świetna pogoda.

 

Oczekiwana przesyłka z RC przyszła... Pozostało tylko zaplanować dzień i dawkę...
Padło na sobotnie popołudnie . Pogoda dopisała , w pt. podzieliliśmy hometa  po 35 mg i każdy zabrał swoją część. Z uwagi na dopołudniowe zajęcia, postanowiliśmy zjeść osobno w podobnych odstępach czasu. 

(T=0)

Moje 35mg rozeszło się pod językiem ok pół godziny wcześniej niż kumpla.Zostało solidnie zapite sokiem porzeczkowym. Po kilku chwilach poczułem narastające napięcie i lekkie podenerwowanie.

  • Powój hawajski

poczucie bezpieczeństwa i swojskości związane ze fajnymi znanymi miejscami-własny pokój,dom mojej Babci,w końcu mieszkanie dziewczyny, ciekawość i pewne nadzieje wiązane z działaniem nasion

TR przeniesiony z forum hyperreal.info

 

A działo się to wszystko w pewien lipcowy słoneczny dzień roku pańskiego 2006...

 

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Dobry nastrój

Jesienne popołudnie październik 2007 roku, po 3 tygodniach złotej polskiej jesieni   nadszedl czas oderwać moja smukłą 2 metrową, pełną pachnących lepkich kwiatów istotę od matki ziemi, postanowiłam zachmurzyć niebo aby mój opiekun wreszcie znalazł powód uwolnienia moich korzenii z gruntu za szopką i zaniósł mnie na stryszek abym tam w zacienieniu mogła odpocząć uwieszona na więźbie i dała spłynąć ostatnim sokom do kwiatu aby nie zabrakło podstawy. M przyszedł do mnie pod osłona nocy i w ukryciu starannie poprzycinał wszystkie listki tak jak scina się włosy gdy posiądą już swoja mądrośc.