Zarabiają fortunę na braniu narkotyków, choć nic nie sprzedają. Kochają ich ludzie na całym świecie

Grupa młodych ludzi z Holandii stworzyła projekt nazwany przez nich „Drugslab”. Jak sami twierdzą, jest on kanałem edukacyjnym, na którym chcą prezentować widzom, w jaki sposób zażywa się różne rodzaje środków odurzających oraz jaki mają one wpływ na ludzki organizm.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Pikio.pl
Maria Wieczorek

Odsłony

505

Internet wypełniony jest zadziwiającymi treściami, które mogą zarówno zachwycać, jak i oburzać licznych odbiorców z całego świata. Twórcy tego kanału na Youtube wywołują jednak wyjątkowo skrajne emocje. Chcą bowiem edukować społeczeństwo, pokazując na sobie… działanie poszczególnych narkotyków.

Grupa młodych ludzi z Holandii stworzyła projekt nazwany przez nich „Drugslab”. Jak sami twierdzą, jest on kanałem edukacyjnym, na którym chcą prezentować widzom, w jaki sposób zażywa się różne rodzaje środków odurzających oraz jaki mają one wpływ na ludzki organizm.

Na ich filmach zobaczyć możemy osoby narkotyzujące się na przykład kokainą lub LSD. Cały proces zażywania środków oraz pozostawania pod ich wpływem przebiega przed kamerą, dzięki której materiały dostępne są dla widzów na całym świecie.

Edukacja? Nie dla wszystkich

Kontrowersyjny holenderski kanał przyciągnął już setki tysięcy obserwatorów, którzy z zaciekawieniem oczekują kolejnych odcinków. Co ciekawe, w Polsce powstał kiedyś podobny projekt, jednak bardzo szybko musiał zostać zlikwidowany. Jego twórca za swą internetową działalność został bowiem zwolniony z pracy.

Holenderskie filmy zdobywają coraz większą popularność. Jednocześnie wywołują całkowicie skrajne emocje. Twórcy kanału twierdzą jednak, że nagrywają kolejne odcinki, aby edukować społeczeństwo. Ich produkcje mają bowiem pokazywać negatywne skutki działania narkotyków oraz uczyć, w jaki sposób korzystać ze środków odurzających, aby nie przedawkować i nie zrobić sobie ogromnej krzywdy.

Argumentacja ta nie przekonuje jednak dużej grupy internautów, wśród których największą część stanowią rodzice nastoletnich dzieci. Przedstawiciele Drugslab nie zamierzają jednak rezygnować z niebezpiecznego, ale także bez wątpienia opłacalnego interesu.

Oceń treść:

Average: 5 (2 votes)

Komentarze

Lak (niezweryfikowany)

To ma być interpretacja własna autorki nt pochodzenia i działalności drugslab i wiem co ćpiem? Nieważne co, byleby coś sklecić...
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-ACO-DMT
  • 4-HO-MET
  • Metoksetamina
  • Problemy zdrowotne

Wieczór, pokój, nastrój wyrównany.

Data tripa: 10.04.2014
 Od początku wybór poszedł na metodę podania domięśniowego. Wszystko wymieszałam razem i rozpuściłam w 3,5 ml wody. Zwykle nie mam problemu z wejściem do mięśnia, tutaj nie chciałam ewentualnie marnować materiału podając go podskórnie. Dlatego też zanim poszedł strzał upewniałam się. Zdawało mi się, że weszłam w mięsień, do tej pory w sumie nie jestem pewna jak w końcu było. Bliżej jest wersji tego, że poszło IV, co jak wiadomo = duże zaskoczenie, bo szybsze wejście i zdecydowanie mocniejsze.

  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Tripraport

Wynajęty domek na zielonym zadupiu, nastawienie 110% pozytywne

 

Uczestnicy – M (poznany na Ozorze), P (dziewczyna M, same story), L (kumpel P i M), E (z którym już swoje wyćpałem :D). No i ja.

 

  • DMT
  • Tripraport

Samotny wieczór w domu, miło i spokojnie

Po kilkunastu miesiącach przerwy postanowiłem odświeżyć znajomość z psychodelikami. W międzyczasie zażywałem rekreacyjnie raz w tygodniu dosyć niewinne substancje takie jak marihuana, MDMA, ketamina, 2C-B czy lekkie stymulanty, ale po pewnym czasie przestały mi one (jak i życie w ogóle) sprawiać radość. Trzeba więc było coś na to poradzić.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Otoczenie starych, dobrych znajomych; domek na Kaszubach.

Psychodeliki wkradły się do mojego życia zupełnie niespodziewanie. Pamiętam siebie sprzed trzech lat i muszę przyznać, że kiedyś nie do uwierzenia było dla mnie zażywanie tak mocnych substancji. Los miał najwidoczniej w stosunku do mnie nieco inne plany. Stało się, ciekawość i fascynacja ostatecznie wygrała z silną wolą. Dnia 18 października postanowiłem zjeść te owiane mistyczną tajemnicą, niepozorne grzybki. Duża ilość jak na pierwszy raz wynika z tego, iż dzień wcześniej zarzuciliśmy z kolegą po półtora blottera miksu 25B/25C-NBOMe.