Zamykają sklepy. Handel dopalaczami przeniósł się do podziemia

W szpitalach coraz mniej ofiar „produktów kolekcjonerskich”. Sklepy wciąż są zamknięte. W Kaliszu pobito na śmierć właściciela sklepu z dopalaczami. Motywem mogły być porachunki.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polska Times

Odsłony

1332

W szpitalach coraz mniej ofiar „produktów kolekcjonerskich”. Sklepy wciąż są zamknięte. W Kaliszu pobito na śmierć właściciela sklepu z dopalaczami. Motywem mogły być porachunki.

W sierpniu 27 pacjentów po zatruciu dopalaczami, we wrześniu dziesięciu, a w październiku tylko sześciu - tak wyglądały ostatnie trzy miesiące na oddziale toksykologii w Szpitalu Miejskim im. Raszei w Poznaniu. Na odtrucie trafiali najczęściej ci, którzy zażyli dopalacze po raz pierwszy. Skąd je wzięli?

- Odpowiedzi są wymijające, jeżeli w ogóle są - mówi dr Eryk Matuszkiewicz z oddziału toksykologii.

- Wskazują na znajomych albo przypadek.

Nie są bardziej rozmowni niż pacjenci z lipca czy sierpnia, ale jest ich zdecydowanie mniej.

- Obecną sytuację z dopalaczami można porównać do pacjenta, którego stan jest stabilny, nie pogarsza się - mówi dr Eryk Matuszkiewicz. - I oby tylko nie nastąpił nawrót choroby.

Choroby zwanej dopalaczami, przez którą tylko w Poznaniu trafiło w tym roku do szpitala ponad 300 osób. To w reakcji na rosnącą liczbę amatorów „produktów kolekcjonerskich” rozcinających sobie brzuchy i wyjmujących wnętrzności, skaczących z okien czy leżących nieprzytomnie na ulicy policja i sanepid przeszły do ofensywy zamykając sklepy z dopalaczami. Dopalaczowa gorączka w całej Wielkopolsce skończyła się w sierpniu. I nic na razie nie wskazuje na to, żeby miała wrócić. Nie wszystkie jednak „ogniska choroby” udało się całkowicie zwalczyć.

- Było trochę spokoju i znowu się zaczęło - mówi Danuta Kmieciak, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Pile.

Na krótko wznowił działalność sklep z dopalaczami przy ulicy Kolbe w Pile. Najpierw w sprzedaży pojawiły się maski karnawałowe, później dobrze już znane inspektorom specyfiki. 5 listopada zabezpieczyli podejrzane produkty i zamknęli sklep.

Po wizytach sanepidu i policji sklep z dopalaczami zniknął w ciągu jednego dnia

- Mamy nadzieję, że tym razem definitywnie - mówi dyrektor Dorota Kmieciak. Podobne próby były podejmowane także w Poznaniu. - Dostaliśmy sygnał z infolinii o podejrzanych środkach w sklepie na Garbarach - mówi Cyryla Staszewska z poznańskiego sanepidu. - Na półkach znaleźliśmy opakowania opatrzone dobrze znanymi już nam etykietami „tylko dla dorosłych” i „nie do spożycia”.

Znajoma była również twarz właściciela, który wcześniej prowadził jeden z punktów z dopalaczami przy Mostowej. Po sanepidzie dwukrotnie w sklepie pojawili się policjanci. Ostatnio w poniedziałek. Zarekwirowali ponad 250 opakowań podejrzanych substancji.

- Do tych, którzy chcą handlować dopalaczami powinno w końcu dotrzeć, że skutecznie ich do tego zniechęcimy - mówi Maciej Święcichowski z Komendy Wojewódzkiej Policji.

Efekt policyjnego nalotu na Garbarach? We wtorek po sklepie nie było już śladu.

Wszystkie śledztwa dotyczące handlu w Poznaniu dopalaczami i narażenia życia i zdrowia wielu osób zostały połączone w jedno duże śledztwo, które toczy się w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

- Przesłuchaliśmy już 130 osób i drugie tyle zamierzamy przesłuchać - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Swoje śledztwo prowadzi też kaliska prokuratura. Tam już w lipcu zarzuty usłyszało pięć osób, w tym właściciel sklepu z dopalaczami. We wrześniu mężczyzna został śmiertelnie pobity.

- Niewykluczamy, że motywem mogły być rozliczenia na tle handlu dopalaczami - mówi prokurator rejonowy Elżbieta Fingas-Waliszewska.

Prokuratorzy nie mają wątpliwości, że choć sklepy z dopalaczami są zamknięte, to podziemie, w tym sprzedaż przez internet, wciąż ma się dobrze.

- Nie wygramy z dopalaczami bez zmiany prawa - twierdzi Andrzej Trybusz, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. - Co z tego, że karana jest sprzedaż, skoro nie jest karane posiadanie. Osobie zatrzymanej z kilkoma gramami marihuany grozi prokurator i sąd. Gdyby zamiast marihuany miał przy sobie pięć kilogramów dopalaczy pozostałby bezkarny. Prawo powinno być konsekwentne.

Ministerstwo zawaliło ustawę

Zakaz wytwarzania, przywozu i wprowadzania do obrotu środków zastępczych i nowych substancji psychoaktywnych był jedną z najważniejszych zmian wprowadzonych 1 lipca znowelizowaną ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii.

Tyle że zakaz dotyczący nowych substancji psychoaktywnych (dopalaczy ze składem, który nie znalazł się wcześniej na liście środków odrzucających) jest wciąż martwy.

Substancje te miały być umieszczone w wykazie w rozporządzeniu do ustawy, ale minister wciąż go nie wydał. Dlaczego? Ministerstwo poproszone o odpowiedź w tej sprawie milczy.

Nieistniejący wykaz miał być na bieżąco uaktualniany przez zespół ds. oceny ryzyka zagrożeń dla zdrowia i życia ludzi związanych z używaniem nowych substancji psychoaktywnych.

Dopiero w październiku ministerstwo opracowało jego regulamin organizacyjny. Sam zespół oczywiście nie rozpoczął jeszcze prac. W dodatku w prawie jest luka, która pozwala na bezpieczny import dopalaczy. Ustawa nie wprowadza żadnych sankcji karnych za zamówienie zza granicy przesyłki z dopalaczami. Grozi za to jedynie przepadek towaru.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

krAK (niezweryfikowany)

A w Tarnowie jak sprzedawali tak sprzedają, policja chuja robi
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)

Data, ktorej jak narazie nie mam zamiaru zapominac (14.09.01). To byl moj pierwszy raz. Niezapomniane wrazenie. W ogle to

branie ekstazy nie bylo w planach, aaaale tak wyszlo. W sumie to nie zaluje. Wygladalo to mniej-wiecej tak. Byl piatek ok

godz 17 umowilem sie z panna, spotkalismy sie iiiiii .... pogadalismy, bylo OK, ale nic wiecej z tego nie wyszlo. Mniejsza o

to. Okolo godz 20 zladowalem w popularnym ostatnio gorzowskim barze `Cycku`. Masa a w zasadzie tlum znajomych. Kupilem sobie

  • 25D-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Zimny i słoneczny, jesienny dzień. Puszcza Białowieska od strony Hajnówki, droga powrotna przez wspomnianą miejscowość, pokój na stancji.

 

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Miasteczko na mazurach, około 20 tysięcy mieszkańców. Nudy że klękaj Stefan, brak słów. Dostęp do substancji psychoaktywnych prawie zerowy, postanowiłem więc spróbować czegoś dostępnego w najbliższej aptece. Padło na kodeinę. Trochę poczytałem o odczuciach, dawkowaniu, sposobach itd. i jako że to miał być mój pierwszy raz jeśli chodzi o kodę wybrałem najprostszą z opcji: Thiocodin do gęby, rozgryźć, zapić. Od rana byłem jakoś dziwnie na to podkręcony a że miałem wolne - postanowiłem to zrobić. Ugadałem się z ziomeczkiem, na potrzeby TR będzie nazywany DDK. Spotkaliśmy się wieczorem, po drodze zaopatrzyłem się w Thio po czym udaliśmy się na poszukiwania jakiegoś buszka. Misja wykonana, siedzimy, czekamy na miejsce żeby móc w spokoju skręcić jointa.

19:30 : wychodzę z domu, idę spotkać się z DDK, po drodze zaopatrzam się w Thiocodin. 10 tabletek, myślę że na początek wystarczy nawet mniej

 

20:15 : siedzimy i czekając na bucha wrzucam do gęby 9 tabletek, rozgryzam je i popijam wodą, smak jest niemiły ale dzięki temu woda smakuje wręcz słodko

20:40 : czekam na efekty, dla zabicia czasu kopiemy piłkę pod blokiem, spalam papierosa.

  • DXM
  • Pierwszy raz

nastawienie: bardzo podekscytowana bo miałam spróbować czegoś zakazanego i nielegalnego po raz pierwszy otoczenie: spokojny dzień wolny, domek ,łóżko

To mój pierwszy raport tutaj, więc może znaleźć się parę błędów - opis nie będzie też dokładny co do godziny, bo sytuacja miała miejsce parę miesięcy temu.