REKLAMA




Zaczął się sezon na grzybki… halucynogenne. Dolny Śląsk to dla zbieraczy eldorado

Polecamy szczególnie wynurzenia "terapeuty", który nie ma zielonego pojęcia o czym mówi :)

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

bolkow.naszemiasto.pl
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła, które, jak widać, dba o jakość publikowanych tekstów :D

Odsłony

620

[Od Redakcji H: mamy nadzieję, że po lekturze tego tekstu będzie dla Was jasne, że przedrukowujemy go ze względu na niezamierzone walory humorystyczne ;)]

Rozpoczął się sezon na grzyby halucynogenne i na podgórskich łąkach można już spotkać młodych ludzi z reklamówkami. Dolny Śląsk, a szczególnie rejon gór Sowich, Stołowych i Karkonoszy, to bowiem jeden z głównych regionów w Polsce gdzie grzyby, a konkretniej łysiczka lancetowata rosną.

Fachowcy oceniają, że grzyby halucynogenne nie tracą na popularności. Są bardzo tanie, a kiedy sami je zbieramy, wręcz za darmo. Wystarczy kilka godzin na świeżym powietrzu i jesteśmy w stanie zrobić sobie zapas na kilka miesięcy. Ususzone grzybki zachowują bowiem swe właściwości. Bez problemu może je też kupić. Działają podobnie jak dużo droższe LSD. Też wywołują halucynację czy euforię.

Wielu młodych ludzi, którzy nazywają je magicznymi grzybkami i halucynkami twierdzi, że skoro stworzyła je natura, to na pewno im nie zaszkodzą. To błąd. Branie grzybów może prowadzić do schizofrenii lub bardzo głębokiej depresji, a w konsekwencji nawet śmierci.

Adam Nyk z Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień Monar w Warszawie nie kryje, że szczególnym niebezpieczeństwem związanym z ich zażywaniem jest wysokie ryzyko śmiertelnego zatrucia. Trudno także przewidzieć, czy po zjedzeniu większej ilości grzybów nie pojawią się długotrwałe następstwa w postaci przewlekłych psychoz wymagających leczenia psychiatrycznego.

- Grzybki szybko uzależniają – twierdzi terapeuta. – A już po kilkakrotnym zjedzeniu mogą spowodować nieodwracalne zmiany organiczne w mózgu – dodaje.
Niezwykle niebezpieczny jest też tzw. flashack, czyli nawrót po nawet kilku miesiącach psychodelicznych doznań mimo, że narkotyk nie został ponownie zażyty. Następuje on nieoczekiwanym momencie. Człowiek zaczyna słyszeć szepty, śmiechy, przed oczyma pojawiają mu się dziwaczne obrazy. Towarzyszy temu też szalona ochota odebrania sobie życia i niestety czasem kończy się tragicznie. Ludzie wyskakują z okna lub podcinają sobie żyły.

- Działanie grzybków jest długie i uważny rodzic powinien zauważyć, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego. Sygnałem jest gadatliwość i wesoły nastrój, halucynacje, prowadzenie rozmów z wyimaginowanymi osobami oraz wyostrzenie zmysłów wzroku i słuchu – mówi Nyk.

Grzybki wobec prawa traktowane są tak samo jak marihuana czy amfetamina. Ich posiadanie jest przestępstwem.

Oceń treść:

Average: 10 (6 votes)

Komentarze

niebezpieczny w... (niezweryfikowany)
jeśli dziecko ma wesoły nastrój to na pewno jest to niepokojący sygnał!
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Problemy zdrowotne
  • Tytoń

Styczeń 2013 rok: Pierwszy dopalacz, uciekliśmy wraz z kolegami z 2 lekcji, aby posmakować "Magicznego tytoniu". Udajemy się jakieś 500 metrów od naszej szkoły, siadamy, krecimy jointa palimy. Nic, palimy kolejne 4 czyste lufki, wstaje z ławki jest dobrze przez 5 minut, następną 30 minutową fazę nie da się opisać, powiem tyle, totalna katastrofa.

  • Gałka muszkatołowa

Stan, warunki etc.: Generalnie nastrój ani specjalnie zły, ani dobry. Siedzę w domu, sierpień. Lekki ból głowy. Zaciekawienie ralacjami o gałce, na które przypadkiem wpadłem na hyperreal.



Doświadczenie: to było dawno i nieprawda ;) A co do gałki, lata temu zjadłem półtorej i nic, uznałem wtedy pogłoski o jej tajemniczej mocy za jakąś miejską legendę ;)


  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Cz.1 Hostel, mieszkanie z trzema pokojami wynajmowanymi różnym ludziom, wspólną kuchnią i łazienką. Gdy przekraczaliśmy granicę byliśmy jeszcze (ja i dwójka towarzyszy) sami. Cz.2 Lesiste wzgórza

Choć oznaczyłem ten raport jako doświadczenie mistyczne, pierwsza jego część była właściwie bad tripem. I choć przeżyłem tam straszne rzeczy, do dziś tego nie żałuję. Często się słyszy, aby w takim wypadku powiedzieć sobie, że to tylko substancja, że wszystko wróci do normy. I choć rozumiem powody takiego myślenia, to jednak prawdziwa magia substancji psychodelicznych ujawnia się kiedy potraktuje się je na poważnie. Ale w takim wypadku dobrze mieć przy sobie jakieś zabezpieczenie. Coś co sprawi, że będziesz mógł wrócić do prawdziwego świata.

  • 4-HO-MET

Nastrój świetny, piękna pogoda, natura, przyroda, spokojne miejsce,. Idealny moment na psychodeliki.

To moje drugie podejście do 4-HO-MET i do pisania tripraportu o tej substancji. Nie byłam szczególnie zachwycona pierwszym zażyciem, było to 25 mg, ale sytuację zapamiętam jako rzecz przyjemną i miłą. Tyle, że nie tak głęboką jak po LSD.  Bardzo dużo radości, śmiechu, jak po gandzi, ale troszkę bardziej duchowo-energetyczne doznanie.

To było w marcu. Od tamtej pory prócz marihuany i raz amfetaminy nie było nic, aż znalazł się dostęp do 4-HO-MET. Zakupiłam od razu 250 mg, na pół z współlokatorką. Konsystenacja mąki, tak zwany fumaran, czyli biały, drobny pyłek/proszek.