Cześć. To będzie pierwszy i prawdopodobnie ostatni (:D) raport w moim życiu. Nie chodzi o to, że wbrew temu co mówiłem wczoraj nie zamierzam więcej ćpać, ale dlatego, że chyba nigdy więcej nie przeżyje czegoś tak głębokiego i realnego jak to.
Nad sprawą sochaczewscy kryminalni pracowali już od jakiegoś czasu. W ubiegłym tygodniu doszło do realizacji i zatrzymania. Mężczyzna, jak tylko zorientował się, że ma do czynienia z policją, próbował zniszczyć narkotyki.
Policjanci z Sochaczewa zatrzymali 30-letniego mieszkańca gminy Brochów podejrzanego o posiadanie znacznej ilości narkotyków. podejrzany na widok policjantów wrzucił worek z marihuana do pieca. Mundurowi zabezpieczyli u niego ponad 1,1 kg marihuany, prawie 210 g amfetaminy i kilka roślin konopi indyjskich. Mężczyzna usłyszał już zarzuty. W piątek sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Nad sprawą sochaczewscy kryminalni pracowali już od jakiegoś czasu. W ubiegłym tygodniu doszło do realizacji i zatrzymania. Mężczyzna, jak tylko zorientował się, że ma do czynienia z policją, próbował zniszczyć narkotyki. Kryminalni zareagowali bardzo szybko, dzięki czemu udaremnili próbę spalenia w piecu torby z narkotykami. Mieszkaniec gminy Brochów został zatrzymany.
Podczas przeszukania kotłowni, policjanci zabezpieczyli elektroniczną wagę i kilka roślin konopi indyjskiej, natomiast w pomieszczeniach gospodarczych ujawniono torby z suszem roślinnym oraz plastikowe opakowanie z torebkami w których były narkotyki. Policjanci wstępnie zbadali i zważyli zabezpieczone środki. Okazało się, że 30-latek miał w domu ponad 1,1 kg marihuany i prawie 210 gramów amfetaminy.
W Prokuraturze Rejonowej w Sochaczewie usłyszał zarzuty dotyczące posiadania znacznej ilości amfetaminy i marihuany, a także uprawy konopi indyjskiej. W piątek odbyło się posiedzenie sądu podczas którego zdecydowano o zastosowaniu wobec 30-latka środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Za popełnione przestępstwa grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
W raporcie, edytor mi się krzaczy.
Cześć. To będzie pierwszy i prawdopodobnie ostatni (:D) raport w moim życiu. Nie chodzi o to, że wbrew temu co mówiłem wczoraj nie zamierzam więcej ćpać, ale dlatego, że chyba nigdy więcej nie przeżyje czegoś tak głębokiego i realnego jak to.
Wstęp
Uważam się za dość uduchowioną osobę, zawsze też fascynowały mnie psychodeliki.
Niemal "od zawsze" chciałem spróbować kwasa, w międzyczasie miałem styczność z
zielskiem (miłe), amfetaminą (niezbyt miłe) i ecstasy (dość miłe). Ale tak naprawdę,
naczywaszy się trip reportów, zawsze czekałem na okazję, by zjeść kwarka. I mimo,
że wszyscy mówili mi, jak potężna to rzecz, nic, kompletnie nic nie mogło w pełni
przygotować mnie na to, co przeżyłem.
Set & Setting: Środa wieczór, przechadzka po mieście, park, moje cztery ściany.
Dawkowanie: 1g Haszu, 2g Benzydaminy (Tantum Rosa). Lat 19, wzrost 178 cm, waga ok 65kg.
Pomysł ten siedział już w mojej głowie jakiś czas. Był wtorek, wieczór był przyjemny.
Siedziałem w piwnicy paląc trawę, i do głowy przyszedł mi pomysł z benzydaminą...
Jak pomyślałem tak tez zrobiłem jak było to tylko możliwe.
Ciemny pokój, późna noc.
Wszystko zaczęło się od wypadku, albo wypadek był pewnego rodzaju katalizatorem. Słoneczna pogoda, rześki, sierpniowy poranek i ja na rowerze, jadący do pracy. Ja kontra samochód.
Diagnoza: uszkodzone nerwy w ramieniu i połamany palec.
Wiare porzuciłem już dawno, ale leżąc na sorze przez moment pomyślałem, że bóg chyba na prawdę na mnie spogląda, przynajmniej od czasu do czasu.
Po wyjściu ze szpitala, po czterodniowym pobycie, mimo że ręka napierdalała jak szalona, cieszyłem się, że w końcu odetchnę od roboty.