REKLAMA




Wprost: "Furiat, który prawdopodobnie jest uzależniony od narkotyków"

Zdaniem policji Gruszczyński jest sprawcą zabójstwa dwóch braci: 29-letniego Roberta Cz., oraz 21-letniego Dariusza Cz. Dariusz pod koniec lutego został zastrzelony w pubie w Wołominie. Robert Cz. zginął w sobotę, gdy przyszedł odwiedzić jego grób.

redakcja

Kategorie

Źródło

Wprost

Odsłony

1825

Zdaniem policji Gruszczyński jest sprawcą zabójstwa dwóch braci: 29-letniego Roberta Cz., oraz 21-letniego Dariusza Cz. Dariusz pod koniec lutego został zastrzelony w pubie w Wołominie. Robert Cz. zginął w sobotę, gdy przyszedł odwiedzić jego grób. Trzeci brat zamordowanych zapewniał, że nie byli oni w żaden sposób związani z mafią. W wypowiedzi dla TVN24 twierdził, że Dariusz Cz. był przypadkową ofiarą, a zabity wczoraj Robert zginął, bo rodzina zaangażowała się w poszukiwanie zabójcy Dariusza.

- Ustaliliśmy dane sprawcy zabójstwa. Poszukujemy Michała Gruszczyńskiego, pseudonim Grucha lub Czuczu. Odbywał on już wcześniej karę pozbawienia wolności - mówi rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Sokołowski "Grucha" jest znany policji za oszustwa i rozboje. Policjanci podejrzewają, że może ukrywać się w lesie w okolicach Wołomina. Trwa pościg, w którym bierze udział policyjny helikopter.

Jak podaje "Wprost" policja ma informacje, że Gruszczyński planuje jeszcze egzekucję na trzecim z braci oraz dwóch przestępcach z Wołomina. Zdaniem tygodnika Gruszczyński ma przy sobie co najmniej dwie sztuki broni. Zapowiedział kompanom, że nie da się wziąć żywcem. Stołeczni policjanci dostali rozkaz zatrzymania zdesperowanego zabójcy, za wszelką cenę. Jak pisze "Wprost" motywem zbrodni popełnianych przez 25-letniego gangstera jest zemsta za zniewagę. Dwa tygodnie temu w jednym z wołomińskich pubów gangster J. miał nazwać Gruszczyńskiego "cwelem", co stanowi najgorszą obelgę w więziennym półświatku. Według świadków, Gruszczyński wpadł wtedy w szał i zaatakował J. Przez przypadek zastrzelił jednak niezwiązanego ze światem gangsterskim Dariusza Cz., jednego z gości lokalu. Uciekając z miejsca zabójstwa krzyknął do śmiertelnie rannego "przepraszam".

Według "Wprost" bracia zabitego Dariusza Cz. zaczęli szukać Gruszczyńskiego na własną rękę. Ten się jednak o tym dowiedział i postanowił zamordować również ich. Roberta Cz. zabił w sobotę dwoma strzałami w głowę na oczach żony i dziecka. Po zabójstwie uciekł do pobliskich lasów. Zdaniem "Wprost" przed furiatem, który prawdopodobnie jest uzależniony od narkotyków, ukrywają się także jego kompani. Najbardziej zagrożony jest Jan Z. ps. "Cygan", który opowiedział policji i prokuraturze o kulisach strzelaniny w wołomińskim pubie. Rodzina nie dostała ochrony? Brat zamordowanych oświadczył, że rodzina występowała do wołomińskiej policji, a potem do samego Ministerstwa Sprawiedliwości o ochronę i jej nie otrzymała. Wypowiadając się w TVN24 obwinił, za śmierć swojego drugiego - prokuraturę.

"Mój pierwszy brat zginął przypadkowo. Mój drugi brat jest ofiarą zaniedbań, arogancji prokuratury. Nie wiem czy policji, bo widziałem, że policjanci ciężko pracowali. Prokuratura zabiła mojego brata nie ma sprawiedliwości w naszym kraju" - powiedział. Dodał, że ani jemu, ani jego bliskim nie udzielono "żadnej pomocy, żadnej ochrony". "Ja i mój czwarty brat jesteśmy w niebezpieczeństwie" - dodał.

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że w poniedziałek zostanie wszczęte postępowanie, którego celem będzie wyjaśnienie czy w sprawie zabójstwa braci w Wołominie były jakieś zaniechania ze strony prokuratury. "Nie mam wiedzy na ten temat, ale jeśli ktoś zaniechał pomocy poniesie za to odpowiedzialność. Jest rzeczą oczywistą, że zawsze osobom, które są w sferze zagrożenia trzeba pomagać i dlatego w tej sprawie w poniedziałek rano zostanie wszczęte postępowanie celem wyjaśnienia jak rzeczy miały się naprawdę" - powiedział na niedzielnej konferencji prasowej Ziobro. Dodał, że rozmawiał już z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Januszem Kaczmarkiem, który zapewnił go, że ochrona rodzinie obu braci została przydzielona.

Pytana o sprawę rzeczniczka praskiej prokuratury okręgowej Renata Mazur, powiedziała, że z informacji, które uzyskała od wołomińskiej prokuratura wynika, iż bliscy braci nie zwracali się z prośbą o ochronę. Policjanci powiedzieli natomiast PAP, że od początku współpracowali z rodziną, ale "do tego by można ich było w pełni chronić potrzebna jest pełna współpraca". Tymczasem - według funkcjonariuszy - pewne informacje były przed nimi ukrywane.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness