Ten wpis jest ostrzeżeniem dla wszytskich i jednocześnie liczę na Twoją wyrozumiałość. Zwróć uwagę na pochylone teksty, może dadzą do myślenia. Chcę, abyś przeżył to razem ze mną.
Naukowcy z King's College London we współpracy z Uniwersytetem w Suffolk, znaleźli kokainę w organizmach słodkowodnych krewetek, w czasie badania poziomu zanieczyszczeń wód w hrabstwie Suffolk.
Naukowcy z King's College London we współpracy z Uniwersytetem w Suffolk, znaleźli kokainę w organizmach słodkowodnych krewetek, w czasie badania poziomu zanieczyszczeń wód w hrabstwie Suffolk.
Badacze sprawdzali skalę zanieczyszczeń wody w 15 różnych miejscach w hrabstwie Suffolk.
Jak się okazało w organizmach krewetek z wszystkich tych miejsc znaleziono ślady kokainy, a także m.in. ketaminy.
Naukowcy przyznają, że są zaskoczeni swoim odkryciem.
Profesor Nic Bury z Uniwersytetu w Suffolk mówi, że teraz należy sprawdzić, czy występowanie kokainy w organizmach krewetek to specyfika Suffolk, czy może zdarza się to również w innych miejscach w Wielkiej Brytanii i na świecie.
Prof. Bury dodał, że należy zacząć przywiązywać większą uwagę do wpływu "niewidzialnego zanieczyszczenia chemicznego (takiego jak narkotyki) na zdrowie organizmów żywych".
Krewetki miały w organizmach nie tylko narkotyki, ale również ślady zakazanych pestycydów oraz leków.
Lekkie podekscytowanie towarzyszące chęcią spróbowania nowej używki, początkowo na zewnątrz, chłodny dzień
Ten wpis jest ostrzeżeniem dla wszytskich i jednocześnie liczę na Twoją wyrozumiałość. Zwróć uwagę na pochylone teksty, może dadzą do myślenia. Chcę, abyś przeżył to razem ze mną.
Pierwszy dzień po przyjeździe na woodstock, zakupy zrobione, człowiek chilluje po podróży, rozgwieżdżone niebo i mnóstwo pozytywnie nastawionych ludzi.
Słowem wstępu pragnę rzec, że ten trip miał być jedynym w swoim rodzaju, ostrym i bez trzymanki, zabezpieczeniem było to, że na Przystanku Woodstock jest zabezpieczenie medyczne, my sami posiadaliśmy swoje, no i mieliśmy benzo w postaci Diklazepamu w razie W.
Wiek dokładnie to 18, 20, 23, 18, 19 (Ja, P., S., J., M.).
No to jedziemy...
Substancje oraz dawkowanie: (ja) około czterdziestu dorodnych czarnogórskich grzybów o działaniu wyginającym wzory na kafelkach, zapijane jakimiś piwami pszennymi, na rozładowanie emocji niechcąca dwójka klona, kielich wódki i kilka gibbonów w obiegu. I ta jebana nikotyna. B: około 30 grzybów, wódka, 2 browary, klon dwójka i jakaś baka, ale nie dużo bo się mu nieco przysnęło. J: na naszych oczach koło dwudziestu grzybów, potajemnie – co się zemściło – jeszcze z pięćdziesiąt. Reszta ludzi, co kto jak, w opisie.
Zimny wrześniowy dzień 6 lat temu, A.D. 2011. Ekscytacja przed pierwszym występem jako DJ. Rozkręcająca się psychoza paranoidalna z rodzaju psychodelicznego flashbacka. Szał zwierzęcia, które opanowane lękiem atakuje.
"Kra, kra!" [...] Tego ranka wrony krakały jakoś tak osobliwie, jakby się antropomorfizowały, a człowiek-gawron dął w swój kruczoczarny dziób. Muzyka w telefonie też brzmiała nad wyraz krystalicznie, ostro, maleńki koncercik rozgrywał się w mojej rozgorzałej percepcji, ambientowe połacie przy zimnej, wrześniowej kałuży. Czekałam na pociąg. Przeszłam przez dziurę w siatce w stronę torów, było rano, to jeszcze za wcześnie na policyjne atrakcje, nikt nie był w stanie mnie przyfilować. Pociąg zatrzymał się z przeraźliwym świstem, zatkałam uszy tak mocno jak to było tylko możliwe.