W pierwszą rocznicę śmierci Marka Kotańskiego

Legenda rośnie

Anonim

Kategorie

Źródło

Donosy

Odsłony

4494
Marek Kotański daje siebie!

W pierwszą rocznicę śmierci Marka Kotańskiego

we wtorek w Centrum Pomocy Bezdomnym przy Marywilskiej odsłonięto miejsce pamięci poświęcone zalożycielowi Monaru i Markotu. Pod ogromną fotografią znalazły się słowa: "Daj siebie innym", które były mottem życiowym Marka Kotańskiego. źródło: Donosy, pl-literki: agquarx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

maharadza (niezweryfikowany)

w koncu ktos odwaznie powiedzial madrze o Kotanskim. brawo agwuarx!
xil (niezweryfikowany)

...a gnida nadal rozsiewa smród... <br>to sie tyczy Marka Kotanskiego ? <br> <br>jak tak to w tym momencie ta strona stracila duzo w moich (i mysle ze nie tylko) oczach... <br>
blabla (niezweryfikowany)

...a gnida nadal rozsiewa smród... <br>to sie tyczy Marka Kotanskiego ? <br> <br>jak tak to w tym momencie ta strona stracila duzo w moich (i mysle ze nie tylko) oczach... <br>
YoJoe (niezweryfikowany)

...a gnida nadal rozsiewa smród... <br>to sie tyczy Marka Kotanskiego ? <br> <br>jak tak to w tym momencie ta strona stracila duzo w moich (i mysle ze nie tylko) oczach... <br>
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Tripraport

nastawienie na pisanie bloga, wieczór we własnym pokoju od godz. 23:30 do ok. 4:00 rano, cisza nocy zagłuszana losowo puszczaną muzyką z WMP.

 

           imiona są zmienione, blog napisany zanim poznałem tę stronę o trip-ach, napisany pod wpływem marihuany, jako relacja z sylwestrowego maratonu alkoholu i zioła. pozdrawiam. :

Sprawa na ogół wydawałaby się dość prosta… lecz niestety wyrywanie rzęs i brwi spowodowało ich wydłużenie i podkręcenie…

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Piękny dzień i trip z Bratem.

Witam. Standardowo informuję, że jakby ktoś coś, to wszystko sobie wymyśliłem;-)

  • Szałwia Wieszcza

substancja: ok 0.5g (cholernie suchych niestety) lisci Szalwi

  • Bad trip
  • Gałka muszkatołowa

Set: Niby w porządku, bo wyniki badań lekarskich wykluczyły wszystkie "złe rzeczy", ale ponad miesiąc potężnego stresu jednak został w ciele i głowie... "Coś" mi mówiło, że to zły pomysł, ale nie - ja zawsze wiem lepiej... Chciałam zabawy, relaksu, fajnych wkrętów przy mantrach. Pozytywne nastawienie po lekturze fajnych raportów. Setting: mój pokój, zapas Coli i jedzenia - łóżko, kocyk, lapek, muza - wszystko co do przeżycia potrzebne. W razie czego - Z. przybiegnie na pomoc.

* tytuł raportu wymyśliła dla jaj kumpela (nazwijmy ją Z.). Wtedy jeszcze nas bawił… Drugą część dopisałam już post factum.

Kończę ten opis przeżycia 21.10.14., po powrocie z toksykologii, w 65 godzinie od zażycia – ciągle lekko rozbita, wystraszona, pokłuta, z przykurczami mięśni i chyba na kacu po klonazepamie. Zimno.

Tylko wątki od 17.46 do 22.00 pisałam na bieżąco, czyli 18.10. Reszta powstaje tej chwili.

So, 18.10.14…