"W Internecie krążą e-narkotyki"

Ciekawy przypadek: dziennikarz szukał sensacji w związku z "nową modą", monarowiec okazał się zaskakująco kompetentny.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Mateusz Pogwizd, fot. jm
sadeczanin.info

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy ;)

Odsłony

848

Od jakiegoś czasu mamy do czynienia z „modą” na stosowanie e-narkotyków. Mimo, że zjawisko to nie jest czymś zupełnie nowym, wiedza na jego temat jest znikoma. Czym więc są tak naprawdę?

E-narkotyki to fale dźwiękowe o różnej częstotliwości. Te wyższe trafiają do jednego ucha, natomiast niższe do drugiego, powodując zjawisko szumu i wprowadzając odbiorców w stan podobny do haju narkotykowego. Mimo, że osoby sięgające po nie, zakładają słuchawki na uszy, to nie ma to nic wspólnego ze słuchaniem muzyki. O małym poziomie świadomości społecznej w tym zakresie najlepiej świadczy fakt, że nikt z kilku osób zajmujących się w Nowym Sączu problemem uzależnień, nie potrafił udzielić na ten temat żadnych informacji.

E-narkotyki (zwane inaczej dosami) przybyły do Polski z Ameryki. To właśnie w tym kraju kilka lat temu młodzież odkryła jak w prosty sposób przysporzyć sobie „dodatkowych wrażeń”. Pliki dźwiękowe z dosami można łatwo odnaleźć w serwisach internetowych, co sprawia, że dostęp do nich jest znacząco ułatwiony w stosunku do standardowych narkotyków. Tutaj pojawia się pytanie czy e-narkotyki należy rzeczywiście sklasyfikować jako odmianę narkotyków tradycyjnych.

- Na podstawie mojego doświadczenia zawodowego trudno mi uwierzyć, że coś takiego działa – mówi Bartosz Michalewski z krakowskiej Poradni Monar, zajmującej się leczeniem uzależnień narkotykowych. -Słowo narkotyk ma bardzo wiele znaczeń. Mówiąc potocznie jest to substancja która uzależnia. Moim zdaniem nie jest to trafna definicja. Narkotykiem jest w zasadzie wszystko, co zmienia naszą świadomość. Jest to zatem tak samo marihuana i heroina, jak kawa, herbata, czy różnego rodzaju leki – dodaje.

- Bardzo ciężko jest trafnie określić, czy fale dźwiękowe potrafią być uzależniające. Jeszcze nigdy nie zgłosił się do nas nikt, kto stosowałby coś takiego”– twierdzi Michalewski. - Na tej podstawie można wysunąć dwa wnioski. Pierwszy - jest to zupełnie niszowy problem lub drugi - jest to tylko „pobudzająca zabawa”, która nie ma przełożenia na późniejsze uzależnienie.

Co ciekawe, w serwisach internetowych można natknąć się na dosy, które według opisu, mają wywierać na człowieka taki wpływ, jak chociażby heroina. Mają to potwierdzać ich podobne nazwy. Nie wszystkie z nich są darmowe, za niektóre trzeba zapłacić.

Mimo, iż nie jest potwierdzone, że e-narkotyki są uzależniające, nie można powiedzieć, że są jednocześnie bezpieczne, bardzo często ich skutkiem są halucynacje, czy poczucie ciągłego strachu.

Czy dosy, mogą stanowić początek do brania standardowych narkotyków? Bartosz Michalewski wyjaśnia to na przykładzie marihuany -

- Nie ma przekonujących dowodów ani na to, że marihuana jest bramą do świata innych, bardziej szkodliwych narkotyków, ani, że w ogóle coś takiego jak brama do świata narkotyków istnieje. Uzależnienie w zasadzie zawsze ma zupełnie inne przyczyny, niż eksperymentowanie z lekkimi substancjami.

Temat jest nowy, co widać po jego małej rozpoznawalności, również wśród ekspertów. „Moda” e-narkotykowa wydaje się jednak niebezpiecznie zmierzać w kierunku coraz większego zainteresowania nimi, zwłaszcza wśród nastolatków, co potwierdzać mogą liczne wpisy na forach internetowych zachęcające do wypróbowania dosów. O tym czy zjawisko to stanie się realnym problemem, dowiemy się w ciągu kilku najbliższych lat.

Oceń treść:

Average: 4.4 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • Ayahuasca

UWAGA! PONIŻSZY TEKST JEST CAŁKOWICIE FIKCYJNY, A PRZEDSTAWIONE

TU WYDARZENIA SĄ PŁODEM WYOBRAŹNI AUTORA. KAŻDY, KTO MA ZAMIAR SKORZYSTAĆ

Z ZAWARTYCH TU INFORMACJI, CZYNI TO WYŁĄCZNIE NA WŁASNE RYZYKO I ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Niniejszy tekst jest kompilacją dokumentów znalezionych w Sieci, oraz

doświadczeń autora.

  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Pozytywne przeżycie

---

Witam wszystkich :) Zauważyłem ostatnio, że niektóre trip raporty nie mają formy typowego TR, a bardziej poradników lub opisów wielu doświadczeń z morałem na końcu.

Pokusiłem się więc, aby napisać ten króciutki (jak na mnie) „poradnik” z bardzo ważnym przesłaniem dla wszystkich palących zioło i nie tylko: Jedzcie imbir :D