Siedzieliśmy na starych oponach, przy bladym świetle migocących świeczek. Na zewnątrz zawodził wiatr niosący zacinające krople letniej ulewy. Zbliżała się burza...
Sophia w nocy była spragniona i napiła się ze znalezionej w domu butelki.
Pięcioletnia Sophia Larkson otruła się płynem z narkotykami pozostawionym przez jej mamę Stephanie Alvarado. Kobieta kilka dni wcześniej straciła pracę z powodu zażywania narkotyków. Często przygotowywała i zażywała je w domu.
Sophia w nocy była spragniona i napiła się ze znalezionej w domu butelki. Była przekonana, że pożywa wodę, jednak po jednym łyku okazało się, że w środku było coś innego. Wypluła płyn, ale po kilku godzinach zaczęła się gorzej czuć.
Dziewczynka miała halucynacje i mdlała. Była także bardzo osłabiona i nie można było się z nią porozumieć. Stephanie początkowo odmówiła wezwania służb ratunkowych, obawiając się, że straci opiekę nad córką. 26-latka tego dnia zażywała metamfetaminą razem z dwoma kuzynami. W butelce, z której napiła się Sophia również znajdowały się narkotyki.
5-latka po kilku godzinach straciła przytomność i już się nie ocknęła. Dopiero wtedy jej matka wezwała pogotowie. Sophia została zawieziona do szpitala, ale na pomoc było już za późno.
Lekarze orzekli, że przyczyną śmierci był wysoki poziom metamfetaminy we krwi. Policja podczas przeszukania domu Alvarado znalazła woreczki pełne białego proszku, a także wiele przedmiotów potrzebnych do produkcji narkotyków.
Matka dziewczynki i jej kuzyni zostali aresztowani. Będą sądzeni za nieumyślne spowodowanie śmierci, posiadanie znacznej ilości narkotyków oraz ich dystrybucję.
Czerwiec 2012. Stara, zrujnowana cegielnia. Na zewnątrz burza. Wewnątrz: niepewność i chęć zgłębienia nieznanych dotąd obszarów doświadczenia psychodelicznego.
Siedzieliśmy na starych oponach, przy bladym świetle migocących świeczek. Na zewnątrz zawodził wiatr niosący zacinające krople letniej ulewy. Zbliżała się burza...
noc, przed kompem, cicho, spokojnie, milo... Babcia w domu, dnia poprzedniego poleciałem z 900mg, a jeszcze wcześniejszego z 675mg, a jeszcze wcześniejszego 450mg Nastawienie zajebiste (jak zawsze)
25.03.2008
nastawienie: pozytywne miejsca: winda, pokój
Raport praktycznie "surowy", jest to scalony opis kilku przeżyć z trzech dni.
Kupiłem sobie z rana gaz, wracając do domu kirałem w windzie, kroki na klatce odbijały się mechanicznym pogłosem, przekręcanie klucza w zamku nasuwało skojarzenia z czymś o tyle mechanicznym co i owadzim, ot molibdenowy skarabeusz przebierający odnóżami. Później za dnia, były jeszcze 3 podejścia, ale prawdziwa faza zaczęła się wieczorem.
Kiram, "buchy" oporowe.
1 wdech: zaczyna się charakterystyczne pulsowanie;
2 wdech: dźwięk dostał echa, pogłosu, obrazek zaś dostał głębi;
LSA w postaci wilca purpurowego (ipomea purprea) firmy plantico.
Wyprawa planowana była przez dłuższy czas i odkładana w nieskończoność dzięki moim domniemanym współtowarzyszom (miało być ich trzech o zrobił się jeden, nazwę go „zdziwiony”).