Teoria czy prawda objawiona? Co minister zdrowia wie o legalizacji marihuany

Raz spróbował marihuany i fatalnie się to skończyło – zabawna anegdotka opowiedziana przez ministra Łukasza Szumowskiego podbija internet. Ale inne wypowiedz szefa resortu zdrowia na temat legalizacji marihuany już tak zabawne nie są. Wręcz odwrotnie – pojawia się pytanie, skąd minister czerpie wiedzę.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Newsweek
Mateusz Wojtalik

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Grafika

Odsłony

309

Raz spróbował marihuany i fatalnie się to skończyło – zabawna anegdotka opowiedziana przez ministra Łukasza Szumowskiego podbija internet. Ale inne wypowiedz szefa resortu zdrowia na temat legalizacji marihuany już tak zabawne nie są. Wręcz odwrotnie – pojawia się pytanie, skąd minister czerpie wiedzę.

O co chodzi? Otóż trakcie długiej rozmowy w RMF FM minister został zapytany o to, czy w można się spodziewać legalizacji marihuany w Polsce. Odpowiedź była dość przewidywalna: nie można. Zaskakujące są za to argumenty. – Dane medyczne pokazują niestety, że marihuana jest używką, która po pierwsze prowadzi do uzależnień, a po drugie zwiększa użycie pozostałych narkotyków. I to są raporty rządów, a nie NGO-sów przeciwnych – tłumaczył minister. – Przykłady krajów, gdzie została zalegalizowana, wyraźnie pokazują, że problem z uzależnieniami rośnie – dodawał.

O jakich raportach, danych i przykładach mowa? Niestety nie wiadomo, bo wypowiedź pana ministra była nadmiernie ogólna. Zapytaliśmy resort zdrowia, co Łukasz Szumowski miał na myśli, ale na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Problem jednak w tym, że minister wypowiadając się autorytatywnie w kwestii uzależnienia od marihuany raczej nie ma racji. Dlaczego? Choćby dlatego, że wśród naukowców nie ma konsensusu co do wpływu legalizacji na zdrowie publiczne. Powód jest prosty – choć coraz więcej krajów dekryminalizuje posiadanie, uprawę i handel „trawką”, to trend ten jest zbyt świeży, żeby możliwe było pełne poznanie efektów takich działań.

Seta czy buszek?

Ale od początku. Zażywanie marihuany, jak niemal wszystkich substancji psychoaktywnych może prowadzić do uzależnień. Tu minister Szumowski ma rację. Problem w tym, że uzależnienie jest relatywnie rzadkie, a wyjście z nałogu relatywnie łatwe (nieprzyjemne objawy związane z odstawieniem są łagodne). Amerykański National Institute on Drug Abuse (instytucja rządowa, czyli taka, do której minister Szumowski ma zaufanie) podaje, że poważne uzależnienie dotyczy ok. 9 proc. użytkowników. Sytuacja jest poważniejsza w przypadku nastoletnich użytkowników – w tej grupie odsetek osób, które skończą uzależnione rośnie do 17 proc. Dla porównania z amerykańskich statystyk wynika, że uzależnienie od alkoholu dotyczy 15 proc. osób pijących, 23 proc. tych, którzy zażywali heroinę i 32 proc. osób, które paliły papierosy. W świetle tych danych słowa ministra z RMF FM, że alkohol i tytoń są bardziej akceptowalnymi używkami, bowiem „są obecne od w kulturze europejskiej od wieków” – nie są szczególnie przekonujące.

Minister twierdzi też, że marihuana „zwiększa użycie pozostałych narkotyków”. Z obroną takiej tezy jest jeszcze gorzej. Wpływ marihuany na stosowanie innych używek wciąż bowiem nie został do końca poznany, a interpretacja wyników badań dotyczących tego zjawiska nastręcza sporych trudności. Problem pojawia się już przy pytaniu, czy wszyscy albo choćby większość osób zażywających marihuanę próbowało potem tzw. twardych narkotyków. Odpowiedź jest prosta – oczywiście nie. Ba, uzależnienie od, dajmy na to, heroiny czy kokainy dotyczy zdecydowanej mniejszości. Jedno z badań, które wykazały taką zależność, opublikowano w 2017 r. w „American Journal of Psychiatry”. Pokazało ono, że palenie marihuany zwiększało ryzyko przejścia na opioidy (głównie heroinę) w ciągu następnych trzech lat. U osób, które nie miały z marihuaną nic wspólnego wynosiło ono 0,5 proc., i rosło do niemal 4,5 proc. u palących regularnie.

Dowodów na szkodliwość brak

Kolejny problem to wzrost konsumpcji w krajach, które częściowo bądź w pełni zalegalizowały marihuanę. „Jest niewiele dowodów, że dekryminalizacja marihuany musi prowadzić do znaczącego wzrostu konsumpcji” – napisano w obszernym opracowaniu dotyczącym legalizacji marihuany opublikowanym przez amerykańską National Academy of Sciences. Analiza ta pochodzi co prawda z 1999 r., ale nowsze badania, przeprowadzone w stanie Waszyngton w 2017 r. pokazały podobne wyniki. Wzrost liczby zażywających marihuanę w ciągu roku następującego po legalizacji wyniósł w badanej próbie to zaledwie 1,2 pkt. proc. Naukowcy zwracają jednak uwagę, że problem wymaga dalszych analiz, bowiem wciąż nie są znane długoterminowe efekty dopuszczenia marihuany do legalnego obrotu.

Podobnie jak w przypadku wpływu marihuany na zażywanie innych substancji także kwestia wzrostu konsumpcji budzi kontrowersje. Istnieją bowiem badania, z których wynika, że legalizacja może prowadzić do wzrostu spożycia – diabeł tkwi tutaj w szczegółowych regulacjach związanych z legalnym obrotem „trawką”.

Minister Szumowski, w końcu profesor nauk medycznych, powinien bardziej ważyć słowa. Choć legalizacyjna fala postępuje, i coraz więcej krajów decyduje się na zniesienie przynajmniej części ograniczeń w tej sprawie, to wiele pytań związanych z marihuaną wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Nie oznacza to jednak, że minister powinien demonizować problem.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Lorazepam
  • Mefedron
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tramadol
  • Uzależnienie

wolny dzień spędzany w pustym domu, dobry humor, parodniowy ciąg na mefie. Dostępne wszelkie gatunki muzyki.

Bohaterowie: Cichy Bob, Kucharz i chwilowo dziewczyna Cichego.

Substancje: Mefedron: 930 MG, Tramal: 200 MG, PineApple Express: 500MG, Noctofer - 2 MG, 1 pigułka Amph-I-Bia ***

WPROWADZENIE:
TripRaport ten zrodził się z postu w wątku "Tu nawijasz!", po prostu zmefiony miałem ochotę go napisać. Więc jest.

  • Bad trip
  • Mieszanki "ziołowe"

Pozytywnie, ciepły, letni dzień, ogromna ciekawość, ustronne miejsce

Był ciepły, letni dzień. Kolega (będę go określać K.) zaproponował mi nowy towar. Nie wiedziałam dokładnie co to jest i jak działa. Byłam ciekawa... "sprawdzę, jak jakieś gówno to przestanę palić". Okazało się, że to był dopalacz. Jaki? Dokładnie nie wiem, prawdopodobnie Mocarz.

 

  • MDMA
  • Pierwszy raz

nastawienie bardzo pozytywne, ema brana przed szkola(2 liceum) z kolega bez wiekszych przygotwan.

Spotykamy sie z kolega w umowionym miejscu o godzinie 9.00 podekscytowani na mysl o tym co zaraz bedzie sie dzialo. Po chwili namyslu decydujemy sie zajebac stuffik w galerii handlowej-malo ludzi o tak wczesnej godzinie+jest gdzie posiedziec, a na dworze zbyt zimno na takie tripowanie. Jestesmy w posiadaniu 2 kapsulek z krysztalem w srodku,200mg w kazdej. Dopowiem jeszcze ze moj kolega-nazwijmy go R-juz kiedys siedzial w temacie stymulantow jednak nic nie bral od 4 miesiecy. Az do teraz.

T+0

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Miasteczko na mazurach, około 20 tysięcy mieszkańców. Nudy że klękaj Stefan, brak słów. Dostęp do substancji psychoaktywnych prawie zerowy, postanowiłem więc spróbować czegoś dostępnego w najbliższej aptece. Padło na kodeinę. Trochę poczytałem o odczuciach, dawkowaniu, sposobach itd. i jako że to miał być mój pierwszy raz jeśli chodzi o kodę wybrałem najprostszą z opcji: Thiocodin do gęby, rozgryźć, zapić. Od rana byłem jakoś dziwnie na to podkręcony a że miałem wolne - postanowiłem to zrobić. Ugadałem się z ziomeczkiem, na potrzeby TR będzie nazywany DDK. Spotkaliśmy się wieczorem, po drodze zaopatrzyłem się w Thio po czym udaliśmy się na poszukiwania jakiegoś buszka. Misja wykonana, siedzimy, czekamy na miejsce żeby móc w spokoju skręcić jointa.

19:30 : wychodzę z domu, idę spotkać się z DDK, po drodze zaopatrzam się w Thiocodin. 10 tabletek, myślę że na początek wystarczy nawet mniej

 

20:15 : siedzimy i czekając na bucha wrzucam do gęby 9 tabletek, rozgryzam je i popijam wodą, smak jest niemiły ale dzięki temu woda smakuje wręcz słodko

20:40 : czekam na efekty, dla zabicia czasu kopiemy piłkę pod blokiem, spalam papierosa.