tripowałem sam i chwycił mnie mały BADtRIP z przemyśleniami czego efektem jest późniejszy wiersz
Na Lotnisku im. Chopina w Warszawie celnicy przejęli ponad 30 kilogramów marihuany. Wartość towaru oszacowano na ponad pół miliona złotych. Narkotyki miały zostać przemycone w przesyłce lotniczej.
Na Lotnisku im. Chopina w Warszawie celnicy przejęli ponad 30 kilogramów marihuany. Wartość towaru oszacowano na ponad pół miliona złotych. Narkotyki miały zostać przemycone w przesyłce lotniczej.
O sprawie poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa. "Funkcjonariusze z Oddziału Celnego Towarowego I w Warszawie podczas kontroli przesyłki lotniczej znaleźli blisko 34 kilogramy suszu roślinnego" – czytamy na stronie mazowieckiej KAS.
Przemytnicy, nadając paczkę napisali w deklaracji, że przesyłka ma zawierać bliżej nieokreślone akcesoria samochodowe. Co ciekawe, port lotniczy w Warszawie był jedynie punktem pośrednim przerzutu narkotyków, bowiem pokaźna ilość towaru do Polski trafiła z Kanady. W komunikacie KAS nie poinformowano jednak, w jaki sposób tak wielka ilość suszu przeszła niezauważona podczas kontroli celnej przed wylotem z Ameryki Północnej.
Młodsza aspirant Justyna Pasieczyńska, która pełni funkcję rzecznika mazowieckiej KAS podała, że celnicy po odkryciu w nadanej przesyłce hermetycznie zapakowanego suszu roślinnego wysłali go do ekspertyzy. – Należało sprawdzić, czy w towarze znajdują się substancje psychoaktywne – podała Pasieczyńska.
Próbki suszu trafiły do Centralnego Laboratorium Celno-Skarbowego. Jak poinformowało KAS, wyniki specjalistycznych badań wykazały, że w środku faktycznie znajdują się nielegalne substancje psychoaktywne, a dokładniej Delta-9 THC.
Według danych, które udostępniła Krajowa Administracja Skarbowa, wartość rynkowa przemycanej marihuany wynosi aż 600 tysięcy złotych. Podczas śledztwa policjanci działający pod nadzorem warszawskiej prokuratury rejonowej ustalili, że towar docelowo miał znaleźć się w Holandii. Na ten moment nie wiadomo jednak, kto był nadawcą przesyłki oraz w czyje ręce miała ona trafić. KAS podała, że sprawą zajmuje się Komisariat Policji Portu Lotniczego Warszawa.
tripowałem sam i chwycił mnie mały BADtRIP z przemyśleniami czego efektem jest późniejszy wiersz
morale: chujowe okoliczności: zbyt skomplikowane żeby tu pisać
Dobra, dosyć pierdolenia! moja (nie)przygoda zaczęła się pewnego sobotniego wieczoru kiedy to pod wpływem kilku piw wypitych z... komputerem zabrałem pieska na spacer i poszedłem do świątyni gimnazjalnych ćpunów... apteki.
-"Dzień dobry, mogę czymś pomóc?" - spytała farmaceutka
-"Poproszę 5 saszetek tantum rosa" - wyszeptał podchmielony placebo.
-"a czy to nie jest..."
-"tak... mama wstydziła się przyjść" - przerwał jej placebo
- bardzo pozytywne nastawienie, ukrywałem uśmiech podczas kupowania - miejscówka to mój pokój, jedyne źródło światła to ekran laptopa
Piątkowe wyjście ze znajomymi dobiega końca. Dosyć pijany idę w kierunku domu, jest nieznośnie zimno i w dodatku leje deszcz. Nagle do głowy wpada mi genialny pomysł - zahaczę o całodobową aptekę i sobie polatam - pomyślałem. Tak też zrobiłem, w nocnym kupiłem jeszcze 2 litrowy sok grejpfrutowy i całkiem przemoczony wróciłem do domu. Na klatce schodowej przytulam grzejnik aby odzyskać czucie w palcach, połykam pięć tabletek i zapijam kilkoma dużymi łykami soku. Po wejściu do domu wycieram włosy i wypijam jeszcze dwie szklanki soku. Troszkę przetrzeźwiałem na tym zimnie.
W domu, wyprawka przed wyjściem do klubu. Brak znaków szczególnych ot typowe zaprawienie się przed imprezą
Zapraszam Państwa na przepiękny horror komediowo erotyczny
Główni bohaterowie:
Ja, moja luba, współlokator
Miejsce akcji:
Księga pierwsza, wprowadzenie - dom
Księga druga - klub
Księga trzecia zakończenie - taksówka, dom
Księga pierwsza: