Skierniewice: wciągał kreskę w oku kamery bankomatu

31 maja 2022 roku kryminalni ze skierniewickiej komendy zatrzymali 35-letniego mieszkańca gminy Nowy Kawęczyn, który był poszukiwany od marca 2022 roku. Mężczyzna wpadł, bo... załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne przy bankomacie. Ale to nie wszystko...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

tusochaczew.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

198

31 maja 2022 roku kryminalni ze skierniewickiej komendy zatrzymali 35-letniego mieszkańca gminy Nowy Kawęczyn, który był poszukiwany od marca 2022 roku. Mężczyzna wpadł, bo... załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne przy bankomacie. Ale to nie wszystko...

Do skierniewickiej komendy dotarła informacja, że dwukrotnie w godzinach porannych nieznany mężczyzna załatwił swoje potrzeby fizjologiczne przy bankomacie na terenie gminy Nowy Kawęczyn.

Delikwentem o niecodziennych upodobaniach zainteresowali się kryminalni ponieważ zachodziło podejrzenie, że mężczyzna może być poszukiwany.

Uzyskano jego wizerunek z kamery bankomatu na którym ku zaskoczeniu funkcjonariuszy widoczne jest, że mężczyzna zażywa jakąś substancję wciągając ją przez nos.

31 maja 2022 roku policjanci udali się w rejon bankomatu. Wybrali porę dnia zbliżoną do pory wizyt mężczyzny. Wybór był trafiony! Delikwent znajdował się na miejscu, ale na widok policjantów rzucił się do ucieczki. Szybko został zatrzymany i obezwładniony.

35-letni mieszkaniec gminy Nowy Kawęczyn był poszukiwany od marca 2022 roku. Trafi do więzienia, gdzie będzie odbywał karę za kradzieże.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Świeżo po przeprowadzce na drugi koniec kraju. W trakcie nieco trudnej aklimatyzacji do nowego miejsca, w obcym mieście, z dala od praktycznie wszystkich bliskich mi osób. Po trzech tygodniach nieskutecznych prób zapoznania się z ludźmi z nowych studiów, nareszcie koleżanka z roku zorganizowała dużą domówkę, w trakcie której miał miejsce cały trip. To, że znalazłem się na imprezie będąc na grzybowej fazie, było spontaniczne i niezaplanowane. Tego samego dnia z Bieszczad wracał kumpel - D, z którym wcześniej miałem okazję jeść grzyby. Chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu (spotkać się z D a jednocześnie nie ominąć imprezy) zgarnąłem go na domówkę do niejakiej M. Z D był również jego kolega, którego znałem z widzenia - W. Pod wpływem namowy D, zjedliśmy grzyby, które w założeniu miały nas puścić zanim pójdziemy do M. Stało się jednak inaczej.

Wprowadzenie: Niniejszy raport jest retrospekcją sięgającą ok. 3 lat wstecz. Po złotym okresie z psychodelikami trwającym dobrze ponad pół roku, podczas którego zaliczałem praktycznie same bardzo udane i zapadające w pamięć tripy, przyszedł czas na serię nieco gorszych podróży. TR opisuje pierwszy z serii już-nie-złotych psychodelicznych wypraw. Żadna z nich nie skończyła się bad tripem. Nie wspominam ich jako złych. Zwyczajnie nie były one najlepsze (w nie-eufemistycznym znaczeniu tego słowa).

  • Sceletium Tortuosum

Gwoli ścisłości i powodowany "naukowym zacięciem" postanowiłem powrócic do tematu Sceletium T, tym bardziej ,że dzięki bardziej doświadczonym kolegom ( wtym miejscu bardzo dziękuję za cenne wskazówki komentatorom tekstu poprzedniego)otrzymałem ku dalszym eksperymentom nieocenione wskazówki.

Otóż dwa zarzycia , których dokonałem po napisaniu poprzedniego raportu rózniły się diametralnie od tamże opisanych ... i to na korzyść kanny , z która wypada mi sie przeprosić.

  • LSD-25

Nazwa substancji: LSD

Poziom doświadczenia użytkownika: kilka razy wczesniej

Dawka, metoda zażycia: 1 i 3/4 papiera zazytego doustnie

"Set & setting": pozytywnie nastawiony, to miala byc "slaba jazda", hehe...

Efekty (duchowe jak i rekreacyjne): glebokie przemyslenia

Czy dane doświadczenie zmieniło Cię w jakiś sposob: nabralem szacunku dla LSD, hehe... :)

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie dość standardowe, nic specjalnego. Pozytywny nastój, nieco bardziej przmyśleniowy.

To co się stało na długo zapadnie w moją pamięć...

Pojechaliśmy wieczorem do ziomka bo miał wolną chatę, zapaliliśmy blanta i trochę posiedzieliśmy, w sumie nic ponad normę.

Odczucia wtedy mogę określić na 5/10 w mojej skali najarania. Towar miałem już kilka dni wcześniej w nieco większej ilości. Tego dnia pozbywaliśmy się ostatniej sztuki. Od początku mówiłem że ta odmiana mi się nie podoba, słabo pachniała i z wyglądu sprawiała wrażenie , że będzie conajwyżej przeciętnym buszkiem. Realia były nieco inne, paliliśmy ją kilka razy: