Ten TR będzie zlepkiem dwóch mocnych przeżyć z MJ. Chciałam przedstawić jak marihuana (która często uważana jest za cipeks wśród psychodelików) w postaci oleju potrafi wejść na głowę. Niby niepozorna roślina, a jej oblicza wielu są jeszcze nieznane.
Warszawa, 4 kwietnia, poniedziałek, godz. 18.00
4 kwietnia, poniedziałek, godz. 18.00
Krytyka Polityczna, ul. Foksal 16, II p., Warszawa
O narkotykach wszyscy coś wiedzą. Większość uważa, że są złe, uzależniają, niszczą życie. Nieliczni sądzą inaczej. Ale rzadko mówi się o tym, że po prostu sprawiają przyjemność.
Porozmawiamy o tym czym jest hipokryzja związana z narkotykami (polityka narkotykowa), o tym, że nie wszystkie substancje psychoaktywne można wrzucać do jednego worka, że uzależnienie nie zawsze musi być konsekwencją eksperymentów z używaniem nawet heroiny. O krajach, w których legalne jest używanie substancji uznawanych za nielegalne. A także o tym, dlaczego niektórzy uprawiają chemsex.
dr n.med. Dorota Rogowska-Szadkowska (Uniwersytet Medyczny w Białymstoku) - specjalistka chorób zakaźnych, współzałożycielka jednego z pierwszych w Polsce oddziałów dla osób z HIV/AIDS, autorka ponad 150 prac "aukowych i popularnonaukowych dotyczących HIV/AIDS, a także książki "Medyczna marihuana. Historia hipokryzji".
I. Koniec zimy, pierwszy raz w miejscu publicznym. Liczyłam na mocny peak w dobrym towarzystwie. II. Wieczór, wszyscy w domu, trzy dni pod rząd z ciastami, chciałam mocniejszy peak niż wcześniej.
Ten TR będzie zlepkiem dwóch mocnych przeżyć z MJ. Chciałam przedstawić jak marihuana (która często uważana jest za cipeks wśród psychodelików) w postaci oleju potrafi wejść na głowę. Niby niepozorna roślina, a jej oblicza wielu są jeszcze nieznane.
Podekscytowanie; Dom Babci; Trip z Przyjacielem i Dziewczyną; Waga: 65kg
Spis treści:
-3 stopnie; sypie śnieg; 16:00; dom kolegi jedynie na konsumpcję;
Zaczęło się, gdy kolega zadzwonił na telefon. Ubrałem się w miarę ciepło, żeby móc przeczekać fazę na dworze. Zwykle po dwóch lufkach upchanych na maksa miałem wyostrzone zmysły i potężny chillout. Tym razem wszystko miało być inaczej.
16:20 - cztery wiadra gotowe do konsumpcji, po dwa na łeb.
mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)
Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?