REKLAMA




Seks, narkotyki i kasety wideo

Amerykański milioner i wnuk Maksa Factora zgwałcił przed kamerą kilkanaście kobiet, uprzednio aplikując im niemałe, najwyraźniej, dawki GHB.

Anonim

Kategorie

Źródło

Przekrój 7/3028
Max Suski

Odsłony

13804

W stronę mężczyzny stojącego przy ulicznym straganie wystrzelił nagle strumień gazu łzawiącego. Pięć sekund później dziedzic kosmetycznej fortuny Maksa Factora siedział skrępowany w samochodzie łowców głów. - Nie wiedziałem, czy to porwanie, czy może kręcą film - opowiadał dwa tygodnie temu meksykańskiej policji przejęty świadek. Andrew Luster, na którym ciąży dziś wyrok 124 lat więzienia, jeszcze do niedawna wiódł beztroskie, dostatnie życie rentiera. Milionerem został w wieku dziewięciu lat, gdy jego dziadek sprzedał rodzinne imperium kosmetyczne koncernowi Procter & Gamble. Za firmę założoną w latach 20. ubiegłego wieku przez urodzonego w Łodzi króla szminek Maksa Factora rodzina dostała w roku 1973 niebotyczną jak na owe czasy kwotę 480 milionów dolarów. Andrew, prawnuk Factora, nie musiał nigdy zarabiać na życie. Skończył w Santa Monica elitarną szkołę Windward i dał sobie spokój z dalszą edukacją. Pracą splamił się raz w życiu, gdy zakochany w dziewczynie wyjechał z nią do Meksyku sprzedawać na bazarze poduszki w kształcie ryb. Jedyne, czego sam się dorobił, to dwójka nieślubnych dzieci. I reputacja milionera gwałciciela.

DOWÓD W SKRYTCE

W pierwszych dniach lipca 2000 roku na posterunek w kalifornijskim hrabstwie Ventura przyszła 21-letnia studentka uniwersytetu w Santa Barbara. Oświadczyła, że Andrew Luster uśpił ją narkotykiem rozpuszczonym w drinku, a potem, delikatnie mówiąc, wykorzystał seksualnie. Luster przyznał się do intymnej znajomości z dziewczyną, ale twardo utrzymywał, że do łóżka poszła z nim dobrowolnie.

Podczas wstępnego przesłuchania świadków obrońca Lustera stawał na głowie, żeby zrobić ze studentki mściwą jędzę i wykazać bezsensowność skargi. Jego wysiłki na nic się jednak nie zdały, bo Luster popełnił karygodną nieostrożność - miał zwyczaj nagrywania swoich miłosnych przygód na wideo. Podczas rewizji w domu podejrzanego w Mussel Shoals policjanci oprócz odkrytego przy okazji całego arsenału nielegalnej broni (w tym nawet jednego kałacha) znaleźli skrytkę z kamerą i kasety, które okazały się kluczowym dowodem w sprawie.

Na nagraniach powstałych między 1996 a 2000 rokiem widać Lustera uprawiającego seks z nieprzytomnymi kobietami. - W żadnej sprawie nie widziałam równie szokujących materiałów jak te nagrania - powiedziała reporterom Court TV wstrząśnięta Maeve Fox, zastępca prokuratora okręgowego hrabstwa Yentura.

Dzięki kasetom udało się zidentyfikować kolejne dwie z co najmniej kilkunastu kobiet wykorzystanych przez Lustera. Na półgodzinnym nagraniu podpisanym "Shauna - GHB-ing" widać leżącą na łóżku nieprzytomną dziewczynę. Spoza kadru słychać głos Lustera: - To jest to, o czym marzyłem - superblondyna w moim łóżku. Bezbronna, tylko czeka, aż zrobię z nią, co tylko będę chciał.

"GWAŁTOWNY" NARKOTYK

Odszukana przez policję "bohaterka" nagrania zareagowała na zdjęcia świętym oburzeniem. Przyznała się do znajomości z atrakcyjnym milionerem, ale zaprzeczyła, aby kiedykolwiek zgodziła się na współżycie, a tym bardziej na filmowanie aktu. W chwili gwałtu miała 18 lat. Przysięgła, że widzi film po raz pierwszy w życiu. - Jestem wściekła! To jest ohydne! Niemożliwe, że ktoś mógł zrobić coś takiego - krzyczała do sędziów.

Sytuacja powtórzyła się, gdy film ze swoim udziałem obejrzała o pięć lat starsza kobieta odnaleziona przez policję w Arizonie. Ofiara przez trzy miesiące romansowała z Lusterem. Temu jednak najwyraźniej nie wystarczał klasyczny seks i postanowił sobie poużywać tak, żeby partnerka się w nic nie wtrącała. Dziewczyna przyznała, że dwa razy dobrowolnie zażyła podany przez Lustera narkotyk, po którym nic nie pamiętała. Najpewniej wtedy trafiła do "obsady" filmu.

Jak wykazało śledztwo, do "uwodzenia" upatrzonych dziewczyn Luster używał związku chemicznego o nazwie gamma-hydroksymaślan (GHB), który łatwo pomylić ze zwykłą wodą. Bezwonna, pozbawiona smaku i koloru ciecz, niegdyś chętnie stosowana przez kulturystów jako środek wspomagający, różni się nieco od powszechnie używanych narkotyków. Nie wywołuje uczucia euforii, ale powoduje stopniowe osłabienie hamulców psychicznych, potem senność, kłopoty z pamięcią, aż po czasową utratę świadomości.

W Stanach do GHB przylgnęła już obiegowa nazwa date-rape drug, czyli "narkotyk na randkę z gwałtem". Choć produkcja i sprzedaż GHB jest w USA zabroniona od 1990 roku, substancja zawojowała czarny rynek i jest bardzo chętnie kupowana przez szalejącą w klubach młodzież. A także przez gwałcicieli.

Luster, czując, że grunt pali mu się pod nogami, odwoływał się do zdrowego rozsądku sędziów: - Gdyby to były gwałty, to przecież musiałbym być idiotą, żeby trzymać w domu dowody przeciwko sobie! - argumentował. Uparcie twierdził, że stosunki odbywały się za zgodą partnerek, a dziewczyny na kasetach tylko udają, że śpią.

Sąd nie dał mu jednak wiary. 18 lipca 2000 r. Lustera aresztowano, stawiając mu w sumie 87 zarzutów, w tym przemoc, podawanie trucizny i wykorzystywanie seksualne. Przed Lusterem zaczęło niebezpiecznie materializować się widmo dożywocia. Postanowił wziąć nogi za pas.

Od aresztowania władze sądowe zdawały się robić wszystko, by zachęcić Lustera do ucieczki. Początkowo kaucja za jego warunkowe zwolnienie z aresztu miała wynosić 10 milionów dolarów, ale sąd apelacyjny zgodził się zmniejszyć kwotę do miliona. Adwokat Lustera szybko wpłacił kaucję. Sędzia procesowy złagodził oskarżonemu areszt domowy, pozwalając mu między ósmą rano a ósmą wieczorem przebywać poza domem - tak aby mógł przygotować się do rozprawy.

Luster przygotował się rzeczywiście bardzo skutecznie: 3 stycznia, na trzy dni przed ostateczną rozprawą, po prostu zniknął. Sędzia Ken Riley przyznał tylko rozbrajająco: - Popełniłem błąd. Ale rozprawa i tak się odbyła. Lustera uznano za winnego 86 z 87 zarzutów i skazano zaocznie na 124 lata więzienia.

"PIES" NA TROPIE

Za Lusterem wypuszczono list gończy. Do pościgu przystąpiła policja i zawodowi łowcy głów gotowi za odpowiednią opłatą doprowadzić na proces nawet własną matkę. Jednym z nich był Duane Chapman noszący groźny przydomek "Dog". Wielki chłop z kilkudniowym zarostem, burzą blond loków na głowie, odziany w skórzaną kamizelkę sam figuruje w kartotekach, w przeszłości karany nawet za zabójstwo. "Pies" wystąpił w programie "America's Most Wanted" ("Najbardziej poszukiwani przestępcy Ameryki"), gdzie zapowiedział, że zamierza zgarnąć 10 tysięcy dolarów nagrody za złapanie Lustera.

19 stycznia tego roku policja z Santa Monica znalazła porzuconą zieloną terenową toyotę należącą do milionera, po samym Lusterze nie było jednak śladu. Od początku słusznie podejrzewano, że uciekinier znalazł schronienie w Meksyku. W maju, po czterech miesiącach tułaczki (co dokładnie w tym czasie robił, na razie nie wiadomo), Luster wynajął pokój w skromnym hotelu Motel Los Angeles w nadmorskim kurorcie Puerto Yallarta. Ponieważ rok wcześniej spędzał tam wakacje, dostał nawet zniżkę na noclegi.

Czas spędzał na surfowaniu po falach Pacyfiku i miłych spacerach po plaży. Był wzorowym gościem. Kierownik ośrodka Oscar Lopez powiedział potem policji, że Luster to bardzo kulturalny facet i na dodatek świetnie mówi po hiszpańsku. Uciekinier wykazał się do tego żelaznymi nerwami - zgodnie z zasadą, że najciemniej pod latarnią, wybrał hotel sąsiadujący z lokalnym biurem federalnego Departamentu Sprawiedliwości z jednej strony i murem bazy wojskowej z drugiej.

AKCJA POD STRAGANEM

W połowie czerwca Luster na swoje nieszczęście poznał na plaży amerykańskie małżeństwo z Seattle, które przyjechało do Puerto Yallarta na wakacje. Zaprzyjaźnili się, imprezowali, robili sobie wspólne zdjęcia. Po powrocie do Seattle nowo poznani znajomi Lustera zobaczyli w telewizji zdjęcie poszukiwanego od pięciu miesięcy gwałciciela. Mimo że Luster zmienił trochę fryzurę i zapuścił brodę, nie mieli wątpliwości, że chodzi o tego samego człowieka. Zapewne licząc na działkę z nagrody, zawiadomili łowców głów. "Pies" Chapman natychmiast wyruszył w kierunku meksykańskiej granicy. Dopiero kilka dni później zawiadomienie dotarło także do policji i w ślad za Chapmanem popędzili agenci FBI. Dwa tygodnie temu, 18 czerwca, o piątej nad ranem Lustera dopadł głód. Podszedł do ulicznego straganu nieopodal hotelu i zamówił porcję tacos. W tym samym momencie tuż obok zatrzymały się dwa samochody, z których wyskoczyło trzech rosłych mężczyzn. Błyskawicznie obezwładnili Lustera gazem łzawiącym, skrępowali mu ręce i wepchnęli do samochodu. "Pies" Chapman myślał, że dopiął swego.

Porywacze mieli jednak pecha, bo przypadkowi świadkowie (pracownik stacji benzynowej i taksówkarze) natychmiast zawiadomili lokalną policję. Łowcy głów krótko cieszyli się perspektywą zgarnięcia nagrody. Zdołali odjechać ledwie cztery kilometry od miasta, kiedy drogę zajechał im radiowóz. Cała grupa trafiła do meksykańskiego aresztu.

W zatrzymanych samochodach oprócz Duane'a Chapmana siedział jego brat i 19--letni syn. Towarzyszył im Jeff Sells, producent telewizyjny, który przygotowywał akurat program o Chapmanie, oraz aktor Boris Krutonog. Wszyscy staną niebawem przed meksykańskim sądem za bezprawne pozbawienie wolności i porwanie. - Cudzoziemiec nie może ot tak przyjechać sobie do Meksyku i wyręczać policji w jej obowiązkach - tłumaczył prokurator Marco Roberto Juarez.

Rodzinie Chapmanów i ich pomocnikom grozi nawet kilkuletnia odsiadka. Boris Krutonog, znany z takich filmów jak "Air Force One" czy "Polowanie na Czerwony Październik", pytany, co robił w Meksyku z zawodowymi łowcami głów, odmówił wyjaśnień. - Mam tylko nadzieję, że szybko wrócę do żony i dzieci - mówił zdenerwowany. Na razie wraz z pozostałymi tkwi w areszcie.

- Nie zawsze ten, kto ucieka, musi być winny - przekonuje adwokat potomka Maksa Factora

Policjanci nie bardzo wiedzieli, co zrobić z amerykańskim uciekinierem. Wątpliwości zniknęły, gdy okazało się, że Luster nie ma ważnej wizy i można go na tej podstawie wydalić. Choć władze meksykańskie unikają ekstradycji osób, którym w ojczystym kraju grozi kara dożywocia, to, jak powiedział rzecznik ambasady amerykańskiej w Meksyku, wyrok 124 lat najwyraźniej nie mieści się w meksykańskiej definicji dożywotniego więzienia.

JAK "ŚCIGANY"

Dzień po porwaniu zakuty w łańcuchy Luster w towarzystwie agentów FBI wyleciał rejsowym samolotem do USA. Jednak powrót do Kalifornii nie oznacza jeszcze, że potomek Factora spędzi resztę życia za kratami. Mecenas Roger Diamond, żonglując kruczkami prawnymi, wykazał, że mimo ucieczki Luster ma prawo do apelacji. Ostatnim terminem jej złożenia był... 20 czerwca. Luster zdążył więc "wrócić" w ostatniej chwili. - Gdyby mój klient ukrywał się przez następnych kilka miesięcy, nie miałby już prawa do apelacji - stwierdził Diamond, który jest przekonany o niewinności Lustera.

- Oglądaliście film "Ścigany"? - pytał dziennikarzy. - To powinniście wiedzieć, że nie zawsze ten, kto ucieka, musi być winny.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

.chudy. (niezweryfikowany)
ale chłopak sobie przejebał życie
Prorok (niezweryfikowany)
lubiał se poruchac.hehehe
darklin (niezweryfikowany)
chlopak byl pojebany i dlatego pojebal se zycie. Z J E B.
xXx (niezweryfikowany)
nie ma co go zalowac - kasa mu do glowy odjebala
Dens (niezweryfikowany)
lubiał se poruchac.hehehe
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

Dawka: 3 saszetki do podzielenia miedzy mnie a E.



Miejsce: miasto nad naszym morzem- typowo

turystyczne (niemalo ludu na ulicach), cieply, letni, wakacyjny

dzionek :).



O nas: dwie postrzelone osiemnastki, kochamy

facetów, imprezy a przede wszystkim wakacje (kiedy mamy szanse razem

gdzies wyjechac- niestety nie mieszkamy zbyt blisko siebie)


  • Katastrofa
  • Pentedron

Na zewnątrz, chęć ostrej jazdy

Witam, dziś postaram wam sie opisać przeżycie osoby chorej na politoksykomanie, z której już wyszedłem, po donosowym zaaplikowaniu 2 gramów pewnego euforycznego proszku...

13:00

Odbieram z paczkomatu paczke z 3gramami N-etylonorpentedronu. Idę do najbliższej klatki. wysypuje na oko 2 gramy proszku. Wciągam zwiniętym banknotem.Wychodzę, piję wodę, palę papierosa. Nie czuć efektów prawdopodobnie przez zjechane błony śluzówe po może tygodniowym ciągu na cmc`kach.

13:30

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

przystanek Woodstock poraz 9, a więc znane i lubiane otoczenie. Nastawienie pozytywne, długo oczekiwana ciekawość.

Ogólnie nie przepadam za narkotykami.. bywało, że dość często paliłem (takie środowisko), parę razy wciągałem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Dobry nastrój, podekscytowanie. Dom kolegi.

 Jestem po mojej pierwszej podróży. Wspomnę od razu, że na początku trip miał odbyć się w lesie, ale nie wypalił przez parę czynników. To nie ma znaczenia, natomiast wybór miejsca padł na dom kumpla.

 Słowem wstępu: tego, co doświadczyłem przez 4h podróży, tak mocno skondensowanych odczuć wręcz szaleństwa, nie dostarczyła mi żadna inna substancja. Odkryłem też, że jestem bardzo podatny na psylocynę i psylocybinę, ponieważ przy pierwszych wejściach już czułem, że będzie ostro i było. Mój trip był bardzo kontrastowy - dobra/zła strona, ale o tym zaraz.

randomness