REKLAMA




Sejm na gazie. „Tu naprawdę można popaść w alkoholizm”

Zdarza się, że pod wpływem alkoholu uczestniczą w sejmowych posiedzeniach, a nawet udzielają wywiadu w mediach. O problemie alkoholizmu wśród polityków się nie mówi, ale to nie znaczy, że go nie ma.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wprost
Joanna Miziołek
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

144

Zaszywają się w pokoju hotelu poselskiego, wyłączają telefon i znikają dla świata na dzień, dwa, czasem kilka. Zdarza się, że pod wpływem alkoholu uczestniczą w sejmowych posiedzeniach, a nawet udzielają wywiadu w mediach. O problemie alkoholizmu wśród polityków się nie mówi, ale to nie znaczy, że go nie ma.

Tomasz Cimoszewicz, poseł Platformy Obywatelskiej, cztery rata temu został parlamentarzystą pierwszy raz. W rozmowie z „Wprost” przyznaje, że ku swojemu zaskoczeniu spotkał w Sejmie polityków, którzy wykonywali swoje obowiązki po wypiciu alkoholu. – Ci posłowie nie tylko oszukują siebie, ale i wyborców, bo jestem pewien, że nie ma takiego posła alkoholika czy posłanki alkoholiczki, którzy przyznaliby się swoim wyborcom w trakcie kampanii, że mieli problem z piciem – mówi Cimoszewicz.

„Wykonywanie tego zawodu sprzyja rozwojowi uzależnienia”

Jednym z nielicznych wyjątków jest Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia z PiS. On już kilka lat temu postanowił o swojej chorobie powiedzieć otwarcie. – Najtrudniejszy jest wstyd, infamia w życiu publicznym, strach, że zaczną cię traktować jak kogoś chorego – mówi polityk. – W polskich warunkach kulturowych abstynencja nie jest mile widziana. Trzeba mieć sporo odwagi, żeby odmówić picia w towarzystwie. Ja o swojej chorobie mówię od dawna wprost – tłumaczy. Jak wielu alkoholików jest wśród polityków? Zdaniem Piechy to taki sam odsetek jak w społeczeństwie, bo alkoholizm to najbardziej demokratyczna choroba świata. Dotyka nie tylko ludzi z marginesu, lecz także prezydentów, ministrów i posłów. Jest tylko jedna różnica. – Wykonywanie tego zawodu sprzyja rozwojowi uzależnienia. Towarzyszy mu spory poziom stresu, w dodatku politycy to często ludzie ambitni. Żeby rozładować napięcie, część z nas sięga po kieliszek – mówi polityk.

Koledzy ciągle zapraszają do siebie na wino czy na whisky”

W rozmowie z tygodnikiem „Wprost” posłowie mówią, że po tym, jak kierownictwo Sejmu zamknęło mediom dostęp do hotelu poselskiego, duża część zakrapianych imprez przeniosła się właśnie tam. – Hotel poselski to najbardziej chora rzecz, jaka istnieje. Dorośli ludzie nie powinni mieszkać jak w akademiku. Atmosfera w środku sprzyja piciu, szczególnie w przypadku posłów spoza Warszawy. Tu naprawdę można popaść w alkoholizm. Pije się codziennie, mając pewność, że na drugi dzień żona nie obudzi i nie zrobi wymówek – mówi polityk Platformy Obywatelskiej. I dodaje: – Koledzy ciągle zapraszają do siebie na wino czy na whisky. Piciu alkoholu sprzyjają też nocne posiedzenia Sejmu. A tych w tej mijającej kadencji było wyjątkowo dużo. – Tradycją stało się dolewanie wódeczki do coca-coli. Na koniec głosowań okazuje się, że na sali jest wyjątkowo dużo butelek po napojach gazowanych – mówi nasz rozmówca.

Cały artykuł opublikowany jest w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 5-APB
  • 5-HTP
  • 6-APB
  • Przeżycie mistyczne

W domu, zmęczona, chcąca "ogarnąć się" przed przyjściem znajomych; niezadowolenie chłopaka z pomysłu na branie czegoś´.

Całą tą historie powinno zacząć się „za siedmioma górami, za siedmioma dolinami…” i opowiadać dzieciaczkom przed snem. Bajka to jednak nie jest, a i początek aż tak bajkowy nie był.

Wróciłam z chłopakiem (T) z uczelni. Byliśmy zmęczeni, zbliżało się wiele kolokwiów, a 2 ostatnie noce prawie nie spaliśmy – nauka plus do tego jakieś prochy. Nie bardzo mieliśmy siłę na cokolwiek, a wieczorem mieli przyjść do nas znajomi pograć na naszym nowym komputerze.

  • 25B-NBOMe
  • Miks

Kameralne grono dobrych znajomych i kilku randomów, domówka w sporym domu z okazji końca lata i szkoły średniej.

Miało to miejsce pod koniec gorącego lata kiedy w radiu katowano do znudzenia Faded.

Dzień ten przypadł na chyba najgorętszy dzień lata, od samego rana wtapiałem się w asfalt, więc by umilić sobie to umieranie, zaraz po porannym prysznicu kręcę małego jointa z lekkiej baki i zaczynam przygotowywać się do wieczornej imprezy.

 

Start spotkania był przewidziany na 19, więc po spakowaniu się i zjedzeniu czegoś zaczynam dzwonić po swoich kolegach od dragów. Udaje mi się załatwić więcej jaranka, tym razem mocniejszego, 5 piguł z 2C-B i trochę kryształu.

  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Ciepły, sierpniowy dzień; wnętrze mieszkania w bloku, park, blokowisko. Mentalnie trochę ekscytacja, a trochę niepokój, jednak bez większego stresu.

Od kilku dni byłem niespokojny. Planowaliśmy to z F. od dłuższego czasu. Nie miałem sprecyzowanych oczekiwań, ale czułem, że następne kilka godzin zapamiętam na długo. Co się może najdziwniejszego zdarzyć? Te słynne przeżycia mistyczne? Co do tego byłem sceptyczny, bo postrzegam siebie raczej jako scjentystę ufającego tylko pomiarom i wierzącego w materię. Ale może efektem będzie po prostu zmiana. Coś w tych synapsach może się przestawi – na korzyść, bądź na szkodę. Jaki będzie kierunek tej zmiany, o tym dopiero miałem się przekonać.

  • LSD-25

doświadczenie: różne draszki po troszeczku - lsd, mdma, 2ci, gbl, griby, ghb, dxm, thc, c2h5oh ...

set+setting: wymarzony