Sądowy finał kokainowego gangu

Kary od 12 lat do roku więzienia wymierzył Sąd Okręgowy w procesie kokainowego gangu. Sześć osób, w tym "Wańka", domniemany herszt gangu pruszkowskiego, zostało uniewinnionych.

Anonim

Kategorie

Źródło

wp.pl/PAP 2002-08-09

Odsłony

3672
Kary od 12 lat do roku więzienia wymierzył w piątek warszawski Sąd Okręgowy w procesie kokainowego gangu. Sześć osób, w tym Leszek D. - "Wańka", domniemany herszt gangu pruszkowskiego, zostało uniewinnionych.

Procesowi towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Wejście do sali zabezpieczono wykrywaczami metalu, salę rozpraw poprzedzielano szybami kuloodpornymi, rozdzielającymi oskarżonych, publiczność i sędziów.

Przebieg rozpraw był monitorowany za pomocą kamer, a nad całością czuwało prawie 200 policjantów, w tym antyterroryści. By wejść do sali, trzeba było mieć specjalny identyfikator ze zdjęciem. Takie identyfikatory mieli nie tylko dziennikarze, ale nawet prokurator, adwokaci i członkowie rodzin oskarżonych.

Aby móc pomieścić w jednej sali oskarżonych, konwojentów, sędziów, prokuratorów, obrońców i publiczność, na budynek sądu zaadaptowano koszary po Nadwiślańskich Jednostkach Wojskowych na warszawskim Bemowie. Żadna sala - w tym największa sala w gmachu warszawskiego Sądu Okręgowego - nie pomieściłaby tylu osób i nie gwarantowałaby należytego bezpieczeństwa. Przed wejściem na salę rozpraw dziennikarze i adwokaci musieli zdać telefony komórkowe do depozytu i przejść kilkukrotne kontrole.

Pierwszy raz w historii warszawskich sądów mieliśmy taki proces. Faktycznie od października byliśmy tu "uwięzieni" na 80 rozprawach - mówiła przewodnicząca rozprawie sędzia Barbara Skoczkowska.

Proces - jedna z największych spraw karnych w polskim sądownictwie - rozpoczął się w październiku ubiegłego roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Gangowi zarzucono, że w latach 1994- 2000 przemycił ok. 2,5 tony kokainy wartej szacunkowo ok. 700 mln dolarów.

Według prokuratury, "mózgiem" grupy był Tadeusz S., który do dziś przebywa za granicą, gangiem zaś rządziła jego żona. Grupa miała międzynarodowy charakter, gdyż zaangażowane były też osoby z Peru, Chile, Kolumbii, a ponadto osoby, które załatwiały fałszywe dokumenty.

41 osobom, w tym pięciu kobietom, postawiono ponad 130 zarzutów. Pierwsze zatrzymania w tej sprawie nastąpiły już w 1999 r. Akt oskarżenia liczył prawie 300 stron, a jego sporządzenie możliwe było dzięki zeznaniom m.in. pięciu świadków koronnych. Oskarżonym zarzucono m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalny handel kokainą, nielegalny przewóz kokainy i fałszowanie dokumentów.

Na trop grupy wpadł Urząd Ochrony Państwa, kiedy z północno- wschodnich województw na luksusowe wyjazdy do krajów Ameryki Południowej wybierały się osoby, których status materialny nie pozwalał na to, byli to m.in. bezrobotni i uczniowie. UOP zaczął łączyć fakty wtedy, gdy Polaków z tych województw zaczęto zatrzymywać w krajach Ameryki Południowej za przemyt narkotyków.

Według prokuratury, grupa wynajdowała osoby, którym proponowano atrakcyjne wyjazdy do Ameryki Południowej w zamian za wyświadczenie "drobnej przysługi". Przysługą tą było przemycenie narkotyków z Ameryki Południowej (Peru, Chile lub Kolumbii) do Holandii lub Hiszpanii. Kurier dostawał za to 3-5 tys. dolarów. Niektórzy kurierzy jeździli tylko raz, inni częściej. Narkotyki były rozprowadzane w krajach Europy Zachodniej i przeważnie nie trafiały do Polski.

Pieniądze ze sprzedaży narkotyków trafiały na zagraniczne konta, lecz znaczna ich część służyła na zakup kolejnych partii narkotyków.

Sąd odczytywał sentencję wyroku (czyli orzeczenie o tym, jakie kary otrzymują poszczególni oskarżeni) przez trzy godziny, po czym ogłosił półgodzinną przerwę. Ustne uzasadnienie orzeczenia miało skrótowy charakter - pisemne będzie musiało precyzyjnie opisywać każdy zarzut i winę (lub uniewinnienie) wszystkich oskarżonych. Obserwatorzy procesu przewidują, że pisemne uzasadnienie będzie bardzo obszerne - nawet do kilkuset stron.

Najwyższe kary - 12 lat - otrzymali szefowie gangu, którzy organizowali przemyt poprzez kurierów kursujących między Kolumbią, Chile, Szwajcarią, Hiszpanią i Polską. Kurierzy otrzymali kary od ośmiu i pół roku do roku więzienia, niektórzy bowiem złożyli obszerne wyjaśnienia i sąd zastosował wobec nich nadzwyczajne złagodzenie kary. Łącznie sąd skazał 35 osób.

Wobec niewystarczających dowodów sąd uniewinnił sześć osób - niektórych kurierów i Leszka D., pseudonim Wańka, który był oskarżony o finansowanie przemytu. Jedynym dowodem obciążającym "Wańkę" były zeznania świadka koronnego, Sławomira Ch. Nie pojawił się jednak żaden inny dowód popierający jego twierdzenia - dlatego sąd uznał to za niewystarczające do skazania.

Ten jedyny dowód obciążający Leszka D. nie został zweryfikowany przez prokuraturę. Nikt inny nie mówił o tym, by widział, jak Leszek D. przekazuje pieniądze za narkotyki lub je od kogoś odbierał. Obowiązkiem sądu jest zaś stanie na straży prawidłowego wymiaru sprawiedliwości. Gdyby sąd przyjął inne założenie i bez zastrzeżeń przyjął zeznania świadka koronnego obciążające kogokolwiek, byłoby to bardzo niebezpieczne. To, że Leszek D., któremu - podobno - media nadały pseudonim "Wańka", być może jest szefem grupy pruszkowskiej i ciąży na nim taki akt oskarżenia, nie ma w tej sprawie żadnego znaczenia, bo o winie decydują dowody. Chyba nikt nie chciałby być oskarżony i skazany w oparciu o czyjeś pomówienie. Żyjemy w państwie prawa, które musi być przestrzegane - tak sędzia Skoczkowska uzasadniła uniewinnienie "Wańki".

W przerwie rozprawy rzecznik sądu Wojciech Małek tłumaczył dziennikarzom, że uniewinnienie "Wańki" oznacza jedynie taką, a nie inną ocenę zeznań świadka koronnego, ale nie znaczy, że osoba ta utraci swój status i będzie ścigana za fałszywe oskarżenia lub przestępstwa, które popełniła zanim została świadkiem koronnym.

Wyjaśnił, że utrata statusu świadka koronnego może nastąpić jedynie w sytuacji, gdyby okazało się, że osoba ta zakładała grupę przestępczą lub uczestniczyła w zabójstwie, a takich dowodów - jak dotąd - nie ma.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

saska

Ja i mój adwokat znaleźliśmy sie w przyciemnionym pokoju, na jednej z najbardziej zielonych dzielnic Warszawy, wcześniej zaopatrzeni w piwka, kilka blantów i sto sztuk grzybków. Za oknami powoli się ściemniało, więc pokroiliśmy nasz skarb na kawałeczki, wcześniej dzieląc wszystko na pół i zalaliśmy te cuda wrzątkiem z zielonej herbaty.

  • MDMA (Ecstasy)


Pewnego pięknego dnia :) kupiliśmy sobie z J. motorole, mieliśmy je

rozłożone na 2 dni.Pierwszego wieczoru drops nie mógł mi się

załadować (a nie była to moja pierwsza piguła) i cały czas

chodziłam i marudziłam.

  • Katastrofa
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Odrzucone TR

Niedzielne mroźne popołudnie, końcówka lutego. Nastawienie bardzo pozytywne, miejsce około kilometra od domu, w pobliżu zagajnika. Byłem wtedy razem z kumplem.

Prolog

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Jak najbardziej pozytywne nastawienie, własny pokój

Jako że to jest mój pierwszy trip raport proszę o wyrozumiałość :)

T -1

Ciekawość zwyciężyła :).Jako że pogoda nie dopisywała a akurat miałem wolna chatę, postanowiłem zakosztować tych jakże magicznych grzybów.Ostatnie przygotowania ustawienie playlisty w winampie,
ewentualnie jakiś film, ogólnie nie wiedziałem czego mam się spodziewać.

T 0

randomness