Sąd uwalnia "Dakiego" od zarzutu przemytu kokainy

Prokurator jest zdziwiony niskimi wyrokami za przemyt kokainy.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Bydgoszcz

Odsłony

4149
Bydgoszczanin Wojciech D. ps. Daki, oskarżony o udział w przemycie ośmiu kilogramów kokainy został uniewinniony przez lubelski sąd.

Prokuratura domagała się żeby oskarżonych skazać nie tylko za udział w przemycie, ale też za uczestnictwo w zorganizowanej grupie przestępczej. Sąd uznał, że gangu w tej sprawie nie było.

Osiem kilogramów kokainy trafiło do Polski pocztą w maju 1998 roku. Cztery przesyłki, po około dwa kilogramy każda, pochodziły z Surinamu w Ameryce Południowej. Dwie paczki nadano pocztą lotniczą na adresy w Gdańsku, pozostałe trafiły do Chełmna koło Bydgoszczy i do podlubelskiego Świdnika. Informacje o przesyłkach polska policja uzyskała od funkcjonariuszy z Holandii. W kraju droga paczek była śledzona. Wkrótce zatrzymano dziewięć podejrzanych o udział w przemycie osób. Bydgoszczanin Wojciech D., ps. "Daki" dał się złapać w Toruniu. Miał w samochodzie kilka paczek z kokainą.

Wczoraj trwająca od blisko dwóch lat sprawa zakończyła się wyrokiem. Na sześć i pół lat więzienia lubelski Sąd Okręgowy skazał dwóch mężczyzn: Rafała P. i Leszka Z. Kary o pół roku niższe otrzymali Adam A. i Marek M. Ta czwórka, zdaniem sądu, kierowała akcją odebrania narkotykowych przesyłek. Czterech innych oskarżonych: Krzysztofa K., Grzegorza B., Miłosza L. i Mariusza R. sąd skazał na cztery lata więzienia. Dwóch z nich niedługo z niego wyjdzie, bo odsiedzieli już ponad połowę kary i mogą się starać o warunkowe przedterminowe zwolnienie.

Wyjątkowe szczęście miał bydgoszczanin ponieważ sąd go uniewinnił. Kiedy został tam aresztowany, 30 tys. złotych kaucji wpłacił za niego sponsor jednego z czołowych polskich żużlowców. Przed lubelskim sądem Wojciech D. twierdził, że z narkotykami nie miał nic wspólnego, a sąd mu uwierzył. - Nie ma żadnych dowodów, że Wojciech D. brał udział w przemycie - mówił w lakonicznym uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu sędziowskiego Krzysztof Dąbski.

Wczorajszy wyrok jest nieprawomocny. - Wojciech D. opuścił już areszt - informuje gazetę Jarosław Matras, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. - Prawdopodobnie jest w drodze do domu - dodaje.

Prokurator jest zdziwiony niskimi wyrokami i uniewinnieniem Wojciecha D. Zapowiedział już wniesienie apelacji.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • Inne
  • Katastrofa
  • Mieszanki "ziołowe"

Zajebiście się czułem ogólnie, feta dawała uczucie błogostanu, zajebiście się gadało. Zapaliłem to chaotycznie-spontanicznie za supermarketem kiedy miałem udać się na małe zakupy.

Po raz kolejny moja nieciekawa historia z dopalaczami zaczęła się spontanicznie, znowu przez przypadek spotkałem kogoś kto miał ''palenie''. Jako że byłem już dosyć nafutrowany a w takim stanie mały buszek dawał przyjemne uczucie błogostanu, euforia zaczyna uderzać falowo i ogólnie człowiek się zajebiście czuje. Ale wracając do opisywanych tu wydarzeń, spotkałem przed supermarketem zachodniej sieci mojego dosyć dobrego kolegę, nazwijmy go D - o tak, D jak debil do niego pasuje. 

  • Marihuana


Substancja: rzecz jasna marihuana:)

Gdzie: szkoła:)

W jakim celu: rekreacyjnym:)

Wczesniejsze doświadczenia: marihuana wiele tysięcy razy, pare razy amfa


  • Marihuana

Był to piątek, ostatni dzień przed świętami. dawno nie paliłem a przez święta nie było by mi dane zapalić, więc postanowiliśmy z kumplami spalić się w ten dzień. POmine co było na początku (ni opowiem m.in. o pijanym koledze na polskim :)) Przejde do opisuj mojej paranoi :)





Paliłem wtedy dwa towary.... Jeden taki sprasowany, doskonały, świetnie się paliło i świetnie fazowało :)). Potem taki pył marihuanowy, ale to była mj na bank. Kumple ten pył palili więc materiał był sprawdzony.....



  • albo coś podobnego
  • Bad trip
  • Marichuana
  • Marichuana

ostatnio wiele śmierci w moim otoczeniu, desperacka próba ucieczki przed rzeczywistością. Po prostu kolejne wiadro, kolejny dzień, znowu samemu w pokoju

To był kolejny dzień nudy podczas kwarantanny, ze względu na wręcz nieskończony czas całkowicie zajęłem się muzyką, codziennie po kilka godzin z tego powodu szybko dopadła mnie dysocjacja. 

 

Wczorajsze wiadro wydało mi się niezbyt sycące więc postanowiłem zmielić zielone przed wpakowaniem do lufy. Okazało się że skruszone mieści 3x bardziej  więc tyle też nabiłem. 

 

Wszystko spaliło się nim woda wylała się do połowy, i wtedy walnęłem wszystko na raz. 

randomness