REKLAMA




Sąd Najwyższy uwzględnił kasację pomówionego o posiadanie marihuany Andrzeja Dołeckiego

Gazeta Wyborcza informuje, że wyrok w sprawie zadośćuczynienia za niesłuszny areszt dla Andrzeja Dołeckiego został w czwartek uchylony przez Sąd Najwyższy, co oznacza, że Sąd Apelacyjny będzie musiał zająć się sprawą raz jeszcze.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Redakcja [H] na podstawie Gazety Wyborczej

Odsłony

321

Gazeta Wyborcza informuje, że wyrok w sprawie zadośćuczynienia za niesłuszny areszt dla Andrzeja Dołeckiego został w czwartek uchylony przez Sąd Najwyższy, co oznacza, że Sąd Apelacyjny będzie musiał zająć się sprawą raz jeszcze.

Przypomnijmy o co chodzi: w roku 2012 jedynie na podstawie pomówienia dwóch plantatorów, którzy twierdzili, jakoby miał nabyć od nich 3 kg marihuany, Andrzej Dołecki został zatrzymany i osadzony w areszcie, gdzie przesiedział 3 miesiące (dokładnie - 84 dni). Został całkowicie oczyszcozn z zarzutów po tym, jak zostało udowodnione, że plantatorzy kłamali.

Za niesłuszny areszt Andrzej Dołecki domagał się 9 tys. odszkodowania za utracone zarobki i 126 tys. zadośćuczynienia. W sądzie pierwszej instancji przyznano mu jedynie 18 tys. zadośćuczynienia, dlatego Dołecki złożył apelację, po rozpatrzeniu której sąd odwoławczy przyznał mu żądane 9 tys. odszkodowania, ale nie podwyższył zadośćuczynienia.

Uzasadnienie, sformułowane przez sędziego Pawła Rysińskiego, przedstawiało się wówczas wielce rzeczowo:

Nie jest pan trzykrotnym mistrzem olimpijskim w skoku wzwyż. Ani laureatem Konkursu Chopinowskiego. Laureatem Nagrody Nobla, o ile sądowi wiadomo, też pan nie jest. Trochę skromności!

toteż właśnie do braku uzasadnienia odniósł się Sąd Najwyższy, przychylając się tym samym do argumentacji mec. Marcina Antoniaka, który reprezentował Dołeckiego, iż wobec lakoniczności czterozdaniowego uzasadnienia trzeba się domyślać, czym właściwie Sąd Apelacyjny się kierował. Mecenas Antoniak podkreślał także, że pobyt w areszcie wiązał się dla niesłusznie osadzonego Dołeckiego z utratą wiarygodności, niebędnej przecież do prowadzenia działalności publicznej w ramach stowarzyszenia Wolne Konopie.

Sąd Apelacyjny nie zrobił nic [by uzasadnić swój wyrok]. Można się tylko domyślać, co sąd myślał
ocenił w czwartek sędzia Tomasz Grzegorczyk, przewodniczący składu sędziowskiego.

Powrót sprawy do Sądu Apelacyjnego nie musi wpłynąć na zmianę wysokości zadośćuczynienia, bo nie tego dotyczyła kasacja, oznacza jedynie, że ten musi jeszcze raz przeprowadzić rozprawę odwoławczą i szczegółowo uzasadnić wydany werdykt.

Oceń treść:

Average: 10 (2 votes)