Rozbito gang produkujący amfetaminę

Policja rozbiła grupę produkującą amfetaminę

Anonim

Kategorie

Odsłony

1795

Policja rozbiła grupę produkującą amfetaminę w miejscowości Worławki w woj. warmińsko-mazurskim - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Aresztowano 20 osób.

Fabryka amfetaminy działała w położonym na uboczu domu w Worławkach, 30 km od Olsztyna. Prokurator Mirosław Zelent z wydziału przestępczości zorganizowanej olsztyńskiej prokuratury powiedział, że aresztowano już 20 osób, a zarzuty mają być w najbliższym czasie postawione jeszcze 20 kolejnym osobom.

"Od roku toczy się śledztwo w tej sprawie i wiele osób jest poszukiwanych. Sprawa jest rozwojowa i nie mogę udzielić więcej informacji" - dodał Zelent.

Według nieoficjalnych wiadomości, fabryka amfetaminy działała "z doskoku". Osoby produkujące narkotyk nie mieszkały w domu w Worławkach, lecz go wynajmowały przyjeżdżając tylko po to, by produkować narkotyk.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Dżonkers (niezweryfikowany)

Koelga mi mówił iż są odmiany bambusa z ktorych mozna otrzymac tripy... musze to <br>przebadac
an@ (niezweryfikowany)

Fajna nawet ta stronka. Dużo o tripach. I pomyśleć że ja nie będę mogła sobie w najbliższym czasie zajarać :(
karola (niezweryfikowany)

otoz co ja chce powiedziec to dzis jest drugi dzien po skasaniu galki (30gr (holenderskiej (:D),nie wiem czy to ma jakies znaczenie ale podobno w Holandii wszystko lepsze!:)), utarte na tareczce do kubeczka,zalane goraca woda i wypite....bleeeee(smak wstretny i tepy!!!))ale jka to jadlam czy tam pilam nie sadzilam ze to bedzie cos takiego...mysle sobie huk,bedzie to bedzie cos nie bedzie to i dobrze...no i wypilam okolo 21 zapuscilam odpowiednia muzyke w tle aby lagodnie mi wkrecala klimat i leze ,mysle ...palac przy tym ziolo non-stop(jak na Holandie przystalo przeciez!)...okolo godzine po wypiciu zaczela mi sie wkrecac jazda jakas,muza zaczela mi przebijac opony mozgowe i upuszczac powietrze z calego organizmu...na wstepie wolniutko i delikatnie ale wchodzac w mocniejsze stany.zmienilam plyte bo mysle e to moze po tym paleniu tak mna miota na boki ale nic,plyta zmieniona ,cos co mnie zawsze uspokaja czyli Smolik....no i leci...a ja leze na lozku,tepo zaczynam sie gapic w sufit a z boku zaczyna mnie cos okrazac....nie no fajne uczucie to to nie bylo.zgasialam swiatlo i leze ,mysle zasne no itak tez sie stalo.spalo sie milo,tak jak jestes zmeczony i zapalisz duzo zielska to potem spisz jak susel,to ja tak wlasnie spalam..milo i slodko:)!no ale jak sie rano (czyt.14) obudzilam to ani jedna noga nie chciala isc ani druga,latwce i helikoptery mna zawladnely,reklamowka przy boku lezala bo mdlosci jak hu(!)..nie dalo rady isc nawet do kibla,stan masakryczny.w glowie krecilo mi sie jak nigdy w zyciu po niczym innym.powiedzialam wtedy sobie ze nawet dzis to jointa nie zapale:)...(rytual obowiazkowy!).....mieszkam na drugim pietrze w domku wiec nim zeszlam na parter po stromych jak huk schodach to zeszlo mi z 15 minut.rodzina patrzyla na mnie jak na chora aja ze sie otrulam ,bo co innego moglam wymyslic kiedy gnalo do kibla jak nic,beltac sie chce jak grom,oczy siwo-czerwone,zrenice jak cholera raz male raz duze,wypic chcesz cala wode swiata,masz czysta swiadomosc z jednej strony ale nie mozesz skontrolowac ruchow swojego ciala.no i caly dzien przelezalam w pokoju potem na lozku,sluchajac tylko muzyki i patrzac sie w sufit.dzis jest drugi dzien po i jednak czuje sie lepiej ale ciagle jakies cos mi siedzi w glowie czego nie moge wywalic z siebie...cos nie mojego:)...jutro jade do Polski w odwiedziny wiec nie wiem jak sie wygrzebie psychicznie po wszystkim czego doswiadczam tu.a w Polsce czeka mnie festiwal muzyki elektronicznej Astigmatic ,wiec tez pewnie nie bedzie abstynencji...ogolnie moje wrazneia po galce- lepiej NIE!pozdrowienia z Amsterdamu
Da choo (niezweryfikowany)

otoz co ja chce powiedziec to dzis jest drugi dzien po skasaniu galki (30gr (holenderskiej (:D),nie wiem czy to ma jakies znaczenie ale podobno w Holandii wszystko lepsze!:)), utarte na tareczce do kubeczka,zalane goraca woda i wypite....bleeeee(smak wstretny i tepy!!!))ale jka to jadlam czy tam pilam nie sadzilam ze to bedzie cos takiego...mysle sobie huk,bedzie to bedzie cos nie bedzie to i dobrze...no i wypilam okolo 21 zapuscilam odpowiednia muzyke w tle aby lagodnie mi wkrecala klimat i leze ,mysle ...palac przy tym ziolo non-stop(jak na Holandie przystalo przeciez!)...okolo godzine po wypiciu zaczela mi sie wkrecac jazda jakas,muza zaczela mi przebijac opony mozgowe i upuszczac powietrze z calego organizmu...na wstepie wolniutko i delikatnie ale wchodzac w mocniejsze stany.zmienilam plyte bo mysle e to moze po tym paleniu tak mna miota na boki ale nic,plyta zmieniona ,cos co mnie zawsze uspokaja czyli Smolik....no i leci...a ja leze na lozku,tepo zaczynam sie gapic w sufit a z boku zaczyna mnie cos okrazac....nie no fajne uczucie to to nie bylo.zgasialam swiatlo i leze ,mysle zasne no itak tez sie stalo.spalo sie milo,tak jak jestes zmeczony i zapalisz duzo zielska to potem spisz jak susel,to ja tak wlasnie spalam..milo i slodko:)!no ale jak sie rano (czyt.14) obudzilam to ani jedna noga nie chciala isc ani druga,latwce i helikoptery mna zawladnely,reklamowka przy boku lezala bo mdlosci jak hu(!)..nie dalo rady isc nawet do kibla,stan masakryczny.w glowie krecilo mi sie jak nigdy w zyciu po niczym innym.powiedzialam wtedy sobie ze nawet dzis to jointa nie zapale:)...(rytual obowiazkowy!).....mieszkam na drugim pietrze w domku wiec nim zeszlam na parter po stromych jak huk schodach to zeszlo mi z 15 minut.rodzina patrzyla na mnie jak na chora aja ze sie otrulam ,bo co innego moglam wymyslic kiedy gnalo do kibla jak nic,beltac sie chce jak grom,oczy siwo-czerwone,zrenice jak cholera raz male raz duze,wypic chcesz cala wode swiata,masz czysta swiadomosc z jednej strony ale nie mozesz skontrolowac ruchow swojego ciala.no i caly dzien przelezalam w pokoju potem na lozku,sluchajac tylko muzyki i patrzac sie w sufit.dzis jest drugi dzien po i jednak czuje sie lepiej ale ciagle jakies cos mi siedzi w glowie czego nie moge wywalic z siebie...cos nie mojego:)...jutro jade do Polski w odwiedziny wiec nie wiem jak sie wygrzebie psychicznie po wszystkim czego doswiadczam tu.a w Polsce czeka mnie festiwal muzyki elektronicznej Astigmatic ,wiec tez pewnie nie bedzie abstynencji...ogolnie moje wrazneia po galce- lepiej NIE!pozdrowienia z Amsterdamu
deff (niezweryfikowany)

HMmmmmmmmmmm no ciekawe co byście powiedzieli na moje samopoczucie po siedmiu i pół wiadra z mixa hasz i skun miałem dośc ale niekture opowieści to naprawde poezja narkomana
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tripraport

A różne bywały...

Wdech.... Wydech.... Wdech.... No dobra. Jestem już gotowy. Stoimy z Kleofasem jak zwykle oparci o drzewa. Pogoda jest w sam raz. Miejscówka wolna od niemalże wszelkich człowieczych dzieł (prócz telefonów, lufki... no i całej reszty...). Więc można nabijać. Mix bliżej nieznanych składników (choć producent przekonuje, że są to ekstrakty roślinne, wyłącznie naturalny bajer) twardo osiada we wnętrzu przyjemnie chłodnego szkiełka... Zakrywam wylot dłonią przed wiatrem, trochę się męczę z odpaleniem... Pierwszy buch.... O jaaaaa. Dochodzę do ciekawych wniosków.... Jakich?

  • Pridinol

Niedziela 15 luty 2004 ostani dzień przed końcem ferii:


  • 25I-NBOMe
  • 2C-D
  • Marihuana
  • Miks

Wieczór, mieszkanie.

Wraz z przyjaciółką (S), często rozmawialiśmy o fazach po różnych psychodelikach, aczkolwiek nigdy nie mogliśmy wzajemnie wszystkiego zrozumieć, gdyż ona miała doświadczenie tylko z Tryptaminami, a ja z Fenkami. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę na piątkowy wieczór, w który mieliśmy się spotkać. Około godziny jedenastej otrzymałem 25l-nbome oraz 2c-d. Byłem bardzo ucieszony z faktu, że wszystko jest na dobrej drodze do częściowego, wzajemnego zrozumienia.