Przecieki z komendy

"Rzeczpospolita" o łapówkarsko-narkotykowych powiązaniach policji z gangsterami.

Anonim

Kategorie

Źródło

Tomasz Szymborski, "Rzeczpospolita", 04.08.2003

Odsłony

1927
Z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach od kilku lat wypływały tajne informacje do przestępców - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Najbardziej zaufani oficerowie pomagali przestępcom i brali łapówki od gangsterów.

Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji ustaliło, że aresztowany pół roku temu komisarz Krzysztof M. przekazywał tajne informacje swojemu agentowi - Andrzejowi M., rezydentowi mafii wołomińskiej na Śląsku. - Sprawa została skierowana do prokuratury - lakonicznie informuje Sławomir Cisowski, rzecznik komendanta głównego policji, i odmawia podania dalszych informacji.

"Rzeczpospolitej" udało się jednak ustalić szczegóły wydarzeń. Według naszych informacji gangster Andrzej M. niedawno został wydany przez Hiszpanię polskim władzom. Wpadł w czasie przemytu narkotyku ecstasy z Holandii. Teraz zeznaje w prokuraturze, jest podejrzewany m.in. o kilka zabójstw i kradzieże samochodów. Nasi rozmówcy opowiadają o bankietach organizowanych przez gangstera, w których brali udział policjanci z wydziału kryminalnego.

Funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych - czyli "policji w policji" - podejrzewają, że komisarz Krzysztof M. kilka razy pomagał gangsterowi w kłopotach, np. pomógł mu uciec ze szpitala psychiatrycznego w Toszku, gdzie kilka lat temu schronił się przed aresztowaniem.

Komisarz M., w czasie przesłuchania w sprawie głośnego przed paru laty napadu na hipermarket Makro w Zabrzu (ze skarbca skradziono ponad milion złotych), doprowadził do ujawnienia Andrzejowi M. tożsamości jednego ze świadków. - Andrzej M. przez niedomknięte drzwi pokoju przesłuchań zobaczył Adama P. ps. Adaś. Potem poszła plotka, że to on sypie i zastrzelili go. Jednak nie za Makro, ale za to, że ukradł "Wołominowi" mercedesa z kilogramami heroiny, której nie chciał oddać. A o interesy mafii na Śląsku dbał Andrzej M. - wyjaśnia nasz informator.

Nad głową komisarza M. zebrały się ciężkie chmury. Po analizie billingów z telefonu komórkowego, Prokuratura Okręgowa w Katowicach oficjalnie postawiła mu zarzut utrudniania śledztwa w sprawie zabójstwa dwóch policjantów w Czechowicach Dziedzicach w maju 2002 roku. Z informacji "Rz" wynika, że Przemysław M. - jeden z czterech uczestników strzelaniny, zatrzymany kilka godzin po tym wydarzeniu - dzwonił do zastępcy komendanta miejskiego policji w Bytomiu z komórki komisarza Krzysztofa M.

- To przekroczenie procedur. Zgodę na kontakt w czasie przesłuchania wydaje prokurator, ale nie było go w pokoju. Nie wiemy, jaka była treść rozmowy, z rejestru rozmów wynika, że trwała długo - wyjaśnia nasz informator.

Dlaczego Przemysław M. dzwonił właśnie do wicekomendanta? Prokuratorzy ustalili, że matka Przemysława M. jest bliską znajomą zastępcy szefa policji w Bytomiu i w ten sposób syn chciał go prosić o załatwienie adwokata. W bytomskiej komendzie dowiedzieliśmy się, że zastępca szefa komendy przebywa do końca sierpnia na urlopie.

Kiedy pół roku temu komisarz Krzysztof M. został aresztowany, prokurator zarzucił mu "jedynie" żądanie 3 tys. dolarów łapówki, przywłaszczenie telefonu komórkowego i butelki whisky. Później do aresztu trafił Dariusz K., jego kolega zza biurka, a sprawa nabrała większej wagi.

Po ujawnieniu afery policjanci operacyjni skarżą się teraz, że werbunek informatorów praktycznie ustał. Konfidenci boją się, że nikt nie jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwa. Mają ku temu powody.

W wydziale kryminalnym po tych aresztowaniach w ciągu kilku miesięcy wymieniono ponad połowę funkcjonariuszy i zreorganizowano wydział. - Z wydziału przeniesiono na prowincję wszystkich "niepewnych" oraz tych, którzy przyjaźnili się z Krzysztofem M. i Dariuszem K. Niewiele brakowało, żeby doszło do większej wpadki, bo M. miał pracować w utajnionej sekcji zajmującej się werbowaniem informatorów - mówi jeden z oficerów.


Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Daft (niezweryfikowany)

Policja, mafia - a co za różnica. Działąją tak samo, tyle, że niby po dwóch stronach barykady.
.chudy. (niezweryfikowany)

Policja, mafia - a co za różnica. Działąją tak samo, tyle, że niby po dwóch stronach barykady.
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Wolny weekend, niepohamowana ochota na przyćpanie

Trochę za póżno ogarnąłem że nie wszystkie apteki są całodobowe, więc zamiast podejść sobie do najbliższej, 100 metrów od domu musiałem przejść się trochę miastem ale ruch to ponoć zdrowie a w tej branży zdrowie chyba jest w cenie, także nie ma co narzekać.

  • Lorazepam

*Nazwa substancji: klonazepam, alprazolam, diazepam, estazolam....


*Doświadczenie: niemałe


  • Inne


*stoje na ulicy.nieruchomo.nagle ruszam.patrze w dol -mam buty na kolkach i wlasnie zblizam sie

do stacji cpn po paliwo.chce skrecic w lewo.nagle-kirownica w moich rekach.tylko kierownica-nie

jest polaczona z butami a jednak moge wlaczyc pomaranczowy , chalasliwy kierunkowskaz i

spokojnie dojechac do dystrybutora .policja tez chce zatankowac .ja bez prawa jazdy ! siadam na

krawezniku i udaje ze to zwyczjne buty...