Wiek - 31 lat.
Doświadczenie: Wiele razy MJ, kilka razy DXM, benzydamina, ecstasy, raz klonazepam.
Wcześniejsze doświadczenia z grzybkami - ok. 10 razy (ilości od 20 - 50 sztuk), wszystkie je zaliczam jako kształcące i ostatecznie pozytywne.
Przemytnicy wykorzystują jachty pod polską banderą do transportu narkotyków przez Atlantyk. W ten sposób wykorzystują pewną lukę prawną. O co chodzi?
Przemytnicy wykorzystują jachty pod polską banderą do transportu narkotyków przez Atlantyk. W ten sposób wykorzystują pewną lukę prawną. O co chodzi?
Przemytnicy wykorzystują jachty z polską banderą do transportu kokainy oraz innych narkotyków z Ameryki Południowej do Europy. W ten sposób mogą wykorzystać lukę prawną, która uniemożliwia służbom wejście na pokład jachtu (Polska nie wdraża przepisów międzynarodowych, które pozwoliłyby innym krajom na interwencję na pokładzie). Unikają w ten sposób aresztowania na wodach międzynarodowych. Do kontroli nie dojdzie więc na morzu, dopóki statek nie wpłynie na wody terytorialne kraju, który egzekwuje międzynarodowe przepisy morskie.
ONZ o statkach z polską banderą. ONZ od dawna zwraca uwagę na statki, które pływają pod europejskimi banderami. - Flaga europejskiego państwa członkowskiego zwykle nie przyciąga uwagi, zwłaszcza na Atlantyku. Kiedy inne kraje widzą statek pływający pod polską banderą i podejrzewają, że jest on zaangażowany w handel narkotykami, w zasadzie nie mają nikogo, kto upoważniłby ich do wejścia na pokład - przekazał Julien Garsany, brukselski przedstawiciel Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC), cytowany przez Financial Times.
Rośnie popularność polskiej bandery: Według ekspertów z Centrum Analiz i Operacji Morskich z siedzibą w Lizbonie od 2021 roku odnotowano wzrost liczby jednostek rekreacyjnych pod polską banderą, które były podejrzane o transport narkotyków. W 2022 roku było ich 31, a w ubiegłym roku 47. Dzięki polskiej fladze przemytnicy mogą tanio zarejestrować w krajach Unii Europejskiej małe jachty żaglowe oraz łodzie do długości 24 metrów.
Wiek - 31 lat.
Doświadczenie: Wiele razy MJ, kilka razy DXM, benzydamina, ecstasy, raz klonazepam.
Wcześniejsze doświadczenia z grzybkami - ok. 10 razy (ilości od 20 - 50 sztuk), wszystkie je zaliczam jako kształcące i ostatecznie pozytywne.
Dobrze przygotowany czas i przestrzeń, fizyczna i życiowa, pusty dom, wieczór.
Na początku szklanka soku z czarnej porzeczki z własnego koncentratu, potem lemon tek o składzie 4,9 g psilocibe cubensis i sok z całej cytryny, łyżka miodu, wszystko zalane do pełnej szklanki ciepłą wodą.
21:05 picie lemon teka potrząsa mną z niesmaku
włączam pomarańczowe światło, zapalam świeczki
21:20 czuję, że rzeczywistość traci swój sztywny fundament, obraz zaczyna się poruszać, upłynniać, cząsteczki materii zaczynają żyć
Nastawienie psychiczne było bardzo dobre, bardzo jarałem sie tą imprezą(klub) Amfetamina działala już pare godzin przed imprezą jednak największa bania zaczęła sie około godzine po łyknięciu piguły Zioło palone w drodze do klubu, przed wejściem do klubu i pare razy jak wychodziłem do auta na wąsa złapałem pare buchów
A więc nie będę pisał co działo sie przed imprezą bo nie ma to większego sensu, alkoholu nie czułem wcale, byłem lekko zjarany ale najbardziej naćpany. Dostalem pigule (monster energy ciemno zielony z tego co pamiętam) łykam no i vixa.
Pierwsze efekty odczułem odziwo po jakichś 10-15 minutach. Nie nosiło mnie do muzyki jednak światła były o wiele bardziej intensywniejsze
Po 30 minutach klasycznie skacze tańcze poce sie, czuje że szczęka lata mi na wszystkie strony jak nigdy dotąd, światła zrobiły sie tak intensywne że zacząłem widzieć tak jakby klatkami
Spokojnie, w domu, sami z towarzyszem P.
Jako iż dawno nie pisałem żadnego trip raporta, przystępując do tego tripu miałem zamiar zapisywać wszystko co czuje, co widzę, opisać CEV'y i OEV'y z "pierwszej ręki". Jednakże podróż tak bardzo mnie pochłąneła, że nie miałem ochoty robic nic innego niż leżej z słuchawkami na uszach i dryfować pośród fal nicości.