Po przejedzeniu w sumie jakichś 15 g 4-cmc postanowiłem na dobre porzucić tę substancję, gdyż nie dawała mi większej produktywności i niszczyła wszystko czego się dotknęła w moim organizmie jak jasny sk*wysyn...
W Warszawie usuwają konopie już za wczasu.
Na przełomie maja i czerwca bujnie rozkwita wawerska zieleń, a pośród niej... konopie. Niekoniecznie mogła z nich powstać marihuana, bo nie wiadomo, czy były to konopie indyjskie czy rodzime. Na wszelki wypadek zostały jednak zlikwidowane.
- To już tylko pozostałości po wcześniejszych uprawach - mówi Stanisław Steciuk, naczelnik wawerskiej straży miejskiej, która na początku czerwca odkryła dwa poletka z konopiami indyjskimi.
Pierwszą "plantację" znaleziono w sąsiedztwie Szkoły Podstawowej nr 128 przy ul. Kadetów. - Patrol szkolny zauważył, że uczniowie bardzo interesują się tym miejscem - opowiada Stanisław Steciuk. - I okazało się, że pośród innych chwastów rosną tu także konopie. Roślinki jeszcze nie kwitły, ale osiągnęły już wysokość ok. 70 cm. Ginęły w gąszczu innych chwastów, ale rozsiały się na obszarze kilkudziesięciu metrów, naprzeciwko szkoły.
Kilka lat temu na terenie gminy straż znalazła więcej miejsc, gdzie rozrosły się takie dorodne uprawy. Wtedy było wiadomo, że ktoś je tutaj zasiał, ale nigdy nie ustalono, kim jest hodowca.
Dom, przeważnie samotność, nastawienie na produktywność. Ostrożne, badawcze podejście do substancji po poprzednich wtopach z innymi ketonami. Na zewnątrz raczej gorąco, ani wyściubić nosa. W środku znośnie, spokojnie, z pełnym zaopatrzeniem na takie eskapady.
Po przejedzeniu w sumie jakichś 15 g 4-cmc postanowiłem na dobre porzucić tę substancję, gdyż nie dawała mi większej produktywności i niszczyła wszystko czego się dotknęła w moim organizmie jak jasny sk*wysyn...
Ciepły letni wieczór, zacisze domowe, nastawienie pozytywne, pierwszy raz z DOC
Wstęp: Pewnego, kwaśnego dnia, wszedłem w posiadanie 1 blotera, na którym było 4mg słynnego DOCtora. Niestety z powodu braku czasu przeleżał na dnie szafy jakieś 3 miesiące. W końcu nadszedł na niego czas. O godzinie 21 30 znalazł się wraz z niewielką ilością soku w moim pustym żołądku.
Cóż, właściwie to ten trip nie był w sumie wcześniej planowany, tak się jakoś złożyło, że wybrałem się z kumplem [kovens - greetz :PP ] po nasionka Ipomoea violacea do centrum handlowego [hmm `ttw dom i ogrod`].
Wyposażenie - w sumie mieliśmy ze sobą jedynie litr yerby i browara :) Tak w sumie od niechcenia zabrałem też ze sobą paczkę bielunia [datura faustousa], w sumie nie zamierzając tego wcinać.
ciekawość, spotkanie ze znajomymi, podniecenie, strach
Witam :)