Polskie czy indyjskie?

W Warszawie usuwają konopie już za wczasu.

Anonim

Kategorie

Źródło

Wyborcza: dodatek do Gazety Stołecznej

Odsłony

2643

Na przełomie maja i czerwca bujnie rozkwita wawerska zieleń, a pośród niej... konopie. Niekoniecznie mogła z nich powstać marihuana, bo nie wiadomo, czy były to konopie indyjskie czy rodzime. Na wszelki wypadek zostały jednak zlikwidowane.

- To już tylko pozostałości po wcześniejszych uprawach - mówi Stanisław Steciuk, naczelnik wawerskiej straży miejskiej, która na początku czerwca odkryła dwa poletka z konopiami indyjskimi.

Pierwszą "plantację" znaleziono w sąsiedztwie Szkoły Podstawowej nr 128 przy ul. Kadetów. - Patrol szkolny zauważył, że uczniowie bardzo interesują się tym miejscem - opowiada Stanisław Steciuk. - I okazało się, że pośród innych chwastów rosną tu także konopie. Roślinki jeszcze nie kwitły, ale osiągnęły już wysokość ok. 70 cm. Ginęły w gąszczu innych chwastów, ale rozsiały się na obszarze kilkudziesięciu metrów, naprzeciwko szkoły.

Kilka lat temu na terenie gminy straż znalazła więcej miejsc, gdzie rozrosły się takie dorodne uprawy. Wtedy było wiadomo, że ktoś je tutaj zasiał, ale nigdy nie ustalono, kim jest hodowca.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Tripraport

Bez oczekiwań, wyluzowanie, spontan. Spokojne miejsce, domowe zacisze.

Długo zwlekałam z opisaniem moich doznań pod wpływem - według mnie - ciekawej substancji - benzydaminy. Jakiś czas interesowały mnie takie substancje, ponadto chciałam poczuć się inaczej, chciałam troszkę oderwać się od rzeczywistości.

  • Lorazepam

*Nazwa substancji: klonazepam, alprazolam, diazepam, estazolam....


*Doświadczenie: niemałe


  • LSD-25
  • Tripraport

Wyprawa kwasowa z bratem. Czyli pełen pozytyw.

Witam. Zaznaczam, jak zwykle, że poniższy tekst nie ma pokrycia w rzeczywistości... tej rzeczywistości;-)

  • LSD-25

Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak: