Pochodna marihuany w walce z bólem

Pochodną marihuany, która bez wpływu na psychikę pacjentów będzie łagodzić ból i hamować stan zapalny w takich chorobach jak stwardnienie rozsiane czy zapalenie stawów, opracowali badacze z USA.

Anonim

Kategorie

Źródło

onet.pl/PAP 2002-08-26

Odsłony

3528
O wynikach informuje serwis EurekAlert. Naukowcy z University of Massachusetts Medical School w Wocester opracowali związek, który jest syntetyczną pochodną zawartego w marihuanie związku o nazwie delta-9 tetrahydrokanabinol (THC).

THC jest odpowiedzialny za silny wpływ marihuany na psychikę i dlatego jego zastosowanie w medycynie w leczeniu bólu spotyka się z ciągłym oporem ze strony przedstawicieli środowiska lekarskiego, a także władz i społeczeństwa.

"Dla użytkowników marihuany najważniejszy jest jej działanie psychoaktywne, ale środowisko medyczne chce, by skutecznie łagodziła ból bez wpływu na psychikę" - tłumaczy prof. Burstein.

Związek opracowany przez jego zespół nosi nazwę kwas ajulemowy. W testach na zwierzętach udało się wykazać, że jest on 10 do 50 razy skuteczniejszy w łagodzeniu bólu niż THC. Działał też efektywniej niż aspiryna i ibuprofen.

Testy przeprowadzone na szczurach z reumatoidalnym zapaleniem stawów wykazały, że lek skutecznie hamował deformację stawów związaną z rozwojem stanu zapalnego. U szczurów będących modelem stwardnienia rozsianego związek łagodził sztywnienie i drętwienie mięśni. Z kolei w innych badaniach obserwowano, że spowalniał rozsiewanie się (przerzuty) komórek nowotworowych w organizmie myszy z rakiem mózgu i wydłużał czas ich przeżycia.

W badaniach prowadzonych na 15 ochotnikach we Francji, które miały ocenić bezpieczeństwo zastosowania leku u ludzi, nie zaobserwowano, by miał szkodliwe skutki uboczne, np. problemy żołądkowe związane ze stosowaniem aspiryny czy problemy z układem krążenia, jakie mogą towarzyszyć lekom z grupy tzw. inhbitorów COX- 2. Potwierdzono też brak jego wpływu na psychikę.

Obecnie kwas ajulemowy jest testowany na grupie 21 niemieckich pacjentów z przewlekłym bólem. Wyniki nie są jeszcze dostępne. Planowane są też badania na pacjentach ze stwardnieniem rozsianym, a naukowcy z armii amerykańskiej chcą przetestować jego skuteczność w łagodzeniu poparzeń spowodowanych gazem o nazwie iperyt (chemiczny środek bojowy).

"Mamy nadzieję, że kwas ajulemowy zastąpi w przyszłości aspirynę i inne popularne obecnie leki przeciwbólowe, zwłaszcza że jest pozbawiony ich szkodliwego działania" - mówi prof. Burstein.

Jak dodaje badacz, dotychczasowe testy na zwierzętach i ludziach wskazują, że jest on bezpieczny i skuteczny w terapii bólu i według szacunków powinien być dostępny w sprzedaży za 2-3 lata. Stale prowadzone są doświadczenia, które mają wykazać, jaki jest mechanizm działania nowego leku.

Prawdopodobnie hamuje on wiele związków wywołujących stan zapalny, jak związki z grupy prostaglandyn i cytokin.

Obecnie w medycynie stosowany jest jeden lek będący pochodną THC z marihuany - Marinol. Stosuje się go w celu pobudzania apetytu u pacjentów chorych na AIDS oraz w celu złagodzenia skutków ubocznych chemioterapii, takich jak np. wymioty. Marinol nie jest jednak pozbawiony psychoaktywnego działania. Badacze poinformowali o swoich pracach na 224. spotkaniu American Chemical Association w Bostonie.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

scr (niezweryfikowany)

jasne, silny opor! maja silny opor przed przyznaniem racji innej racji :) <br> <br>a w ogole natura rulez :) i mam nadzieje ze dozyje czasow kiedy bede mogl sam o sobie decydowac!
vooda (niezweryfikowany)

hyhyh znowu czlowiek probuje ulepszac nature, po huj jak mozna wpierdalac hasz i zaoszczedzilo by sie w chyuj pieniedzy nad badaniami i wynalezieniem jakiegos kwasu hujumelowego czy jakiegos..... przykre
maria fura (niezweryfikowany)

A dlaczego to sam chory nie może zadecydować, czy chce mieć jazdę? Kto nie zechce- niech korzysta z tego tam kwasu...
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD
  • Pozytywne przeżycie

Trip zaplanowany miesiąc przed zażyciem. Pozytywne myślenie o tripie od początku do końca. Cel - uporanie się z ówczesnymi problemami oraz myślami depresyjnymi

Witam wszystkich podróżujących i tych, którzy chcą dopiero zacząć swoją przygodę z psychodelikami.

W tym raporcie opiszę wam wszystkie doznania, które pojawiły się podczas sesji z tą magiczną substancją, jaką jest LSD.

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Wolna chata, ekscytacja i lęk. W pokoju, gra cieni i świateł.

Piszę ten raport następnego dnia na zjeździe. Od razu powiem, że dół jest przeokropny w porównaniu do tego, co brałem wcześniej, wrócę do tego wątku pod koniec tra. Godzin nie piszę, bo gubiłem się w czasie, poza tym przez większość czasu miałem problem z czytaniem i nie widziałem cyfr. Wydarzenia chyba nie są po kolei, bo było tego za dużo. Trwało od ok. 22.20 i skończyło się chwilę przed 8 i zjazd do 13.00.

 

Umówiłem się z kolegą na cipacza. Pierwszy raz obchodzę się z tym czymś, kolega z resztą też. A jako że miałem wolną chatę, to trzeba było jakoś z tego skorzystać.

  • Grzyby halucynogenne
  • N2O (gaz rozweselający)
  • Pozytywne przeżycie

Set: podekscytowanie pierwszym tripem po blisko roku, poczucie bezpieczeństwa przez posiadanie tripsittera koło siebie, chciałem dużych wrażeń, szczególnie wyraźnych CEVów. Setting: pokój oświetlony na czerwono, później żółto, panorama miasta za oknem, obok mnie mój sitter (nazwijmy go K), przed nami telewizor.

T+0:00 - start

Zaczynamy zabawę. Ustawiam sobie w miarę czerwone-delikatnie pomarańczowe oświetlenie. Przez jakieś 20 min nie widzę żadnych wielkich efektów, tłumaczę K liczby zespolone. Przeradza się to w rysowanie funkcji logarytmicznych, zauważanie ciekawych zależności między życiem a liczbą e, ale to nadal bardziej takie świadome myślenie. Po 40 min czuję już delikatne zagubienie, zaczyna robić się nieciekawie.

T+1:00 - początki

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Lekka adrenalinka, nastawienie pozytywne. Niezaznajomienie się z substancją wiodącą. Wolna chata, luźny weekend z dwoma kumplami.

Całe zajście miało miejsce w wakacje. Niedziela godzina 17:00 spotkałem się z kolegami na mieście gdzie czekaliśmy na potwierdzenie odbioru. Po godzinie albo i więcej czekania dostaliśmy sygnał i od razu ruszyliśmy. Po dotarciu do domu gdzie czekał już na nas kartonik, rozsiedliśmy się i odpaliliśmy nutę.