Plantacja konopii indyjskich na strychu

Łódzka policja zlikwidowała plantację konopi indyjskich. Na strychu domu na Bałutach zabezpieczono 240 sadzonek, niektóre z nich miały po kilkadziesiąt centymetrów wysokości. Znaleziono także pół kilograma suszu, gotowego do produkcji narkotyków.

Anonim

Kategorie

Źródło

IAR

Odsłony

1905

Funkcjonariusze zatrzymali dwóch 40-letnich mężczyzn, którzy znajdowali się na terenie posesji. Cała plantacja była dobrze przygotowana - oceniają policjanci. W domu znaleziono między innymi specjalne lampy i nawiewy powietrza potrzebne do uprawy konopi.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Laszido (niezweryfikowany)

jeden zero dla nich
scr (niezweryfikowany)

kilkadziesiąt cm wysokości, zaiste ;)<br>
1234 (niezweryfikowany)

a kurna susz z mari to przypadkiem nie gotowy juz narkotyk ?
Szit-Szejker (niezweryfikowany)

a kurna susz z mari to przypadkiem nie gotowy juz narkotyk ?
danielek (niezweryfikowany)

a ciekawe poco im to
upss (niezweryfikowany)

o kurwa 240 sadzonek:o zalozmy ze 120 jest zenskich to w indoorze z 12 kg albo i lepiej:]
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Otoz wszystko to co mam zamiar opisac, wydarzylo sie mniej wiecej 1,5 roku temu, we wczesna wiosne... jezeli mnie pamiec nie myli, byl to zapewne marzec lub kwiecien. Mielismy z jakiejs okazji (nie pamietam juz niestety dlaczego) kilka dni wolnych od budy, i zeby bylo smiesznie, na te kilka dni, moii starzy wybyli z domu na jakas wycieczke za granice... Szkoly nie bylo, chata wolna... czegoz jeszcze do szczescia potrzeba ??? Stwierdzilismy z moim najlepszym kumplem (psedonim Rochu), iz mozna by ten wolny czas wykorzystac i pokrecic sie troche na czyms naturalnym, a najlepiej na skunie.

  • Grzyby halucynogenne

Substancja: psylocybina/psylocyna (grzyby Psilocybe semilanceata)


Doświadczenie: średnie (na pewno więcej niż 10 razy)


Dawka: ok. 45 sztuk na osobę (suszone grzyby) w postaci odwaru (trudno ocenić, bo piło go kilka osób)







Od autora: Jest to list do mojej koleżanki pisany tydzień "po"





Zanim przejdę do właściwego opisu, zacytuję fragment mojego listu do Ciebie,

napisanego ponad rok temu: