ŁADOWANIE [POMIŃ AKAPIT, JEŻELI INTERERE CIĘ TYLKO GŁÓWNY NURT FAZY, A NIE POCZĄTKI]
Cóż, jedni po spożyciu widują Lucy z diamentami na niebie, a inni pukają do nieba drzwi. Sir Paul opowiedział o największym odlocie, jakiego doświadczył w życiu.
Cóż, jedni po spożyciu widują Lucy z diamentami na niebie, a inni pukają do nieba drzwi. Sir Paul opowiedział o największym odlocie, jakiego doświadczył w życiu.
The Beatles nigdy nie należeli do grzecznych chłopców, choć ich wczesny wizerunek mógłby sugerować coś innego. Kiedy akurat nie tworzyli najlepszej muzyki na świecie, znajdowali czas na najrozmaitsze używki.
W połowie lat 60. Beatlesi wkroczyli w świat muzycznej psychodelii, a inspirację dla swoich brzmieniowych wędrówek znajdowali między innymi w halucynogennych narkotykach, zwłaszcza LSD. Przodował w tym John Lennon, autor „Lucy In The Sky With Diamonds” i „I Am The Walrus”, ale i Paul McCartney nie gardził odlotowymi substancjami.
W wywiadzie dla „Sunday Times” sir Paul opowiedział o swoim największym odlocie. Doświadczył go po zażyciu dimetylotryptaminy (DMT), substancji psychoaktywnej pochodzenia roślinnego. Podczas narkotycznego seansu muzykowi towarzyszył jego przyjaciel, sprzedawca dzieł sztuki Robert Fraser. „Macca” pod wpływem DMT miał zobaczyć… samego Boga.
Wokalista szczerze relacjonował:
Natychmiast zostaliśmy przygwożdżeni do sofy. Zobaczyłem Boga, niesamowitą, piętrzącą się istotę i poczułem pokorę. Ten moment nie odmienił mojego życia, ale to był dla mnie trop.
To było wielkie. Ogromny mur, którego szczytu nie mogłem dojrzeć, a ja byłem na samym dole.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko narkotyk, halucynacja, ale obaj, ja i Robert, pytaliśmy się nawzajem: „Widziałeś to?”. Obaj czuliśmy, że ujrzeliśmy wyższy byt.
W sumie postanowienie na spontana, ale warunki bardzo sprzyjające.
ŁADOWANIE [POMIŃ AKAPIT, JEŻELI INTERERE CIĘ TYLKO GŁÓWNY NURT FAZY, A NIE POCZĄTKI]
Spokojny wieczor w swoim pokoju
W ostatnim czasie stalem sie szczesliwym posiadaczem papierka ktory, jak w pozniejszym czasie sie okazalo, totalnie mnie pozamiatal.
Przez caly dzien mialem dylemat moralny pod tytulem: "jesc, czy nie jesc? - oto jest pytanie".
Codzienna depresja
Po ostatnim dekszeniu i raportach o kosmitach, delirium, piekle (https://neurogroove.info/trip/delirium-piek-o-kosmici-i-naprawianie-lini...) i pożegnaniu się z DXM (https://neurogroove.info/trip/nihil-novi-czyli-kiedy-prze-y-e-ju-wszystk...) nadal nie deksiłem, choć pokusa jest. Przeglądając [h], natrafiłem na rozmowy o odpowiedniku K-Hole osiąganym za pomocą DXM/DXO.
bardzo pozytywny nastrój jak i oczekiwania, otoczenie równie sprzyjające
Swoją przygodę z grzybami zaczynałem od skromnych dawek, pierwszy raz zjadłem ich 13 toteż nie odczułem najmniejszego efektu, za drugim razem przekroczyłem rzekomy próg odczuwalności i zjadłem ich 20, niestety nie odczułem ich działania lub po prostu mi się tak wydawało - wpływ na to może mieć wypalenie sporej ilości marihuany zapijając równie sporą ilością alkoholu, dlatego błędnie uznałem iż 40 grzybów nie wywoła u mnie jakiegoś niesamowitego efektu i szybko zajmę się innymi substancjami zapominając o tym że zjadłem kilka grzybków, na szczęście pomyliłem się i to bardzo.