Uczestnicy – M (poznany na Ozorze), P (dziewczyna M, same story), L (kumpel P i M), E (z którym już swoje wyćpałem :D). No i ja.
W miniony wtorek operator miejskiego monitoringu w Zamościu zauważył, że grupa osób pali prawdopodobnie marihuanę. Interweniujący na miejscu strażnicy miejscy zatrzymali pięć młodych osób.
W miniony wtorek operator miejskiego monitoringu w Zamościu zauważył, że grupa osób pali prawdopodobnie marihuanę. Interweniujący na miejscu strażnicy miejscy zatrzymali pięć młodych osób.
Do zdarzenia doszło w miniony wtorek w Parku Miejskim w Zamościu. Około godziny 19:20 operator monitoringu zauważył przy Bastionie IV grupę osób siedzącą na jednej z ławek.
W trakcie obserwacji jedna z osób wyciągnęła woreczek z suszem, który nabity do lufki był po kolei odpalany przez znajdujące się w tej grupie osoby. Skierowany na miejsce patrol straży miejskiej zatrzymał piątkę nastolatków w wieku od 13 do 16 lat. Strażnicy powiadomili o wszystkim policję.
Jak się okazało młodzi mieszkańcy Zamościa mieli przy sobie marihuanę. Do jej posiadania przyznał się jeden z nastolatków. Policjanci prowadzili czynności z zatrzymanymi w obecności opiekunów. O zdarzeniu został powiadomiony powiadomiony sąd rodzinny i nieletnich w Zamościu. Zatrzymani po wykonaniu policyjnych czynności zostali zwolnieni do domów.
Wynajęty domek na zielonym zadupiu, nastawienie 110% pozytywne
Uczestnicy – M (poznany na Ozorze), P (dziewczyna M, same story), L (kumpel P i M), E (z którym już swoje wyćpałem :D). No i ja.
Hej!
Przeczytałem właśnie trip-report pt. Szpitalna anestezja. Ja też kilka razy byłem usypiany i faktycznie miałem niezłe banie.... tylko nigdy nie myślałem o tym jako o przeżyciach
dragowych... może dlatego, że było to narzucone z góry a nie zaplanowane przeze mnie... nie pamiętam jakie środki dostawałem, nie zwracałem na to uwagi, ale to mógł być fentanyl.
Nastawienie pozytywne, podekscytowanie. Przyjaciel, który był moim opiekunem od samego początku nastawiał mnie bardzo pozytywnie, nawet osoby, którym o tym mówiłam, a nie miały nigdy styczności z grzybkami nastawiały mnie pozytywnie. Spożycie na łonie natury na piaszczystej plaży, nieopodal las. Tripowi towarzyszył przyjaciel, opiekun. 28 wrzesień 2012, słoneczna niedziela. Start ok. 14-20. Celem było poznanie dogłębniej siebie i ciekawość w jaki sposób owa podróż wpłynie na odbieranie i tworzenie prze zemnie sztuki. Jeden z ważniejszych i piękniejszych dni w moim życiu.
W starej chatce w środku lasu, nad rozżarzoną kulą kucały cztery czarownice. Śliczne, młode, kolorowe. Dłońmi i paluszkami przebierały, zaczarowane mikstury w rondelku, który stał obok. Szykowały. Falowały, etnicznie wirowały, radośnie się śmiały. Wrzucały różne składniki: trawę, grzyby, magiczne psychodeliki i inne matki natury riki tiki. Mieszały, dookoła wywaru się przemieszczały, nad ziemią fruwały. „Kosteczkę czekolady” kosztowały. Dymki z ust do ust sobie wpuszczały, po czym radośnie się śmiały.
HELlo !!! Zapraszam do przeczytania mojego trip-reportu!!! :)))
To już moje czwarte spotkanie z DXM. Dlaczego go biorę? Czemu
nie ćpam narkotyków (np. amfy) lub czemu nie palę trawy? Bo
bezpośrednio nie znam osób, które ćpają czy palą. Dopiero
poznaję takie osoby. A do apteki jest zawsze bliżej i łatwiej
skoczyć niż do jakiegoś dilera. Bo to jest tak, że niby
narkotyki są wszędzie: w domu, szkole, na ulicy :) ale żeby ćpać
trzeba znać pewnych ludzi.