Pacjent szpitala i jego gość palili... marihuanę w sali chorych

Zapach palonej marihuany wyczuli policjanci w sali chorych szpitala w Bielsku-Białej, w której znajdował się 25-letni pacjent. Okazało się, że jego 26-letni kolega wpadł w odwiedziny z prezentem.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Zachodni
Łukasz Klimaniec

Odsłony

593

Zapach palonej marihuany wyczuli policjanci w sali chorych szpitala w Bielsku-Białej, w której znajdował się 25-letni pacjent. Okazało się, że jego 26-letni kolega wpadł w odwiedziny z narkotykami.

Mieli nosa – i to dosłownie – policjanci z wydziału kryminalnego bielskiej komendy, którzy w jednym ze szpitali zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o posiadanie środków odurzających. Jak informuje Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji, kryminalni prowadzili czynności związane z pobiciem 25-latka w jednej z dyskotek w Czechowicach-Dziedzicach. Mężczyzna na skutek pobicia trafił do szpitala.

- Kiedy policjanci weszli do sali chorych od razu wyczuli charakterystyczny zapach palonej marihuany. Zarówno pacjent, jak i jego kolega, który wpadł do niego w odwiedziny, byli wyraźnie zmieszani i zakłopotani. Policjanci przeszukali mężczyzn, przy których odnaleźli kilka gramów marihuany - relacjonuje Elwira Jurasz.

Dalsze czynności prowadzone w tej sprawie przez kryminalnych doprowadziły do odnalezienia i zabezpieczenia blisko pół tysiąca porcji marihuany w domu należącym do 26-latka. Obaj zatrzymani usłyszeli już zarzuty. Odpowiedzą za posiadanie środków odurzających. Starszy dodatkowo tłumaczyć będzie się za produkcję narkotyków. Za przestępstwa te grozi im do 3 lat więzienia. Wobec 26-latka prokurator zastosował już dozór policyjny.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

maximumoverload
"Pół tysiąca porcji" to brzmi dumnie na pewno lepiej niż marne pięćset i ile to jest porcja marihuany? Gram, lufka czy dupka w lufce.
Zajawki z NeuroGroove
  • łysiczka lancetowata

To było drugie spożycie grzybów w moim życiu. Pierwszy raz to było kilka sztuk, od których miałem niesamowita chichrę. Pokrótce może napiszę o tej pierwszej fazie. We wrześniu 1998 r. po raz pierwszy z Uadrolem wybraliśmy się na grzyby. Zebraliśmy kilkanaście sztuk na próbę. Zapodałem je sobie i oczekiwaliśmy na efekty. Nie miałem oczywiście żadnych halunów po tej niewielkiej ilości, ale tzw. chichrę. I to dopadła mnie u Uadrola. Śmiałem się non-stop. Uadrol się nie pytał czy mam haluny. Nie mogłem mu nic powiedzieć, bo cały czas się ryłem.

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Środek nocy; własny pokój; sam; chęć osiągnięcia dysocjacji; dobre samopoczucie, wypoczęty pomimo późnej pory; dzień spędzony w całości na prokrastynacji.

Około północy, leniwie oglądając filmiki w internecie, pomyślałem, 'czemu nie?'. Dzień miał się już ku końcowi, nie miałem żadnych planów na następnych kilka dni, a ostatnia paczka acodinu spoglądała na mnie z szuflady już od jakiegoś czasu. Sięgnąłem po nią, skoczyłem do kuchni po wodę i pięć minut później czekałem niecierpliwie na efekty. Niestety ten środek ładuje się dość długo, więc postanowiłem w tym czasie obejrzeć jakiś film. Specjalnie przygotowana na tą okazję luźna komedyjka wprawiała mnie w jeszcze bardziej pozytywny nastrój i odwracała uwagę od oczekiwania.

  • Marihuana

"...samotność jest czymś esencjonalnie związanym z twoim istnieniem i nie ma sposobu, by tego uniknąć. Ludzie boją się

samotności i robią wszystko by jej uniknąć. Pójdą do kina na kiepski film, obejrzą mecz piłki nożnej... Czy widzieliście

coś bardziej idiotycznego? Kilku idiotów przerzuca piłkę na drugą stronę boiska, kilku kolejnych idiotów odrzuca ją z

powrotem... a miliony innych idiotów gapi się na to, jakby działo się coś niezmiernie ważnego. W tłumie czują się lepiej i

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Poddenerwowanie, niepewność co do chęci na tripa,strach,złe nastawienie psychiczne, złe przeczucia.

Był grudzień 2015, wieczór.. śnieg. Było zimno na zewnątrz. Siedziałam z chłopakiem *Tomkiem i naszym kumplem *Przemkiem w mieszkaniu tego pierwszego i kosztowaliśmy sobie właśnie oparów ganji z bongo, gdy nagle jeden z nich dostał sms-a. Koleś proponował nam ususzone grzybki . Byliśmy już dosyć mocno ujarani,ale postanowiliśmy pojechać po nazwijmy to..temat. Gdy już byliśmy spowrotem odliczylismy sobie po okolo 50 (oni po trochę więcej z racji tego ,ze ja jestem drobna i podatna,a oni..faceci) .

randomness