Witam. Procedura wymaga, bym przypomniał, że niniejszy trip raport to czysta fikcja, jak się zresztą każdy domyśla;-)
Polscy rolnicy uprawiający konopie włókniste od maja mogą sadzić odmiany roślin z wyższym stężeniem substancji psychoaktywnej. To zakładała nowelizacja przepisów autorstwa PiS i Kukiz’15. Okazuje się jednak, że jeżeli ktoś zbyt szybko przerzucił się na rośliny z wyższym THC, to może stracić dopłaty od państwa, gdyż te funkcjonują na "starych" zasadach – alarmuje money.pl jeden z czytelników.
Polscy rolnicy uprawiający konopie włókniste od maja mogą sadzić odmiany roślin z wyższym stężeniem substancji psychoaktywnej. To zakładała nowelizacja przepisów autorstwa PiS i Kukiz’15. Okazuje się jednak, że jeżeli ktoś zbyt szybko przerzucił się na rośliny z wyższym THC, to może stracić dopłaty od państwa, gdyż te funkcjonują na "starych" zasadach – alarmuje money.pl jeden z czytelników.
Od maja obowiązuje zliberalizowane prawo dotyczące upraw konopi włóknistych. Dla rolników istotne są przede wszystkim dwie kwestie: zniesienie rejonizacji upraw oraz podwyższenie dopuszczalnego stężenia THC (substancji psychoaktywnej) z 0,2 do 0,3 proc.
Ta ostatnia kwestia właśnie może wpędzić w pułapkę rolników, którzy zbyt szybko przerzucili się na uprawy odmian roślin z wyższą zawartością THC, o czym informuje money.pl jeden z czytelników uprawiający konopie.
“Zadzwoniła do mnie kobieta z laboratorium z polecenia ARiMR, że zostałem wylosowany, ze względu na złożenie wniosku o dopłaty bezpośrednie, do kontroli zawartości THC w uprawie – ale na warunkach do 0,2 proc. a nie 0,3 proc. Dlaczego? Bo dopłaty to jedno a dozwolone limity – drugie” – opowiada pan Kamil.
Dopłaty bezpośrednie są formą wsparcia dla przedstawicieli sektora ze względu na wysokie nakłady finansowe produkcji. Mają być też dla nich zabezpieczeniem na wypadek choćby nieprzewidywalnych warunków pogodowych, które mogą doprowadzić do strat w uprawach, na które rolnik nie miał wpływu. W przypadku konopi włóknistych w 2022 r. otrzymają je wyłącznie osoby uprawiające rośliny zgodne ze "starymi" przepisami.
“To trochę niepoważne, że w tym roku na uprawę obowiązują różne limity THC – w zależności od tego, czy człowiek się zgłosi do dopłat, czy też nie” – ocenia nasz czytelnik. – Na szczęście nie mam się czym martwić, ale gdybym "poszalał" z inną odmianą zagraniczną, bo można i zgłosiłbym do dopłat, to już bym miał problem – zauważa pan Kamil.
Zwróciliśmy się z pytaniami w tej sprawie do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), która odpowiada za dopłaty bezpośrednie. W odpowiedzi biuro prasowe potwierdza, że taka rozbieżność ma w tym roku miejsce.
“Choć uprawa odmian konopi o zawartości do 0,3 proc. tetrahydrokanabinolu (THC) jest w naszym kraju legalna, to obowiązujące w całej Unii Europejskiej prawo stanowi, że obszary wykorzystywane do produkcji tych roślin kwalifikują się do przyznania płatności bezpośrednich, tylko jeżeli stosowane odmiany konopi zawierają maksymalnie 0,2 proc. THC” – czytamy w odpowiedzi.
Dalej ARiMR podkreśla też, że w 2023 r. zmienią się przepisy na szczeblu unijnym, a dzięki tej nowelizacji o wsparcie finansowe do swoich upraw będą mogli się ubiegać również rolnicy z odmianami konopi o zawartości do 0,3 proc. THC.
Choć ARiMR podkreśla, że na takie, a nie inne limity dopłat ma wpływ prawo UE, to jednak Maciej Kowalski, założyciel Kombinatu Konopnego, w rozmowie z money.pl zwracał uwagę, że zmiana przepisów dotyczących upraw konopi w Polsce następuje w newralgicznym momencie.
Nowelizacja weszła w życie w maju, a rolnicy zgłaszali swoje uprawy (i występowali o dotacje) już kilka miesięcy przed obowiązywaniem nowego prawa. Przykład? ARiMR nabór wniosków o dopłaty bezpośrednie za 2022 r. uruchomił już od połowy marca.
Piękny dzień i spokój w głowie.
Witam. Procedura wymaga, bym przypomniał, że niniejszy trip raport to czysta fikcja, jak się zresztą każdy domyśla;-)
Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.
Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.
nazwa substancji:Acodin 14x15mg
poziom doświadczenia:DXM pierwszy raz,trawa,speed
metoda zażycia: doustnie
"set & setting" :Lekki strach przed DXM ogólnie troche osłabiony
Wesoły wieczór na działce z dwoma kumplami
To co chcę tu opisać, ma być po pierwsze, przykładem działania rośliny (ekstraktu), a po drugie, przykładem, że można się bawić względnie zdrowo, bez uzależnień, zjazdów i większych (a przynajmniej żadnych zauważalnych) konsekwencji.