Ktoś jadł z mojego talerzyka.
Obudziłem się całkiem wyspany. Niedziela. Wreszcie wolne. Dalej w mocno sennym nastroju podnoszę głowę i słyszę głos A "Co tu się działo?". Od łóżka aż po kuchnię totalny rozpierdol. Powoli wracają wspomnienia...
Krzysztof J., 35-letni mieszkaniec Obornik Wlkp., zmarł pod koniec lutego w izbie zatrzymań tamtejszej Komendy Powiatowej Policji. Wokół jego śmierci narosły różne teorie, a rodzina zmarłego ma olbrzymie pretensje do policji. Czy słusznie
Krzysztof J., 35-letni mieszkaniec Obornik Wlkp., zmarł pod koniec lutego w izbie zatrzymań tamtejszej Komendy Powiatowej Policji. Wokół jego śmierci narosły różne teorie, a rodzina zmarłego ma olbrzymie pretensje do policji. Czy słusznie? Poznaliśmy szczegóły sprawy oraz przebieg wydarzeń, jaki przedstawia policja oraz prokuratura.
Według niektórych policjantów, którzy w tej sprawie chcą wypowiadać się anonimowo, Krzysztof J. zmarł, bo przedawkował kokainę. Policjanci powołują się na sekcję zwłok, która rzekomo wykazała w jego organizmie ok. 3-4 gramów narkotyku. To dawka znacznie większa od śmiertelnej. Jednak prowadząca śledztwo prokuratura nie wypowiada się tak kategorycznie.
– Nie mamy jeszcze wyników badań toksykologicznych, więc w tej chwili nie można powiedzieć, jaka była przyczyna śmierci – mówi Grzegorz Gucze, szef Prokuratury Rejonowej w Środzie Wlkp., która wyjaśnia sprawę zgonu w komendzie.
Okoliczności śmierci Krzysztofa J. początkowo wyjaśniała prokuratura w Obornikach Wlkp.
Jej szefowa, prokurator Elżbieta Gryziecka, powiedziała nam, że cela była monitorowana. Jednak kamery nie filmują toalety. A właśnie do niej, krótko przed śmiercią, poszedł zatrzymany Krzysztof J.
Z monitoringu wynika, że po powrocie z toalety młody mężczyzna położył się na łóżku, a po chwili dostał drgawek. Strażnik szybko wezwał pomoc, ale reanimacja zakończyła się fiaskiem. Sekcja zwłok, jak mówi prokurator Gryziecka, nie wykazała żadnych zewnętrznych obrażeń na ciele zmarłego.
Obornicka prokuratura od ok. 2 tygodni nie prowadzi sprawy. - Do tamtego momentu nie mieliśmy oficjalnego potwierdzenia, że zmarły zażył narkotyki. Ze sprawy się wyłączyliśmy po wizycie matki zmarłego. Kobieta wyraziła wątpliwość czy to właśnie nasza jednostka powinna prowadzić tę sprawę. Rozmowa przebiegała w normalnej atmosferze – mówi prokurator Gryziecka.
Poznańska Prokuratura Okręgowa przekazała materiały do prokuratury w Środzie Wlkp. Ona od kilkunastu dni wyjaśni tę nietypową sprawę.
Jeśli, jak twierdzą policjanci, 35-letni mężczyzna zażył narkotyki, to kluczowe pytanie brzmi: w jaki sposób wniósł je do izby zatrzymań? Dlaczego funkcjonariusze nie znaleźli przy nim narkotyków? Policjanci nie mają sobie niczego do zarzucenia i są przekonani, że ukrył je w... odbycie. – To jedyna sensowna wersja. Bo przed osadzeniem w izbie zatrzymań został rozebrany do naga oraz dokładnie przeszukany. Otrzymał od policjantów nową odzież do przebrania. Z oczywistych względów w intymne miejsce nikt mu nie zaglądał. Zresztą procedury nie przewidują takiej możliwości – opowiada jeden z policjantów.
Kim jest zmarły Krzysztof J.?
Krzysztof J. przez znajomych jest opisywany jako „dobry chłopak”, „niegroźny diler”. Jednak jak usłyszeliśmy od policjantów, za kratkami spędził ok. 16 lat. Jako młody chłopak był notowany za drobne kradzieży. Potem zajął się „poważniejszą” przestępczością. Niedawno znowu miał złamać prawo.
W lutym doszło do uprowadzenia młodego mieszkańca Rogoźna. Miał mieć zatarg z Krzysztofem J. i jego otoczeniem. Jedna z wersji mówi o kłótni o pieniądze, inna o nieporozumieniach na tle osobistym – Tło tego konfliktu nie jest dla nas do końca jasne, bo uprowadzony nie chce zeznawać o tym, co się wydarzyło – mówi nasz rozmówca z policji.
Faktem jest, że mężczyzna został uprowadzony, brutalnie pobity i z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. Policjanci zaczęli wyjaśniać przebieg wydarzeń. Z ich ustaleń wynikało, że Krzysztof J. oraz jego kompani mieli katować swoją ofiarę, np. wiertarką przewiercić dłoń mieszkańcowi Rogoźna. Mieli też oblać go ropą i próbować podpalić. W końcu, gdy trwały poszukiwania uprowadzonego, wypuścili go. Policjanci po krótkim czasie zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy mieli brać udział w uprowadzeniu i pobiciu. Jednego z nich zwolnili do domu, drugi usłyszał zarzuty i trafił do aresztu. Policjanci poszukiwali też Krzysztofa J., który ponoć odgrywał kluczową rolę w tym przestępstwie.
– Niebawem Krzysztof J. sam się zgłosił na komendę w Obornikach Wlkp. – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. – Wiedział, w jakiej sprawie jest poszukiwany. Spodziewał się zatrzymania i aresztowania. Był spakowany, miał ze sobą duże ilości papierosów. Podczas przesłuchania przyznał się do uprowadzenia i maltretowania mieszkańca Rogoźna – dodaje rzecznik policji.
Krzysztof J. po przesłuchaniu trafił do izby zatrzymań. Miał w niej czekać na posiedzenie w sądzie, które prawdopodobnie zakończyłoby się jego tymczasowym aresztowaniem. Jednak w sądzie się nie pojawił, bo w nocy z 19 na 20 lutego zmarł w obornickiej izbie zatrzymań. W ciągu najbliższych kilku dni do prokuratury mają trafić szczegółowe wyniki badań zmarłego. One mają odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy rzeczywiście do jego śmierci doprowadziło zażycie narkotyków.
Ciepłe mieszkanie. Przyjazny dyskont. Chłodna ławka w parku. W zasadzie to podczas działania mieliśmy "wyjebane". Ciekawość Xnanaxu - jako środka występującego dość często w popkulturze. Zmęczenie i chęć relaksu po ciężkim tygodniu w pracy.
Ktoś jadł z mojego talerzyka.
Obudziłem się całkiem wyspany. Niedziela. Wreszcie wolne. Dalej w mocno sennym nastroju podnoszę głowę i słyszę głos A "Co tu się działo?". Od łóżka aż po kuchnię totalny rozpierdol. Powoli wracają wspomnienia...
-Od 10 minut kompletnie nie czaje co sie dzieje.
-Bardzo wysoko ponad walką!
Impreza,kumple,puste laski nastawienie w miarę
Normalnie, z uwagi na awangardową ortografię, gramatykę, interpunkcję i stylistykę, ten raport byłby do odrzucenia. Przepuszczam w ramach przestrogi. To może być wieczór każdego z Was... Pozdrawiam, admin.
Loża ja,X mój bardzo dobry ziomek i 2 koleżanki poznane wcześniej nazwe je D i C później dołączy moja dziewczyna nazwe ją B.
zarzyta dawka 2 stilnoxy ogolenie jest dobrze tylko klawiatura mi tu
heca rboi i literk jak b sie gryzly ktora ma byc pierwsza
nacisnietatakjak gdyby zaraz opracuje system wiec jest tak ze albo
klawiatura jest normalna a ja nie i wcale polkownik ni rozmawia z
literka r jest to zwykla klawaitura martwe gowno, ale wser to
nieposluszne babska i trzzeba im najebac
pijaszz tak bede probowal przenikac przez zwaluy tyvh rak tyvch