Gdy okazało się, że tego dnia będę miał wolnych kilka godzin, dużo nie myśląć postanowiłem umilić sobie ten czas 25D-NBOMem. To był 3 raz z tą substancją, jednak całkowicie inny od poprzednich.
(Chronologia może być dość mocno pomieszana)
Agenci straży ochrony nowojorskiego John F. Kennedy International Airport zatrzymali mężczyznę, który chciał przemycić kokainę ubierając się w nią.
Pomysłowość osób próbujących prześlizgnąć się z narkotykami bywa bardzo oryginalne… Agenci straży ochrony nowojorskiego John F. Kennedy International Airport zatrzymali mężczyznę, który chciał przemycić kokainę ubierając się w nią.
Obywatel Stanów Zjednoczonych Juan Carlos Galan Luperon przyleciał na JFK z Dominikany. Podczas stania w kolejce do odprawy zachowywał się niespokojnie i dość dziwnie. Ruszał nogami jakby coś go gniotło w spodniach, które wyglądały jakby na niego nie pasowały. Zauważyli to agenci straży ochrony lotniska. Poprosili go na bok i zaprowadzili do oddzielnego pomieszczenia w celu przeprowadzenia osobistego przeszukania.
Okazało się, że pod spodniami mężczyzna miał przylepione do nóg paczki z białym proszkiem. Przeprowadzone testy potwierdziły, że to kokaina. Całe dziesięć funtów. Wartość narkotyków to 164 tysiące dolarów.
Nastawienie pozytywne, na raczej lajtowy trip w mieszkaniu.
Gdy okazało się, że tego dnia będę miał wolnych kilka godzin, dużo nie myśląć postanowiłem umilić sobie ten czas 25D-NBOMem. To był 3 raz z tą substancją, jednak całkowicie inny od poprzednich.
(Chronologia może być dość mocno pomieszana)
Miks został wykonany w trakcie niekontrolowanego ciągu na benzodiazepinach, więc nastawienia na konkretne doświadczenie nie było, a wszystko brane było w mieście i samochodzie.
Był to kolejny dzień na ciągu na benzodiazepinach.
Wszystkie przeżycia związane z ciągiem opiszę w kolejnym tripraporcie. W skrócie nie pamiętam praktycznie niczego, co najwyżej jakieś przebłyski i chwilowe ujęcia z tego jakże pięknego "jednego razu z benzo". Większość wiem z opowieści oraz zdjęć. To zaczynamy.
T - ok. 17:00
Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak:
Bardzo pozytywne nastawienie. Idealny klimat i towarzystwo.